| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Kupiec Paweł
|
||||
| 10 |
Dąbrowski Marcin
|
2 | |||
| 37 |
Kozłowski Michał
|
||||
| 13 |
Arenc Damian
|
||||
| 7 |
Karolewski Mateusz
|
1 | |||
| 12 |
Cholewa Maciej
|
1 | |||
| 16 |
Sadolewski Patryk
|
3 | |||
| 6 |
Strzelec Artur
|
||||
| 4 |
Urbański Piotr
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Jaguszewski Artur
|
||||
| 87 |
Andrzejewski Adam
|
2 | |||
| 15 |
Błaszczyk Maciej
|
||||
| 6 |
Kopania Hubert
|
1 | |||
| 14 |
Rudnik Damian
|
2 | |||
| 18 |
Pietrzak Adrian
|
||||
| 88 |
Powierża Krzysztof
MVP
|
2 | |||
| 77 |
Wiśniewski Kamil
|
1 | |||
| 69 |
Ziółkowski Adrian
|
Atomowe Orzechy do meczu 4.kolejki przystępowały jak największa klapa tego sezonu. Co z tego, że zespół ma dobrych zawodników, skoro nijak nie potrafi wykorzystać ich potencjału, a co za tym idzie – w ogóle nie zdobywa punktów! Sytuacja jest naprawdę trudna i chociaż z 3.ligi nikt nie spada, to wcale nie oznacza to, że można ze spokojem okupować ostatnie miejsca w tabeli. Zrozumiała to zresztą Bródnowska Szarańcza, która przed tygodniem zasłużenie pokonała SPC Słoiki i z optymizmem mogła spojrzeć na najbliższe spotkanie. Tym bardziej, że forma tego zespołu idzie w górę – zawodnicy prezentują coraz wyższe umiejętności i od razu przekłada się to na wymierne efekty. Teraz celem ekipy Artura Strzelca była próba postawienia się Orzechom, które chociaż były niżej w tabeli, to jednak pozostawały lekkim faworytem tego spotkania. Tyle że po pierwszych 16 minutach o grze Atomowych można było napisać jedno – kompromitacja. Tak niedokładnie grającego zespołu, z tyloma błędami poszczególnych graczy naprawdę dawno już nie widzieliśmy. I nic dziwnego, że wcale nie grająca perfekcyjnie Szarańcza, punktowała oponenta przy każdym jego błędzie i w pewnym momencie prowadziła już 3:0! Świetną partię rozgrywał najlepszy zawodnik minionej kolejki, Marcin Dąbrowski. To on miał asystę przy trafieniu Patryka Sadolewskiego, a kolejne dwa gole zdobył sam. I był wszędzie – i w obronie i w ataku. A Orzechów nie było ani w jednej formacji ani w drugiej. I chociaż było pewnym, że całego meczu tak źle grać nie można, to dopiero w 17 minucie Hubert Kopania dał sygnał do ataku i ładną indywidualną akcją po skrzydle, zakończoną celnym strzałem, natchnął nieco wiary w zespół. W 19 minucie żółtą kartkę obejrzał jednak Maciek Błaszczyk, a zespół z Bródna natychmiast wykorzystał okazję i za sprawą Maćka Cholewy odzyskał trzy gole przewagi. W końcówce pierwszej połowy stracił jednak na chwilę koncentrację i wykorzystał to Kamil Wiśniewski, ustalając wynik do przerwy na 4:2 dla Szarańczy. Powoli widać było, że Atomowe wracają do meczu i wydawało się kwestią czasu, kiedy odpowiednio nacisną na rywala i dojdą go. I tak się stało. W 23 minucie Damian Rudnik zalicza trafienie kontaktowe a już 120 sekund później Adam Andrzejewski wykorzystuje podanie strzelca poprzedniego gola i jest remis! A Szarańcza wydaje się być zagubiona. To nigdy nie jest łatwy moment, gdy wysoko prowadzisz i nagle tracisz pewność w swojej grze. Teraz trzeba było zachować zimną głowę i postarać się ukrócić ofensywne zapędy przeciwnika. Sztuka ta nie jest prosta, bo Damian Rudnik z Krzyśkiem Powierżą próbują odebrać piłkę już na połowie zespołu z Bródna i Szarańcza wie, że ataku pozycyjnego nie rozegra. Trzeba liczyć na kontry i taka szansa przychodzi w 27 minucie. Rozprowadza ją Artur Strzelec, podaje do Patryka Sadolewskiego a ten z bliskiej odległości zdobywa gola na 5:4! I beniaminek rozgrywek ma kolejne okazje, by podwyższyć stan posiadania. Niemiłosiernie jednak pudłuje, co w 30 minucie wykorzystuje Adam Andrzejewski. Strzał z daleka i zasłonięty Paweł Kupiec nie ma szans na skuteczną interwencję. Mamy więc remis, a za chwilę żółtą kartkę ogląda Marcin Dąbrowski i przed Atomowymi otwiera się idealna okazja, by zaliczyć pierwszego gola a następnie bezpiecznie odskoczyć od oponenta. Ale zamiast tego, ekipa Adriana Ziółkowskiego traci gola! Kontra Szarańczy, Jacek Kozłowski podaje lobem do Patryka Sadolewskiego, a ten dość ekwilibrystycznie, ale szczęśliwie znajduje sposób na Artura Jaguszewskiego i jest 6:5! Orzechy ripostują natychmiast i za sprawą Krzyśka Powierży mamy kolejny remis. A akcja wciąż goni akcję!I jedni i drudzy zatrudniają bramkarzy niemal non stop, aż wreszcie na minutę przed końcem Damian Rudnik zdobywa gola dla Orzechów i wszystko zmierza ku zwycięstwu faworytów. Ale drużyna przegrywająca nie poddaje się. Tworzy ona jeszcze jedną składną akcję, którą na kilkadziesiąt sekund przed końcem perfekcyjnie finalizuje Mateusz Karolewski i jeden punkt wydaje się być uratowany! No właśnie, wydaje się... Atomowe nie godzą się na podział punktów i ryzykują. Niemal wszyscy zawodnicy idą do ataku, bo zdają sobie sprawę, że piłkarsko są lepsi i chociaż nie grają wielkiej piłki, to mają umiejętności by przeprowadzić jeszcze jeden, decydujący atak. I na kilkanaście sekund przed końcem spotkania „złotego gola” zdobywa niezmordowany Krzysiek Powierża! Szarańcza nie jest już w stanie odpowiedzieć... Gracze z Bródna są wściekli, bo drugi raz w sezonie wymyka im się z rąk przynajmniej jedno „oczko”. Wiedzą, że było ono w ich zasięgu, ale bycie debiutantem zmagań niesie za sobą takie a nie inne ryzyko. Brakuje im boiskowego cwaniactwa i wyrachowania, które jest niezbędne przy tego typu okolicznościach. Cóż, przyjdzie ono na pewno z czasem, chociaż taka porażka boli podwójnie. Atomowe rzutem na taśmę zaliczyły więc pierwsze zwycięstwo w sezonie i chociaż styl był wciąż marny, to po tylu porażkach trzeba spuścić na niego zasłonę milczenia. Najważniejsze były trzy punkty.
R.B.