| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 97 |
Brzózka Zbigniew
|
||||
| 10 |
Czajkowski Robert
|
||||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
||||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
1 | |||
| 13 |
Kurek Grzegorz
|
||||
| 15 |
Domżalski Piotr
|
2 | |||
| 4 |
Wypyski Adam
|
||||
| 22 |
Przybysz Jarosław
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Bieniek Krzysztof
|
||||
| 21 |
Bieniek Tomasz
MVP
|
2 | |||
| 5 |
Kozicki Damian
|
2 | |||
| 30 |
Szymański Piotr
|
||||
| 32 |
Mickiewicz Marcin
|
1 | |||
| 77 |
Królik Krzysztof
|
1 |
Mecz o górną połówkę tabeli – chyba w taki sposób trzeba było sklasyfikować to spotkanie. Bad Boys byli przed jego rozpoczęciem na pozycji numer 5, z kolei FC Gaciula była 6, ale ponieważ różnica punktowa wynosiła zaledwie trzy oczka, to w bezpośrednim pojedynku można ją było całkowicie zniwelować. I taki był też cel ekipy Damiana Kozickiego, chociaż oczywiście w żaden sposób nie spełniał od przedsezonowych oczekiwań drużyny w czarnych koszulkach. Ale gdy się nie ma co się lubi i czego się nie wywalczyło, to trzeba lubić to co się ma. I Gaciula faktycznie od samego początku spotkania starała się dość szybko przechylić szalę pojedynku na swoją stronę, by po 40 minutach móc odbierać od przeciwników gratulacje, a nie samemu gratulować. Już w 4 minucie wynik strzałem z dalszej odległości otworzył Damian Kozicki i teraz wystarczyło tylko iść za ciosem. Lecz wcale nie okazało się to łatwym zadaniem. Źli Chłopcy ani myśleli się poddać i w 8 minucie Piotrek Domżalski strzelił w słupek, ale już chwilę później się nie pomylił i z najbliższej odległości dobił uderzenie Jarka Przybysza i był remis! Wszedł on jednak na ambicję zawodników Gaciuli, którzy wzięli się do roboty i już w 10 minucie powinni wyrównać. Albert Michniewicz niecelnie podał futbolówkę do jednego z kolegów z drużyny i skorzystał na tym Tomek Bieniek, który miał dogodne okoliczności do zdobycia bramki. Bramkarz przeciwników zrehabilitował się jednak za swój błąd i strzał obronił. Przybysze z Ostrówka również nie próżnowali w ataku i dosłownie w następnej akcji blisko szczęścia był Grzesiek Kurek, lecz i jego uderzenie padło łupem bramkarza. A wszystkich pogodził w 13 minucie Krzysiek Królik. Świetnym podaniem zaprosił go do gry Damian Kozicki, po czym nastąpił silny strzał w długi róg i Albert Michniewicz mógł jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem – 2:1! I taki rezultat, chociaż do końca pierwszej połowy było jeszcze trochę czasu, ostał się do jej finału. Po wznowieniu gry wcale jednak nie musieliśmy długo czekać, by zobaczyć następne trafienia. Już w 26 sekundzie Tomek Bieniek strzela ile sił w nodze i po raz trzeci Bad Boys zostają zmuszeni do przyjęcia ciosu, na którego nie znaleźli obrony. Sytuacja wymykała się więc spod kontroli ekipie z Ostrówka, a dodatkowo pogorszyła się, gdy najpierw sytuacji sam na sam z Krzyśkiem Bieńkiem nie wykorzystał Adam Wypyski, a w kolejnej akcji zrobiło się już 4:1, po następnym trafieniu Tomka Bieńka. Trzy bramki różnicy nie pozostawiały większych złudzeń, w kwestii triumfatora pojedynku. I chociaż Bad Boys nie odpuszczali i mieli nawet dwie niezłe okazje do zmniejszenia strat, to skuteczność tego wieczora nie była ich najlepszym przyjacielem. W przeciwieństwie do ekipy Gaciuli, która w 30 minucie za sprawą Marcina Mickiewicza podwyższyła stan posiadania do pięciu goli. Źli Chłopcy byli więc daleko w tyle, lecz w 33 minucie dzięki Marcinowi Szczapie wreszcie otworzyli konto bramkowe w tej połowie i było 5:2. Mecz przypominał już wtedy towarzyską potyczkę, w której wszystko wydaje się rozstrzygnięte i celem było uniknięcie kontuzji a przy dobrych wiatrach, strzelenie przynajmniej jeszcze jednej bramki. A ponieważ obu ekipom to się udało, to tablica świetlna wykazała po 40 minutach walki rezultat 6:3 na rzecz drużyny Damiana Kozickiego. I przegrani na pewno nie mogli powiedzieć po meczu, że ten wynik był gorszy niż gra. Ich postawa, chociaż jak zawsze ambitna i nie pozostawiająca cienia wątpliwości w kwestii zaangażowania, okazała się być na zdecydowanie niższym poziomie, niż to co zaprezentował oponent. Tym samym zespół Grześka Kurka wyrównał bilans zwycięstw do porażek i za dwa tygodnie trzeba będzie zaprezentować o wiele lepszy futsal, by zakończyć zmagania na plus. Rywalem będzie Maximus, a to prorokuje problemy. Gaciula zmierzy się natomiast z Bródnowską Szarańczą i jeśli przyjdzie składem zbliżonym do optymalnego, to nie powinna mieć problemów ze zwycięskim zakończeniem ósmej edycji. A po finale Damian Kozicki i sobie i kolegom będzie musiał zadać kluczowe pytanie: co dalej? Potencjał w tej ekipie jest, lecz to wiedzą wszyscy, a satysfakcjonujących rezultatów nadal nie ma. Nie wierzymy bowiem, by piąte miejsce w 3.lidze powodowało u zawodników uśmiech na twarzy, gdy spoglądają na tabelę. Rozczarowanie to chyba idealnie pasujące tutaj słowo. Na szczęście już w poniedziałek drużynę tę czeka rywalizacja w Pucharze Ligi i być może tam uda im się osiągnąć sukces, którego będą się mogli chwycić i który z optymizmem pozwoli spojrzeć w przyszłość. Tego im zresztą życzymy.
R.B.