| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Rytel Krystian
|
||||
| 20 |
Krucz Marcin
MVP
|
3 | |||
| 20 |
Mularczyk Damian
|
||||
| 10 |
Jaskłowski Dariusz
|
||||
| 5 |
Urbaniak Dominik
|
||||
| 7 |
Rombel Łukasz
|
||||
| 23 |
Lipiński Jakub
|
||||
| 1 |
Sonnenfeld Krzysztof
|
2 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
2 | |||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
||||
| 9 |
Radomski Piotr
|
||||
| 69 |
Radomski Marcin
|
1 | |||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
1 | |||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 4 |
Gajewski Daniel
|
Motywacja zespołu Białowieskiej na pewno była poddawana pod dyskusję, przed ich potyczką z Maliną K.O. Nic dziwnego – bolesna porażka z AGD sprawiła, że zespół, którego wielu kibiców stawiało w roli faworyta do 1.ligi, będzie zmuszony jeszcze raz stawić się w drugoligowym szyku. I ani zwycięstwo ani porażka nad najbliższym przeciwnikiem, niczego w tej kwestii zmienić nie mogły. Dla Maliny to mogła być szansa. "Czerwona latarnia" grupy A chciała zetrzeć mało przyjemne wrażenie z ostatnich potyczek i wreszcie zainkasować na swoje konto pierwsze zwycięstwo w historii. I początek spotkania pokazał, że jest na to ogromna szansa. Już w 3 minucie Paweł Porada idealnie zamknął kontrę swojego zespołu i drużyna z Wołomina objęła prowadzenie. Białowieska, nie przejęła się tym wydarzeniem i cały czas - jakby będąc pod wpływem środków nasennych - nie kwapiła się do odrabiania strat. W 4 minucie powinno być już 0:2, gdy szansę zmarnowali Piotrkowie: Paćkowski i Radomski, ale kolegów z zespołów dosłownie chwilę później ponownie wyręczył Paweł Porada. Wynik 0:2 mógł być już niepokojący, zwłaszcza przy bojowo nastawionych zawodnikach Damiana Tucina, lecz wicelider rozgrywek, poza jednym słupkiem Kuby Lipińskiego i szansą Darka Jaskłowskiego, nic więcej nie był w stanie z siebie wydusić. W przeciwieństwie do oponentów – w 10 minucie kolejna kontra w wykonaniu Maliny i Marcin Radomski nie daje szans Krystianowi Rytlowi – 3:0! I dopiero ten gol obudził faworytów. Sygnał od odrabiania strat dał Marcin Krucz, który w kilkanaście sekund po wznowieniu gry od środka znalazł się w dogodnych okolicznościach i w końcu pokonał bezradnego Maćka Tucina. W 14 minucie ten sam zawodnik skutecznie finalizuje akcję Krzyśka Sonnenfelda i Damiana Mularczyka i robi się 3:2. Teraz to Malina stoi i jedynie obserwuje, co z piłką robi przeciwnik. A ten nie spuszcza z tonu i w 15 minucie Darek Jaskłowski wspólnie z Krzyśkiem Sonnenfeldem perfekcyjnie rozmontowują obronę drużyny przeciwnej i drugi z nich doprowadza do wyrównania. Tak skrajnie różnych 10 minut, dawno w Nocnej Lidze nie widzieliśmy. Mecze o przysłowiową pietruszkę mają jednak swoje prawa i to spotkanie było doskonałym tego odzwierciedleniem. Do końca pierwszej połowy rezultat nie uległ już zmianie, ale będąca na fali wznoszącej Białowieska, pozostawała faworytem drugich 20 minut. Kibiców ekipy z Warszawy czekał jednak srogi zawód, przynajmniej na początku. Już w 22 minucie niepotrzebne wyjście z bramki Krystiana Rytla, omal nie zakończyło się golem Marcina Radomskiego, lecz strzał z połowy boiska okazał się niecelny dosłowne o milimetry. W 25 minucie nie pomylił się z kolei Łukasz Żukowski i drużyna w zielonych koszulkach miała nadzieję, na zbudowanie podobnej przewagi co w pierwszej połowie. Jeden gol to bowiem zdecydowanie za mało, by można było myśleć o spokojnym dotrwaniu do ostatniego gwizdka sędziego. Tym bardziej, iż FCB podkręciła tempo i w 26 minucie Łukasz Rombel powinien wyrównać, lecz zmarnował świetne zagranie od Darka Jaskłowskiego. W 28 minucie żółtą kartkę ogląda z kolei Daniel Gajewski i oczyma wyobraźni, wszyscy już widzą, jak faworyci rozklepują defensywę rywala i przechylają szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Zdeterminowana i nieustępliwa Malina walczyła jak mogła, a gdy siły się wyrównały, miała nawet okazję na podwyższenie prowadzenia, lecz Mateusz Klewicki nie zdołał z bliskiej odległości wepchnąć piłki do siatki. W odpowiedzi w słupek trafił Marcin Krucz i mogło się wydawać, że również los sprzyja tym potencjalnie słabszym. Ale do czasu. W 34 minucie faworyci błyskawicznie rozgrywają rzut wolny, piłka trafia do Marcina Krucza, a ten nie myli się w prostej sytuacji i mamy remis. A kolejne ataki zespołu w białych koszulkach robią się coraz groźniejsze. Aż wreszcie w 36 minucie Krystian Rytel, długim wyrzutem stara się dotransportować futbolówkę do Krzyśka Sonnenfelda. Piotrek Radomski jest o centymetry, by głową przeciąć tor lotu selecta, lecz misja kończy się niepowodzeniem, a pomocnik Białowieskiej mając przed sobą tylko Maćka Tucina, najpierw trafia w słupek, lecz dobitki już nie marnuje i na 4 minuty przed końcem potyczki, finalista NLH Cup wychodzi na pierwsze prowadzenie. I jak pokazują kolejne fragmenty spotkania – utrzymuje je, a gdyby Darek Jaskłowski celniej przymierzył z rzutu wolnego, mógł je nawet podwoić. Ostatecznie liczą się jednak trzy punkty, chociaż zaprezentowany styl daleko odbiegał od tego, do czego wicelider grupy A nas, a przede wszystkim siebie przyzwyczaił. Wyglądało to, jakby w głowach zawodnicy wciąż mieli przegrany mecz z AGD. Malina była blisko by to wykorzystać, ale ostatecznie przegrała po raz szósty w sezonie. Za tydzień dostąpi ostatniej szansy, by chociaż raz po meczu przyjąć gratulacje, a nie samemu gratulować. Inna sprawa, że z ostatniego miejsca uciec już nie zdołają. Materiał do przemyślenia, w perspektywie udziału w 3 lidze, mają więc ogromny.