| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 3 |
Bulik Konrad
|
1 | |||
| 4 |
Wypyski Adam
MVP
|
1 | |||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
1 | |||
| 10 |
Czajkowski Robert
|
||||
| 15 |
Domżalski Piotr
|
||||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
||||
| 17 |
Frąckiewicz Mateusz
|
||||
| 12 |
Stryjek Janusz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 2 |
Rozbicki Robert
|
||||
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
||||
| 14 |
Falkenberg Kamil
|
||||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
2 | |||
| 11 |
Prus Przemysław
|
||||
| 0 |
Wardaszka Maciej
|
Szanse na utrzymanie drugiej ligi dla Bad Boys, były mniej więcej tożsame z szansami Mediki na awans do 1.ligi. Było to więc typowe spotkanie o prestiż, którego jednak zdecydowanym faworytem byli biało-zieloni. W poprzedniej kolejce wygrali z Akademią CC, nieźle zaprezentowali się także w Pucharze Ligi, a w dodatku Przemek Prus walczy o koronę króla strzelców, więc i motywacji nie miało prawa zabraknąć. "Źli chłopcy" mieli więc być tylko tłem. Ale wcale nie byli i co więcej – już w 4 minucie to oni objęli prowadzenie. Robert Czajkowski umiejętnie rozciągnął grę do boku, tam przeciwnika zblokował Adam Wypyski, a do piłki dopadł Konrad Bulik i mierzonym strzałem w okienko, pokonał zastępującego Mateusza Baja, Roberta Rozbickiego. Z sektora zajmowanego przez kibiców drużyny z Ostrówka rozległy się zasłużone oklaski – to była dobra i przemyślana akcja całego zespołu. Medica nie zraziła się utraconym golem i błyskawicznie postarała się o akcje, które miały przynieść najpierw wyrównanie a później prowadzenie. W 8 minucie w słupek strzelił Przemek Prus, a Krystian Szóstak zbyt nonszalancko podszedł do dobitki i ostatecznie Albert Michniewicz poradził sobie z jego próbą uderzenia. W 13 minucie faworyci obili z kolei słupek, a następnie indolencją strzelecką raził wspomniany Krystian Szóstak. Ale i on musiał wreszcie przełamać impas i w 17 minucie Kamil Falkenberg ładnie odegrał piłkę do tyłu do Maćka Wardaszki, ten z pierwszej piłki zgrał właśnie do napastnika Mediki, a ten zmieścił selecta obok bramkarza BB i był remis. A po chwili, zgodnie z założonym planem, Multi wysunęła się o bramkę do przodu. Pomógł jej w tym Konrad Bulik, który chcąc zniweczyć kontrę rywali, podał piłkę niemal w pełnym biegu do własnego bramkarza. Problem polegał na tym, że Albert Michniewicz był w innym miejscu, niż przewidywał jego kolega i do przerwy Medica skromnie, ale jednak prowadziła 2:1. Ale jak się okazało – nie był to jedyny gol samobójczy tego wieczora. Chwilę po wznowieniu gry, kapitalną okazją do wyrównania dysponował Mateusz Frąckiewicz. I prawda jest taka, że pomocnik Bad Boys sam powinien ulokować piłkę w siatce. Uderzył jednak niedokładnie, lecz szczęście czuwało nad nim, bo select odbił się od jednego z oponentów i wpadł do bramki Roberta Rozbickiego. Wynik 2:2, który z racji zajmowanych pozycji, nie był dla obydwu ekip satysfakcjonujący, spowodował, że akcje zaczęły się przenosić od jednej bramki do drugiej. Obaj bramkarze musieli non stop zachowywać maksymalny poziom koncentracji, by przypadkiem nie wpuścić bramki, decydującej o ostatecznym przyznaniu trzech punktów. W 24 minucie świetną akcję Mediki w koncertowy sposób popsuli Patryk Maliszewski i Kamil Falkenberg, a w odpowiedzi kontry "złych chłopców" nie sfinalizował Piotrek Domżalski. Z kolei w 25 minucie przypomniał o sobie Krystian Szóstak. Tym razem nie kombinował, tylko uderzył ile sił i select wpadł obok bezradnego Alberta Michniewicza do siatki – 3:2 dla Multi! I wydawało się, że wszystko zmierza ku zaplanowanemu scenariuszowi. Bad Boys zwykle tracą w takich chwilach ochotę do gry i odpuszczając, pozwalają powiększać konto bramkowe przeciwnikowi. Ale nie tym razem. Gracze z Ostrówka zareagowali pozytywnie i w 26 minucie Robert Czajkowski był o włos od zainkasowania wyrównującego trafienia. Z idealnej pozycji trafił jednak w słupek. W odpowiedzi Medica poczęstowała rywali kontrą, której nie wykorzystał Kamil Falkenberg, a główna w tym zasługa strażnika świątyni BB. Z kolei w 35 minucie, na strzał z dość ostrego kąta zdecydował się Marcin Szczapa. Był zupełnie niepilnowany, co budziło tym większą zgrozę, iż rzecz miała miejsce praktycznie w polu karnym faworytów. Płaskie uderzenie zupełnie zaskoczyło osamotnionego Roberta Rozbickiego i znowu na tablicy świetlnej pojawił się remis! Dla trzeciej ekipy rozgrywek było to poważne ostrzeżenie, że jeśli ostatnie minuty rozegrają w równie chaotyczny sposób, jak te mijające, to może się skończyć bardzo źle. I już w 37 minucie o mało tak się nie stało. Mateusz Frąckiewicz pobiegł z piłką niemalże od połowy boiska, mając przed sobą tylko Roberta Rozbickiego. Koledzy z zespołu z zapartym tchem przyglądali się tej akcji, ale skończyło się na jęku zawodu, bo pomocnik z Ostrówka trafił jedynie w poprzeczkę. Takie sytuacje lubią się mścić, lecz tego wieczora nic nie mogło złamać Bad Boys. Los wynagrodził im determinację z ostatnich minut i na kilkadziesiąt sekund przed finałem, w polu karnym Multi na strzał zdecydował się Adam Wypyski. Uderzenie zostało jednak zblokowanie, lecz powtórne podejście, w które zawodnik w biało-czerwonej koszulce włożył całą siłę jaką miał, okazało się skuteczne, co spotkało się z ogromnym entuzjazmem samego strzelca i kolegów z zespołu. Bad Boys zwycięscy! A autorem złotego gola chłopak, który do wielkiej formy dopiero wraca i który swoją walką o powrót na boisko, po prostu zasłużył na to trafienie. Brawo! I chociaż te trzy punkty niewiele w sytuacji "złych chłopców" zmieniają, to takie zwycięstwo było im potrzebne. Inna sprawa, że Multi pokpiła sprawę i sama jest sobie winna, za taki stan rzeczy. Miało być lekko i przyjemnie, a skończyło się na smutnym finale. Tak się właśnie kończy lekceważenie przeciwnika.