| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 11 |
Koza Piotr
|
||||
| 6 |
Radomski Artur
|
1 | |||
| 12 |
Radomski Rafał
|
1 | |||
| 10 |
Melcher Kamil
|
1 | |||
| 7 |
Kupiec Konrad
|
1 | |||
| 10 |
Buczek Dominik
|
||||
| 32 |
Czuba Michał
|
||||
| 13 |
Wytrykus Michał
|
||||
| 11 |
Waliłko Maciej
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 32 |
Charzyński Michał
|
||||
| 10 |
Sieńko Maciej
|
1 | |||
| 18 |
Dudziński Piotr
MVP
|
2 | |||
| 8 |
Lewandowski Mateusz
|
1 | |||
| 17 |
Sieńko Michał
|
1 | |||
| 11 |
Pacha Miłosz
|
||||
| 10 |
Kowalski Mateusz
|
Dla Szóstki tego wieczora nie było innego scenariusza niż pewne zwycięstwo nad Ormedem. Wszystko przez ubiegłotygodniową porażkę z AGD Marking, którą można było oczywiście wkalkulować, lecz jej okoliczności powodowały, że gracze z Duczek po końcowym gwizdku sędziego czuli ogromny niedosyt. I prawdopodobnie już wtedy wyszliby na parkiet jeszcze raz, byle tylko jak najszybciej zrehabilitować się i wyczyścić z pamięci stratę tych ważnych trzech punktów. Ale musieli czekać do kolejnego czwartku. Ormed wydawał się łatwiejszym przeciwnikiem niż AGD i niewiele zmieniało tutaj zwycięstwo ekipy Piotrka Dudzińskiego nad Team4Fun. Owszem, odniesione w niezłym stylu, lecz mimo wszystko – przy wyjątkowo biernej postawie trzykrotnych mistrzów NLH. Ormed mógł jednak uwierzyć, że skoro pokonał drużynę, która tyle razy sięgała po miano najlepszej w Nocnej Ligi, to czemu nie uczynić podobnie z ubiegłorocznym triumfatorem? Mecz nie zaczął się jednak dla miejscowych najlepiej. W 3 minucie Konrad Kupiec dobił strzał Kamila Melchera i Michał Charzyński dość szybko musiał wyciągać piłkę z siatki. Na odpowiedź rywali czekaliśmy do 10 minuty. Wtedy obrońcy Szóstki źle wyprowadzili futbolówkę z obrony, nastąpiła strata a następnie szybkie podanie do nieobstawionego Piotrka Dudzińskiego, który z najbliższej odległości wyrównał stan spotkania. A już po chwili dawne Sklepy Medyczne były na prowadzeniu! Akcję po skrzydle zainicjował Mateusz Kowalski i Maciek Sieńko nie mógł zmarnować wysiłku kolegi – 2:1! Szóstka musiała się wziąć w garść. O ile jedną porażkę faktycznie można traktować jako wypadek przy pracy, o tyle dwóch z rzędu już nie. I faktycznie – zespół braci Radomskich od razu podkręcił tempo i w 16 minucie Michał Sieńko sfaulował w polu karnym Konrada Kupca a Rafał Radomski nie pomylił się z rzutu karnego i do przerwy mieliśmy remis 2:2. Żadnej drużynie nie udało się więc osiągnąć dwubramkowej przewagi, która wydaje się, że w tym meczu byłaby kluczowa dla losów ewentualnego zwycięstwa. Po przerwie duży krok w tym kierunku zrobili szóstkowicze – gola zainkasował Kamil Melcher, tyle że bardzo szybko odpowiedział Mateusz Lewandowski, przy którego strzale nie dał rady wyciągnięty jak struna Piotrek Koza. Remis 3:3 wisiał jednak na włosku, bo w 29 minucie z połowy boiska do pustej bramki omal nie trafił Mateusz Lewandowski, a cała sytuacja wzięła się z kolejnego złego rozegrania akcji od obrony. Urzędujący mistrz miał jednak szczęście, a w gdy po chwili żółtą kartkę obejrzał właśnie Mateusz Lewandowski, Szóstka dysponowała fantastyczną szansą wyjścia najpierw na prowadzenie, a następnie przynajmniej podwojenia stanu posiadania. I chociaż pierwsze akcje w przewadze wyglądały bardzo chaotycznie, to w 31 minucie najprostszy z możliwych sposobów odniósł skutek. Artur Radomski po prostu przymierzył z dalszej odległości a Michał Charzyński dał się zaskoczyć i połączenie tych dwóch czynników dało jedno-bramkowy oddech faworytom. Nie udało się jednak dobić Ormedu, dlatego nauczeni doświadczeniem minionej części spotkania, mogliśmy się spodziewać, że zespół Piotrka Dudzińskiego wróci do gry. I tak było. Coraz większą rolę w ofensywnych akcjach zaczął odgrywać Michał Sieńko, który najpierw strzelił w słupek, a w 37 minucie podszedł do wykonania rzutu wolnego. I chociaż ten strzał był gorszej jakości niż poprzedni, to Piotrek Koza tak niefortunnie odbił piłkę nogą, że ta dużym lobem spadła mu za plecy i zatrzymała się w bramce! Golkiper Szóstki był niepocieszony, bo tego dnia zależało mu podwójnie na dobrym występie, chcąc za wszelką cenę zrehabilitować się za nieobecność przed tygodniem. Ale ta sztuka mu się nie do końca udała. Na zegarze było zresztą jeszcze kilka minut i chociaż nie były wykorzystywane przez strzały na obydwie bramki lub koronkowe akcje, to w ostatnich 60 sekundach sędziowie podyktowali rzut wolny z bliskiej odległości od świątyni Szóstki. Do selecta podszedł Piotek Dudziński i nie namyślając się uderzył na bramkę. Mur niby stał, ale nic nie poradził. A Piotrek Koza również wydawał się być w innym miejscu niż powinien i tym sposobem Ormed zapewnił sobie prowadzenie, którego do samego końca już nie oddał! I nie będzie chyba przesady w stwierdzeniu, że Szóstka podarowała trzy punkty rywalom na tacy. Widać było ich przewagę piłkarską i jakościową, lecz zawodnicy popełniali w obronie fatalne błędy, które po prostu się zemściły. Nic dziwnego, że Artur Radomski i spółka zeszli z parkietu tak szybko, jakby przypomnieli sobie, że zostawili w domu włączone żelazko. Z ich strony wygląda to na razie bardzo kiepsko i jak tak dalej pójdzie, to nie tylko nie obronią mistrzostwa, ale nawet podium. A dla Ormedu słowa uznania, że mimo trudnej sytuacji, potrafił wrócić do meczu i przy odrobinie szczęścia Piotrek Dudziński może się pochwalić kolejnym kompletem oczek. Czyżbyśmy mieli do czynienia z czarnym koniem 1.ligi?