Fil-Pol w drodze po Puchar Ligi!
Zespół Wojtka Kuciaka może już oczekiwać na finałowego przeciwnika!
Zespół Wojtka Kuciaka może już oczekiwać na finałowego przeciwnika!
Trzy lata temu ówczesna Andromeda awansowała do wielkiego finału Pucharu Ligi, w którym ostatecznie uległa po karnych Białowieskiej. Niedługo, już jako Fil-Pol stanie do walki o to trofeum po raz drugi. Może tym razem się uda?
Trzeba przyznać, że środowe zmagania fazy ćwierćfinałowo-półfinałowej (bo chyba tak należy to nazwać) zdominowali pierwszoligowcy. Na cztery drużyny, które wyszły z grupy, aż trzy rywalizują obecnie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, z kolei Dar-Mar jest na jak najlepszej drodze, by w elicie znaleźć się za rok. Widać więc, że taryfy ulgowej nie było i wielu ekipom mocno zależało na tym, by uzyskać awans do decydującej rozgrywki.
W grupie A rywalizacja była wyjątkowo zacięta. Świadczy o tym fakt, że nikt tutaj nie skończył z zerem i jeszcze do ostatniej kolejki każda drużyna liczyła się w walce o miejsca 1-2. Najmniejsze szanse miało Progresso, choć paradoksalnie – ten zespół grał naprawdę nieźle, lecz miał ogromny problem z wykorzystywaniem swoich okazji. To zdecydowało o porażce z Cernio, miało wpływ na remis z Fil-Polem i było też nieodłącznym elementem poczynań tego zespołu z Dar-Marem, gdzie ekipa z Radzymina musiała wygrać, a tylko zremisowała i pożegnała się ze zmaganiami. Wspomniany Dar-Mar w trzech meczach uzbierał cztery punkty i przed ostatnim meczem w grupie musiał liczyć na pomoc Fil-Polu. Ekipie Wojtka Kuciaka wystarczał remis z Cernio, tyle że ten wynik zupełnie nie satysfakcjonował drużyny Maćka Kamińskiego, bo wtedy zrównałaby się ona punktami z Dar-Marem, co przy gorszym wyniku spotkania bezpośredniego (0:1), spowodowałoby odpadnięcie. Dawny Highlife musiał więc zagrać va banque, ale przeliczył się ze swoimi możliwościami i został ograny aż 4:0. To oznaczało, że Fil-Pol wygrał grupę A, a z drugiego miejsca jej szeregi opuścił Dar-Mar.
W grupie B za faworyta uchodził In-Plus. Tyle że Księgowi początkowo mieli skład daleki od optymalnego i ledwo uratowali remis z Al-Marem. Falstart zaliczył z kolei MK-BUD, który wysoko przegrał ze Spoko Loko a później okazało się, że ta porażka wcale nie była wypadkiem przy pracy, bo Budowlani przegrali też dwa kolejne spotkania i nie liczyli się w wyścigu o finał. Znacznie lepiej prezentowali się wspomnieni Loko. Co prawda drugi mecz z Al-Marem przegrali 1:2, lecz punkty zdobyte na MK-BUDzie pozwoliły im wierzyć, że nie wszystko jeszcze stracone. Rozkręcał się za to In-Plus. Po tym, jak na halę dojechali Maciek Baranowski z Tomkiem Warszawskim, markowianie wygrali swój drugi mecz i z optymizmem mogli oczekiwać ostatniego. Łącznie siedem punktów uzbierał za to Al-Mar, który jako pierwszy zapewnił sobie promocję, a In-Plus i Spoko Loko walczyły o to, by zająć drugie wolne miejsce. Sensacji nie było – podopieczni Patryka Gall pokazali swoją moc, w pewnym momencie prowadzili już 4:0, a taki wynik nie tylko pozwalał im zdobyć bezcenne oczka, ale też uzyskać awans z pierwszej pozycji. I chociaż rywale zdołali zainkasować bramkę honorową, to rezultat 4:1 zepchnął Al-Mar na drugie miejsce. Oznaczało to tyle, że w półfinale ta ekipa starła się z Fil-Polem, a In-Plus trafił na Dar-Mar.
Pierwszy półfinał był zdecydowanie ciekawszy niż drugi. Głównie z powodu bramek – zobaczyliśmy tutaj bowiem trzy trafienia, z czego o jedno więcej zanotował Fil-Pol. Ten mecz dobrze się ułożył dla graczy w żółto-czarnych koszulkach, bo bramkę strzelił dobrze dysponowany Karol Sochocki, ale po ładnej kontrze wyrównał Adam Baran. Fil-Pol nie zamierzał jednak szukać rozstrzygnięcia w rzutach karnych i w drugiej części spotkania zdołał pokonać Adama Księżopolskiego, a zdobywcą złotego gola okazał się Adam Marcinkiewicz. Al-Mar rzucił się jeszcze do ataków, ale kilkadziesiąt sekund to było za mało, by po raz drugi odwrócić losy tego spotkania. Z kolei świadkami piłkarskich szachów byliśmy w starciu In-Plusu z Dar-Marem. Tutaj nikt nie chciał zaryzykować, okazji podbramkowych mieliśmy jak na lekarstwo, a ponieważ drużyny uniknęły też błędów, to wszystko rozstrzygnęło się w rzutach karnych. In-Plus zaczął dobrze, bo po pierwszej serii prowadził 1:0, lecz kolejne dwie w takim stosunku przegrał i to był dla koniec przygody z Pucharem. A Dar-Mar po krótkiej regeneracji, mógł się szykować do batalii o bilet na wielki finał.
Z racji tego, że było to już piąte spotkanie dla uczestników ostatniego środowego meczu, to nie spodziewaliśmy się szaleńczego tempa. Tutaj kluczem było, by przede wszystkim gola nie stracić i jak się okazało – obydwu ekipom ta sztuka się powiodła. Tym samym o tym, kto zagra w wielkim finale na uroczystym zakończeniu zmagań ponownie miała zdecydować większa odporność psychiczna podczas wykonywania rzutów karnych. Dar-Mar miał już za sobą jedną udaną serię strzałów ze stojącej piłki, lecz tym razem szczęście się od niego odwróciło. Pierwszy strzał spudłowany, drugi obroniony a ponieważ Fil-Pol się nie mylił, to on będzie dziś wypatrywał swojego finałowego przeciwnika. Brawo!
A o tym kto nim będzie przekonamy się około godziny 00:00. Wyniki na żywo z grup C i D możecie oczywiście śledzić w module LIVESCORE. Co do klasyfikacji strzelców, to uzupełnimy ją jutro rano.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!