fot. © www.nocnaligahalowa.pl

Lajki i hejty - odcinek 6.

30 stycznia 2026, 18:39  |  Kategoria: Ogólna  |  Źródło: inf.własna  |   dodał: roberto  |  komentarze:

Szósta kolejka nie przyniosła może wielkich sensacji, bo wiele wydarzeń przypominało ligową codzienność. A jak wiadomo – gdy coś dzieje się regularnie, zaczynamy traktować to jako normę.

Tym razem jednak pojawiło się kilka sytuacji, które wymagają komentarza i szerszego wyjaśnienia. A zaczynamy od chyba najmniej przyjemnej kwestii.

 CZERWONA KARTKA KUBY KOSTRZEWY

To pierwszy taki przypadek w tym sezonie. W meczu Lemy z Sokołem Brwinów zawodnik Logistyków, dwukrotnie faulowany w jednej akcji, nie wytrzymał nerwowo i zaatakował rywala, próbując na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość. Sędzia nie miał wyjścia – czerwona kartka była nieunikniona.

To zdarzenie miało podwójne konsekwencje dla Lemy. Nie tylko osłabiło zespół w kluczowym momencie spotkania (przy prowadzeniu 4:3), ale też znacząco wpłynęło na końcową porażkę. Kuba został zawieszony na dwie najbliższe kolejki. Kara mogła być surowsza, jednak fakt, że wcześniej nie było z nim problemów dyscyplinarnych, zadziałał na jego korzyść. Liczymy, że był to jednorazowy incydent, ale ewentualna powtórka spotka się już z ostrzejszą reakcją.

 DOTKLIWE PORAŻKI

Wiemy, że okres ferii i sezon chorobowy utrudniają skompletowanie optymalnych składów. Nie zawsze jednak tłumaczy to aż tak wysokie przegrane.

FC Pobudka uległa Alphie Omedze aż 2:14. Adrenalina, grająca bez zmian, przegrała z Gencjaną 2:11. Goat Life Sport doznał bolesnej lekcji od Ferajny (3:16). Z kolei w 1. lidze Kartonat został rozbity przez Wesołą 3:20 – co istotne, oba zespoły grały bez zmian.

Takie wyniki nie są niczym przyjemnym dla nikogo. Mamy nadzieję, że to tylko chwilowe potknięcia i większość drużyn szybko zatrze te niechlubne ślady w historii swojej drużyny, ale też całej ligi.

 JAK MOŻNA TO BYŁO WYPUŚCIĆ?

Były też spotkania, w których zwycięstwo wymknęło się z rąk w samej końcówce. Lema prowadziła 4:2 na pięć minut przed końcem, ale seria błędów, kara minutowa za złą zmianę i wspomniana czerwona kartka sprawiły, że zamiast trzech punktów nie było żadnego.

Jeszcze bardziej dramatyczny przebieg miał mecz Warsaw Fire z Góralami. Wynik 7:4 dawał pełną kontrolę nad spotkaniem Strażakom, jednak niewytłumaczalna końcówka zakończyła się porażką 7:8. Ta przegrana może mieć ogromne konsekwencje – utrzymanie w 2. lidze zaczyna poważnie się oddalać od ekipy Tomka Janusa.

 PRZYPOMNIENIE PRZEPISÓW

Warto też poruszyć temat znajomości regulaminu, szczególnie w kontekście VAR. Na plus trzeba zaznaczyć, że poprawiła się „sterylność” miejsca, w którym arbiter analizuje powtórki. Dziękujemy za to zawodnikom – sędzia naprawdę potrzebuje w tym momencie spokoju i komfortu pracy, dlatego bardzo dobrze, że przestaliście gromadzić się przy monitorze.

Pamiętajmy jednak, że VAR służy tylko do sprawdzania konkretnych, kluczowych sytuacji. To nie jest narzędzie do weryfikowania każdego detalu. Zdarzało się już, że zawodnicy próbowali nakłaniać sędziego do sprawdzenia drobiazgów, jak choćby tego, komu należy się rzut rożny. Takich rzeczy nie będziemy analizować – zwyczajnie nie ma na to czasu.

Z VAR możemy skorzystać m.in. wtedy, gdy trzeba sprawdzić:

  • czy w akcji bramkowej był faul,

  • gdzie dokładnie doszło do przewinienia,

  • czy piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową,

  • czy nie doszło do złamania przepisów, które mogło umknąć sędziemu.

Każda analiza wideo to co najmniej dodatkowe dwie minuty doliczone do meczu. Gdybyśmy chcieli sprawdzać wszystko, spotkania trwałyby zdecydowanie za długo.

Druga kwestia, to zasada obowiązująca przy zakończeniu meczu, analogiczna do tej znanej z koszykówki: liczy się moment oddania strzału. Jeżeli strzał został oddany przed syreną kończącą mecz, gol będzie uznany nawet wtedy, gdy piłka wpadnie do bramki już po jej wybrzmieniu.

Jeżeli natomiast strzał został oddany dopiero po syrenie, to nawet jeśli piłka chwilę później trafi do siatki, bramka nie zostanie zaliczona. Decyduje więc dokładny moment uderzenia piłki, a nie chwila, w której przekracza ona linię bramkową.

 WPISOWE

Przypominamy, że do 7. kolejki wszystkie drużyny powinny w pełni rozliczyć wpisowe. Niestety wiele zespołów wciąż ma zaległości. Musimy pilnie zamknąć kwestie finansowe – środki na organizację rozgrywek szybko się kurczą, przed nami opłata za halę, a wkrótce także wydatki związane z ceremonią zakończenia zmagań.

Liczymy na szybkie uregulowanie należności. W przeciwnym razie niektóre drużyny mogą nie zostać dopuszczone do udziału w dwóch ostatnich kolejkach.

A kolejny odcinek z "lajkami i hejtami" znajdziecie w serwisie po siódmym tygodniu. A może chcielibyście skomentować to, co właśnie przeczytaliście? Chętnie poznamy Wasz punkt widzenia.

Komentarze użytkowników: