| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
1 | |||
| 9 |
Radomski Piotr
|
||||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
1 | |||
| 69 |
Radomski Marcin
|
1 | |||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Bieniek Krzysztof
MVP
|
||||
| 13 |
Kotuła Rafał
|
1 | |||
| 5 |
Kozicki Damian
|
2 | |||
| 6 |
Andruszko Damian
|
||||
| 89 |
Romańczuk Adrian
|
Gdzieś na górze tabeli, zupełnie bez udziału Maliny K.O. i FC Gaciuli toczy się walka o mistrzostwo grupy, w której obie te drużyny biorą udział. Oni mają inny cel i wcale nie jest on dla nich mniej ważny niż dla Białowieskiej czy AGD Marking uzyskanie awansu. Walka o utrzymanie się w 2.lidze trwa w najlepsze, a środowi przeciwnicy są w tej mało komfortowej sytuacji, że do 6 kolejki zajmowały ostatnie i przedostatnie miejsce w rozgrywkach. Najwyższy czas było więc ruszyć z miejsca. Więcej determinacji zdawało się być po stronie Maliny, bo jak zwykle Piotrek Radomski przywiózł ze sobą grono chętnych do gry zawodników. Damian Kozicki takiego komfortu nie miał - z różnych przyczyn graczy w czarnych koszulkach było tylko 5. Siły trzeba więc było umiejętnie rozkładać, by starczyło ich do samego końca. A na początku było jej naprawdę dużo i już w 2 minucie Damian Kozicki, ładnym strzałem z obrotu, otworzył wynik tego spotkania na korzyść FCG. Radość z prowadzenia nie trwała jednak długo – w 5 minucie umiejętnie do akcji ofensywnej Maliny podłączył się nominalny obrońca, Paweł Porada i dostając podanie znalazł się w takich okolicznościach, których nie mógł zmarnować. I nie zmarnował – 1:1! Po chwili Gaciula miała okazję, by ponownie być o gola z przodu, lecz tym razem kapitanowi tego zespołu, po podaniu Rafała Kotuły, zabrakło zimnej krwi i Maciek Tucin obronił uderzenie nogami. Parady bramkarskie były zresztą kwintesencją tego pojedynku. Za chwilę kapitalną robinsonadą popisze się Krzysiek Bieniek, doprowadzając Łukasza Żukowskiego do niemałego zdziwienia, bo pomocnik Maliny już dopisywał sobie trafienie na konto. W 15 minucie sytuację po drugiej stronie boiska zmarnował za to Damian Andruszko – strzał którym się popisał, minimalnie ominął słupek i wyszedł na aut bramkowy. Remis był więc po pierwszej połowie rezultatem zasłużonym. Bo chociaż gracze z Wołomina mieli optyczną przewagę i stwarzali sobie dużo dogodnych sytuacji, to kontry przeciwników również siały popłoch w szykach obronnych Maliny. O wszystkim miała więc rozstrzygnąć druga odsłona. Grace Gaciuli mogli na pewno czuć się zmęczeni, a przy przeciwniku, który posiadał futbolówkę niemal cały czas, nie było mowy o jakimkolwiek zregenerowaniu energii. Szczególnie czujny w swoich interwencjach musiał być Krzysiek Bieniek. Oponenci cyklicznie zatrudniali go do prac bramkarskich i w samej 23 minucie zarówno Piotrek Paćkowski, jak i Marcin Radomski mogli zdobyć swe pierwsze trafienia w meczu. Ale nic do siatki wpaść nie chciało. W 24 minucie golkiper Gaciuli broni z kolei stuprocentową okazję Pawła Porady, co zresztą srogo mści się na ekipie z Wołomina. Drugiego gola dla FCG strzela bowiem Damian Kozicki i sytuacja braci Radomskich i spółki robi się coraz grosza. W dodatku nadal szwankuje skuteczność, co przy wielu zmarnowanych szansach powoduje, że kolejni gracze Maliny przestają wierzyć, że uda im się cokolwiek strzelić. Zamiast wziąć odpowiedzialność za sytuację, wolą oddać piłkę do kolegi z zespołu i taka gra na alibi nie mogła się dobrze skończyć. Jeszcze w 31 minucie Piotrek Radomski miał kolejną kapitalną okazję, by wreszcie doprowadzić do wyrównania, lecz strażnik świątyni Gaciuli był bezbłędny. Tak samo jak jego partnerzy w grze z kontry. W 37 minucie jedną z nich wykańcza Rafał Kotuła i to, co wydawało się niemożliwe, stawało się coraz bardziej realne – Gaciula była o krok od drugiego zwycięstwa w rozgrywkach. A Malina od kompromitacji. Inaczej nie można było tego nazwać, czego sami zawodnicy mieli zresztą świadomość. I być może ona spowodowała, że mimo nieubłaganie upływającego czasu, nie poddali się. W 39 minucie trafienie kontaktowe zalicza Piotrek Paćkowski, a w ostatnich sekundach spotkania nawet Maciek Tucin włączył się do akcji ofensywnej swojej ekipy i to właśnie rozegrana przez niego piłka, trafiła ostatecznie do Marcina Radomskiego, który z bliskiej odległości pokonał bezradnego i wściekłego na kolegów z obrony Krzyśka Bieńka. Na zegarze było jeszcze kilka sekund do końca, ale zdesperowanym graczom Maliny nic więcej wykreować już się nie udało. Remis 3:3 dla obu zespołów był porażką. Gaciula nie miała prawa tak rozegrać najważniejszej części pojedynku, z kolei przeciwnicy powinni dogłębnie przeanalizować to, co prezentowali od 1 do 38 minuty. Warto również, by zawodnicy obydwu drużyn uważnie wsłuchali się w to, co po meczu powiedzieli do kamery Krzysiek Bieniek i Maciek Tucin. Gorzkie, ale szczere słowa wypowiedziane w emocjonalnym tonie zdają się być najlepszą puenta tego opisu. Posłuchajcie zresztą sami.