| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
||||
| 2 |
Rozbicki Robert
|
||||
| 14 |
Falkenberg Kamil
|
||||
| 11 |
Prus Przemysław
|
1 | |||
| 0 |
Wardaszka Maciej
|
||||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Rytel Krystian
|
1 | |||
| 20 |
Krucz Marcin
|
2 | |||
| 23 |
Lipiński Jakub
|
||||
| 20 |
Mularczyk Damian
MVP
|
3 | |||
| 88 |
Bednarowicz Jakub
|
||||
| 1 |
Sonnenfeld Krzysztof
|
1 | |||
| 5 |
Urbaniak Dominik
|
||||
| 10 |
Jaskłowski Dariusz
|
||||
| 7 |
Rombel Łukasz
|
2 |
To spotkanie miało zadecydować o losach Multi-Mediki. Zwycięstwo dawało realną nadzieję na awans do 1.ligi, porażka definitywnie jej pozbawiała. Tym czasem, gdyby popatrzeć na skład jaki zastaliśmy na kilka minut przed rozpoczęciem meczu, moglibyśmy pomyśleć, że Medyczni grają już wyłącznie o przysłowiową pietruszkę. Nie było Mateusza Baja, Krzyśka Rozbickiego, a przede wszystkim Konrada Budka. Nieobecność bramkarza, kapitana i najlepszego zawodnika musiała się odbić na jakości gry zespołu, zwłaszcza że po drugiej stronie boiska stała kapitalnie rozumiejąca się na placu gry, ale chyba też poza nim, piłkarska banda. Gracze Białowieskiej wyglądali na gotowych do batalii, która miała ich przybliżyć do upragnionego celu. I od początku spotkania przewaga debiutantów Nocnej Ligi nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji. Gracze Mediki miotali się po parkiecie, absolutnie nie wiedząc, co mają grać, a przeciwnicy konsekwentnie kruszyli ich obronny mur. I chociaż kilku sytuacji nie wykorzystali, to w 4 minucie Marcin Krucz wyskoczył do piłki wyżej w polu karnym niż stojący między słupkami Multi Tomek Matuszewski i łatwo wbił selecta do siatki – 1:0! Ale Medika mogło i powinna błyskawicznie wyrównać. Przemek Prus doszedł do sytuacji sam na sam z Krystianem Rytlem i chociaż zwykle w takich okolicznościach się nie myli, to tym razem posłał piłkę obok słupka. Ta niewykorzystana, i w dodatku jedna z bardzo niewielu ofensywnych akcji "Medyków", szybko się zemściła. W 7 minucie Krystian Rytel umiejętnym wyrzutem zaprosił do gry Damiana Mularczyka, a ten wygrał pojedynek o piłkę z obrońcą a następnie w tempo przelobował wychodzącego z bramki golkipera i było 2:0. Ale co gorsze dla Multi – nie było żadnych przesłanek by sądzić, że obraz gry tego spotkania ulegnie jakiejkolwiek zmianie. Na ich szczęście, po początkowym, skomasowanym ataku, akcje Białowieskiej nieco wytraciły na prędkości. Inna sprawa, że nie było też sensu, by nieustannie stosować pressing, bo wynik i tak był w tym momencie idealny. W dodatku tuż przed końcem pierwszej połowy żółtą kartkę obejrzał Przemek Prus i gracze z Warszawy mogli pokusić się o pieczątkę na swoim sukcesie. Blisko była Kuba Bednarowicz, po kolejnym błędzie w defensywie Mediki, lecz zabrakło mu nieco precyzji. A za chwilę chłodnej głowy zabraknie Darkowi Jaskłowskiemu. I nie chodzi tu wcale o sytuację strzelecką, lecz zachowanie kapitana FC Białowieskiej. Ponieważ sędzia kilka chwil wcześniej nie odgwizduje faulu, który według Darka Jaskłowskiego absolutnie należał się jego drużynie, zawodnik daje wyraz swojej frustracji faulując przeciwnika. Nie był to na pewno ostry faul, ale nacechowany premedytacją. W dodatku piłka była już gdzie indziej i arbiter słusznie wyciągnął w tej sytuacji żółty kartonik. Kapitan FCB rzucił jeszcze coś pod nosem, i za chwilę obejrzał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. W głupi sposób – nawet jeśli miał rację w kwestii faulu na swojej osobie – osłabił swoją drużynę w bardzo ważnym momencie. A na domiar złego – Medica błyskawicznie wykorzystała przewagę i na kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy, zdobyła za sprawą Przemka Prusa gola wyrównującego. Co więcej – powinna zdobyć i drugiego, lecz sytuację uratował Krystian Rytel. I tak minęła pierwsza połowa, a Białowieską czekały jeszcze prawie 4 minuty gry w osłabieniu. Ale gdy gra została wznowiona, i wszyscy wyczuwali w powietrzu wyrównującego gola, zabójczy cios zadali Krzysiek Sonnenfeld i Damian Mularczyk. Ten pierwszy świetnie wypatrzył kolegę, a drugi znakomicie podłączył się do stałego fragmentu gry jakim był aut i precyzyjnym uderzeniem dał swojej drużynie dwubramkowe prowadzenie. Ten gol całkowicie podłamał przeciwników. Ekipa Roberta Rozbickiego była zdruzgotana faktem, że nawet w liczebnej przewadze daje sobie wbić gola i po wyrównaniu sił było już tylko gorzej. Za chwilę trafienie dokłada Łukasz Rombel, a w 30 minucie koronkową akcję w trójkącie Kuba Bednarowicz – Damian Mularczyk – Krzysiek Sonnenfeld zamyka ten ostatni i Darek Jaskłowski może odetchnąć z ulga. Jego kara uszła płazem, bo reszta zespołu zrobiła wszystko, by występek kapitana pozostał bez wpływu na przebieg spotkania. I udało im się to w sposób spektakularny. W końcowych minutach skutecznie dobijali zniechęconego przeciwnika, a gola na 8:1 zdobył nawet Krystian Rytel, który wyszedł z własnej bramki i za chwilę skierował piłkę do świątyni swojego vis-a-vis. Medikę stać było jedynie na honorowe trafienie Krystiana Szóstaka, ale wynik 2:9 chluby drużynie sponsorowanej przez koncern medyczny nie przynosi. Trudno się jednak znęcać nad tymi, którzy byli i się starali. Winnych należałoby szukać w nieobecnych, których brak nie dał szansy na rozwinięcie skrzydeł Medice. Teraz "biało-zielonym" pozostaje walka o utrzymanie trzeciej pozycji. Białowieska jest z kolei na najlepszej drodze do awansu. I już za tydzień wszystko praktycznie się rozstrzygnie – wtedy ich przeciwnikiem będzie AGD Marking, podobnie jak oni – nieskazitelna ekipa tego sezonu. Środa, godzina 20:45 – warto zapisać sobie ten termin i wygenerować czas, by obejrzeć te drużyny w akcji. Pierwszoligowiec jest wśród nich.