| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
||||
| 9 |
Radomski Piotr
|
1 | |||
| 6 |
Porada Paweł
|
||||
| 69 |
Radomski Marcin
|
3 | |||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
1 | |||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Silicki Grzegorz
|
||||
| 11 |
Choiński Łukasz
MVP
|
3 | |||
| 20 |
Strzelecki Patryk
|
1 | |||
| 15 |
Jedliński Kamil
|
2 | |||
| 11 |
Leszczyński Paweł
|
1 | |||
| 77 |
Minkina Michał
|
2 | |||
| 8 |
Migała Łukasz
|
||||
| 2 |
Prasek Łukasz
|
Remberticos wyraźnie w ostatnim czasie się rozegrali. Solidny występ w Pucharze Ligi, później efektowna wiktoria nad Bad Boys Ostrówek i Łukasz Migała nie wyobrażał sobie, by we wtorek można było stracić punkty z Maliną K.O. Entuzjazm brał się nie tylko z wyników (zarówno swoich, jak i przeciwnika), ale przede wszystkim z tego, iż drużynie udało się wreszcie znaleźć optymalne ustawienie taktyczne. Teraz odpowiedzialni za defensywę są ci, którzy nominalnie mieli zdobywać gole, czy Łukasz Choiński i Patryk Strzelecki. Ich spokojna gra w obronie promieniuje na postawę całej drużyny, co było zresztą widać od samego początku spotkania. Co prawda to Malina miała jako pierwsza lepszą okazję do objęcia prowadzenia, ale ze strzałem Pawła Porady poradził sobie Grzegorz Siwicki. A później rozpoczął się koncert drużyny z Rembertowa. W 3 minucie Łukasz Choiński świetnie przeczytał podanie jednego z przeciwników i przechwytując futbolówkę, utorował sobie drogę do bramki rywala. Pozostawiony sam sobie Maciek Tucin był bez szans i na tablicy mogliśmy wprowadzić cyfrę, oznajmiającą prowadzenie dla byłych pierwszoligowców. A później poszło już z górki. Kompletnie zagubiona Malina oddała pole gry i tylko przyglądała się, jak piłka po sznureczku wędruje od stopy do stopy i wpada do ich bramki. W 5 minucie uczynił to Kamil Jedliński, w 6 gola na swoje konto dopisał Michał Minkina a w 9 samobójcze trafienie zaliczył Mateusz Klewicki. To był obraz nędzy i rozpaczy. Bo o ile w poprzednich spotkaniach przegranych przez zespół z Wołomina, widzieliśmy w ich postawie zaangażowanie, to tym razem gracze w zielonych koszulkach stali i czekali na wyrok. Sami z rzadka konstruowali akcje, a gdy nawet udało im się przedrzeć przez zasieki obronne rywala, to znów szwankowała skuteczność. W 10 minucie w słupek strzelił Piotrek Radomski, a później obaj bracia Radomscy zmarnowali jeszcze po jednej akcji. A Remberticos grało swoje. W 12 minucie do meczowego protokołu, po podaniu Michała Minkiny, wpisuje się Kamil Jedliński, a na 4 minuty przed końcem również Paweł Leszczyński przypomina, że kiedyś aktywne walczył o koronę króla strzelców 2.ligi. Wynik 6:0 nie pozostawia najmniejszych złudzeń kto rządzi na boisku i kto opuści je jako triumfator. To powoduje lekkie rozluźnienie w szeregach ekipy Łukasza Migały i gdy sędzia pozwala wznowić grę, Malina inkasuje dwa gole. Przy obu udział ma Piotrek Radomski, który biorąc pod uwagę zawodników z pola, jest chyba jedynym w drużynie z Wołomina, który poradziłby sobie na pierwszoligowym poziomie. Najpierw zalicza asystę przy golu brata Marcina, a następnie sam strzela bramkę i jest 2:6. I z meczu robi nam się festiwal strzelecki. W 32 minucie Maćka Tucina pokonuje Łukasz Choiński, który mimo rozegrania pięciu spotkań w tym sezonie, jest bardzo wysoko w klasyfikacji strzelców i sam zawodnik chyba ma tego świadomość. Jest obecny niemal przy każdej ofensywnej akcji zespołu i poza golami, zalicza też asysty. Ostatecznie jego licznik w tym spotkaniu zatrzymał się na 3 bramkach, i takiej samej liczbie otwierających podań. Z jego zagrań skorzystali w końcówce spotkania chociażby Michał Minkina i Patryk Strzelecki, co spowodowało, że Remberticos mogli się pochwalić dwucyfrową liczbą zainkasowanych trafień. Malina skończyła z dwukrotnie mniejszym dorobkiem. I doskonale obrazuje to, jaka jest różnica poziomów między tymi ekipami. Nic dziwnego, że drużynie, której z perspektywy trybun przyglądał się jej najlepszy, chociaż kontuzjowany zawodnik Damian Tucin - nic już w tym sezonie nie pomoże – 3.liga wita. I chociaż w debiutanckim sezonie nie spodziewaliśmy się po ich grze fajerwerków, to chyba oni sami również oczekiwali więcej. Dla nich powinna to być nauka na przyszłość, bo potencjał mają większy niż miejsce, które okupują obecnie w tabeli. Teraz pozostaje im gryźć parkiet, by nie zakończyć zmagań na ostatniej lokacie. Remberticos awansowali z kolei na 5 miejsce i w dwóch pozostałych spotkaniach muszą zdobyć tyle punktów, by zachować status quo. Decydujący będzie mecz za dwa tygodnie, gdy zagrają z Al-Kaidą. W przypadku zwycięstwa za pół roku znowu będą mieli okazję powalczyć o 1.ligę. I jeśli terminy potyczek przypasują Łukaszowi Choińskiemu, Patrykowi Strzeleckiemu, a przede wszystkim bramkarzowi, Grześkowi Siwickiemu, to "biało-granatowi" nie zaznają smaku degradacji. I chociaż plany były inne, to po fatalnym rozpoczęciu zmagań, będzie to sukcesem tego zespołu. W końcu czasem trzeba cieszyć się z małych rzeczy, skoro nie można z dużych. Dobrze mówię, Arku Choiński? :)