| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Bieniek Krzysztof
|
||||
| 13 |
Kotuła Rafał
|
||||
| 89 |
Romańczuk Adrian
|
||||
| 5 |
Kozicki Damian
|
||||
| 6 |
Andruszko Damian
|
||||
| 10 |
Kwiatkowski Grzegorz
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 19 |
Pisarek Olaf
MVP
|
||||
| 0 |
Kraszewski Kacper
|
1 | |||
| 8 |
Kalinowski Kamil
|
||||
| 2 |
Urbaniak Karol
|
||||
| 6 |
Kamiński Łukasz
|
1 | |||
| 5 |
Zieliński Mateusz
|
||||
| 6 |
Antoniuk Kacper
|
Gdyby spytać przedstawicieli Gaciuli, jak oceniają obecny sezon, pewnie sami nie wiedzieliby, co mają powiedzieć. Z jednej strony nie można odmówić im ambicji, a w wielu meczach płacą frycowe związane z łatką debiutanta w rozgrywkach. Czasem brakuje im też zmienników – choćby przed tygodniem, gdy przez pełne 40 żaden z zawodników nie mógł chociaż przez chwilę usiąść na ławce i zaczerpnąć głębokiego oddechu. Wszystko to powoduje, że Damian Kozicki i spółka powoli muszą godzić się, że w przyszłym sezonie – o ile rzecz jasna zgłoszą chęć udziału – rozpoczną zmagania w 3.lidze. A wcale nie musiało tak być – takie spotkania jak z Al-Kaidą czy właśnie Maliną zespół miał obowiązek rozstrzygnąć na swoją korzyść. Trudno, w środę trzeba było skupić siły na kolejnym oponencie. A były nim Delikatesy Antek. Drużyna, która przed i w trakcie pierwszego pojedynku w lidze przypominała pospolite ruszenie. Każdy inny kolor koszulki, nie wszyscy wiedzieli też z kim mają do czynienia, a wszystko to przekładało się na jakość gry, która do najwyższych na pewno nie należała. Zespół zaczął jednak wyciągać wnioski, dobrał również do składu choćby Patryka Deptułę, ale przede wszystkim – wyklarował się trzon ekipy. Wystarczy spojrzeć na liczbę rozegranych meczów przez poszczególnych zawodników i będzie wiadomo, o kogo chodzi. W dodatku Antek nadal walczy o pozostanie w 2.lidze i z tego powodu ani myślał, by lekceważyć najbliższego przeciwnika. I bardzo dobrze, bo Gaciula szybko udowodniła, że na owy szacunek zasługuje. Już w 7 minucie powinno być 1:0, gdy po zagraniu Damiana Andruszko w poprzeczkę uderzył Damian Kozicki. A to, co nie udało się kapitanowi zespołu, uczynił Grzegorz Kwiatkowski kilka chwil później. Po nieporozumieniu w obronie Olaf Pisarek wykopał futbolówkę wprost pod nogi napastnika FCG a ten nie miał problemów, by z bliskiej odległości zmusić do kapitulacji leżącego na ziemi golkipera Antka – 1:0! I Delikatesy miały problem. Gra nie kleiła się tak, jak tego chcieli zawodnicy, ale w sukurs przyszedł im błąd w rozegraniu stałego fragmentu gry przez ekipę w czarnych koszulkach. Złe wybicie z rzutu rożnego spowodowało, że z kontrą popędził Kacper Antoniuk. Widząc, iż tuż obok niego biegnie Kacper Kraszewski, wyczekał do odpowiedniego momentu i zagrał piłkę, a kolega z zespołu umiejętnie strzelił obok bezradnego Krzyśka Bieńka – 1:1! I chociaż do końca pierwszej połowy było jeszcze trochę czasu, to obaj bramkarze zachowywali czujność i na przerwę schodzili solidarnie z jednym straconym golem. Ponieważ jednak obie drużyny lepiej niż w defensywie, grają w ataku, mogliśmy się spodziewać, iż taki rezultat nikogo nie zadowoli. I już w 180 sekund po wznowieniu gry, Łukasz Kamiński tę tezę potwierdził. Ładny strzał z dalszej odległości i bramkarz Gaciuli, który stał dość nisko na nogach, nie miał szans na złapanie lecącego tuż pod poprzeczkę selecta – 2:1! I od tego momentu zaczęły się problemy FCG. Obrona przestała funkcjonować i zamiast zostawić chociaż jednego zawodnika, który będzie nieustannie asekurował "tyły", przedostania ekipa w tabeli chciała odrobić straty rzucając wszystko na szali. Ale na 15 minut przed końcem pojedynku, zagranie va banque nie miało prawa bytu. I Antek to wykorzystał. W 25 minucie poszedł z błyskawiczną kontrą i Kacper Kraszewski posłał dobrą piłką wzdłuż bramki do jednego z kolegów. Lot futbolówki chciał przeciąć wracający ile sił do obrony Grzegorz Kwiatkowski, lecz uczynił to tak niefortunnie, że wbił selecta do własnej bramki. I tym sposobem nadzieje Gaciuli na zwycięstwo zostały zredukowane do minimum. Być może stało by się inaczej, gdyby w 27 minucie Damian Andruszko wykorzystał sytuację sam na sam z Olafem Pisarkiem. Ta sztuka mu się jednak nie udała i Antek mógł spokojnie kontrolować przebieg spotkania, mając aż dwie bramki marginesu. Ale dążył do zdobycia kolejnej. W 28 minucie wspomniany Damian Andruszko zatrzymuje w heroiczny sposób piłkę na linii bramkowej po uderzeniu Kacpra Antoniuka. Z kolei po drugiej stornie boiska znów fantastyczną interwencją popisuje się Olaf Pisarek, wygrywając sytuację 2 na 1 z Damianem Kozickim i Grzegorzem Kwiatkowskim. Happening nieskuteczności trwał w najlepsze. W 30 minucie na pustą bramkę - po błędzie Krzyśka Bieńka - nie trafi Kamil Kalinowski. W słupek uderzy również Karol Urbaniak, a po stronie Gaciuli miano "pudła meczu" kolekcjonuje Rafał Kotuła, który po zagraniu Damian Kozickiego nie trafia do bramki z metra. Mecz kończy się więc rezultatem ustanowionym w 25 minucie. Trzy punty trafiają w godne ręce, bo Antek miał więcej jakości w grze, a nawet jeśli popełniał błędy, to: a) było ich mniej niż po stronie przeciwnika; b) miał za plecami kapitalnie usposobionego Olafa Pisarka. I to wystarczyło. A dla Gaciuli to chyba kolejny znak, że za pół roku trzeba będzie pomyśleć nad wzmocnieniami. W inny przypadku nawet w 3.lidze będą tułali się gdzieś w środku, lub - co gorsze - w ogonie ligowej stawki...