| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Jedynak Marcin
|
||||
| 3 |
Frączek Dawid
|
2 | |||
| 10 |
Kuban Krzysztof
|
||||
| 8 |
Kowalski Hubert
|
||||
| 44 |
Kowalski Mariusz
|
||||
| 8 |
Zaremba Marcin
|
||||
| 1 |
Grabek Aleksander
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 13 |
Reterski Grzegorz
|
||||
| 14 |
Gajewski Dawid
MVP
|
||||
| 12 |
Tlaga Kamil
|
||||
| 11 |
Klimczak Jacek
|
1 | |||
| 10 |
Bula Paweł
|
1 | |||
| 8 |
Pląska Adrian
|
||||
| 15 |
Kulma Kamil
|
||||
| 8 |
Suchocki Jakub
|
5 |
Na pierwszy ogień inauguracyjnej kolejki pierwszej ligi poszło spotkanie Pubu Offside z Cubaną Ristorante. Na pewno nie oczekiwaliśmy po tym meczu tyle, ile po starciu Niespodzianki z Gold-Dentem, ale wcale nie oznaczało to, że nerwowo instalowaliśmy nowe gry na telefonie. Zwłaszcza Pub musiał od samego początku pokazać kto tu rządzi, bo Cubana znana jest z tego, że jeśli czuje kontakt z rywalem, to wtedy robi się bardzo niebezpieczna. I wszystko zaczęło się faktycznie po myśli mistrzów piątej edycji. Zagranie w polu karnym ręką jednego z obrońców i sędziowie dyktują rzut karny, który skutecznie na bramkę zamienia Jacek Klimczak. Tyle że Ristorante błyskawicznie odpowiada. W 5 minucie Pub źle rozgrywa rzut rożny, który zamiast spowodować zamieszanie pod polem karnym przeciwnika, zainicjowało kontrę oponenta, którą idealnie wykończył Dawid Frączek. A to wcale nie był koniec popisów tego zawodnika. Cztery minuty później świetna, dwójkowa akcja z Krzyśkiem Kubanem i rezultat przyjmuje przyjemną dla Cubany postać jednobramkowego prowadzenia! Ta sytuacja determinuje ekipę z Wołomina. W tym momencie było już wiadomo, że nie ma co liczyć na taryfę ulgową ze strony rywala i trzeba samemu wziąć się do ciężkiej pracy, by odwrócić losy meczu. W 12 minucie silnym strzałem popisuje się Kamil Tlaga i piłka trafia nawet do siatki, ale do tej za bramką. W 15 minucie wszystko wskazuje z kolei na to, że rezultat 2:2 pojawi się na tablicy świetlnej, lecz Paweł Bula z dwóch metrów strzela na pustą bramkę w słupek! Faworyci nie rozpamiętują tego jednak i nadal atakują a efektem ich coraz mocniej wytężonej pracy jest trafienie Kuby Suchockiego. Piłkę stracił Krzysiek Kuban a akcję rozprowadził Dawid Gajewski i napastnikowi Pubu pozostało jedynie dołożył nogę do podania kolegi. A po chwili identyczna sytuacja. Znów w roli asystenta Dawid Gajewski, a akcję zamyka Jakub Suchocki i Pub tuż przed przerwą odzyskuje prowadzenie i względny spokój. Druga odsłona musiała być jednak w wykonaniu ekipy Pawła Buli zdecydowanie lepsza, bo chyba nikt nie miał wątpliwości, że pierwsze 25 minut apogeum umiejętności zespołu z Wołomina na pewno nie było. Ale druga połowa też rozpoczyna się nieciekawie, bo w 26 minucie Dawid Frączek powinien skompletować hat-tricka. Doszedł on do sytuacji sam na sam z Grzegorzem Reterskim, lecz bramkarz Pubu okazał się w tym pojedynku skuteczniejszy i uratował zespół przed stratą minimalnej przewagi. Ta zmarnowana szansa nieco pozbawiła werwy Cubanę. Widać, że z każdą minutą brakowało sił, zwłaszcza iż ławka rezerwowych była krótka. A Pub konsekwentnie grał swoją piłkę i w 30 minucie ostatecznie złamał przedstawicieli Ristorante. Na dobrą sprawę było to 180 sekund, które rozłożyło ekipę Krzysztofa Kubana na łopatki, bo w tym okresie Jakub Suchocki strzelił im trzy gole! I bardziej niż efektem finezji Pubu, była to składowa zmęczenia rywali, które powodowało również brak koncentracji w ustawieniu szyków obronnych. Rezultat 6:2 nie pozostawiał już żadnych wątpliwości, a 5 minut przed końcem kapitulację Cubany podpisał Jacek Klimczak, zamykając wynik spotkania na 7:2. Można oczywiście gdybać, co by było, gdyby przegrani dysponowali nie tylko szerszą ławką rezerwowych, ale też lepszą jakościowo. Gołym okiem widać było też brak chemii w drużynie, ale czego można się było spodziewać, skoro niektórzy zawodnicy poznali się na chwilę przed pierwszym gwizdkiem sędziego? W takich okolicznościach, gdyby Pub to przegrał lub nawet zremisował, byłaby to może nie kompromitacja, ale jednak poważny wypadek przy pracy. Ostatecznie do tego nie doszło, lecz poziom gry Offsidu na pewno nie spowodował, że siedzący na trybunach kolejni rywale, już zaczynali się bać starcia z nimi. Ale może to dla podopiecznych Pawła Buli lepiej?
R.B.