| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 32 |
Charzyński Michał
|
1 | |||
| 3 |
Kryński Andrzej
|
||||
| 18 |
Dudziński Piotr
|
1 | |||
| 8 |
Lewandowski Mateusz
MVP
|
2 | |||
| 10 |
Kowalski Mateusz
|
1 | |||
| 17 |
Sieńko Michał
|
2 | |||
| 11 |
Pacha Miłosz
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 23 |
Zieliński Damian
|
||||
| 8 |
Kucharski Bartłomiej
|
||||
| 19 |
Groszek Łukasz
|
||||
| 2 |
Markowski Piotr
|
||||
| 39 |
Kur Marcin
|
1 | |||
| 10 |
Wicher Daniel
|
||||
| 83 |
Ciok Norbert
|
1 | |||
| 10 |
Sarna Daniel
|
Z zainteresowaniem oczekiwaliśmy rywalizacji Ormedu z Team4Fun. Już w przedmeczowej zapowiedzi postawiliśmy tezę, że będzie to konfrontacja techniki i finezji z zaciętością i pracowitością, chociaż doskonale zdajemy sobie sprawę, że zawodnicy obu ekip mają w sobie wiele z cech przeciwnika. Szczególnie ciekawi byliśmy postawy Team4Fun, bo przecież turniej przed ligą totalnie im nie wyszedł i powstawało pytanie – czy był to jedynie wypadek przy pracy, czy może symulacja tego, jak będą w ich wykonaniu wyglądały rozgrywki ligowe? I niestety dla trzykrotnych mistrzów NLH, prawda okazała się bardzo brutalna. Już początek spotkania w wykonaniu ekipy Łukasza Mroza, który tym razem nie brał udziału w meczu (zastępował go Damian Zieliński) dawał do myślenia, bo o ile najpierw golkiper T4F wygrał pojedynek z Piotrkiem Dudzińskim, to w 4 minucie nie mógł nic zrobić przy strzale Mateusza Lewandowskiego i było 0:1. To nieco opryskało twarz zawodników w czerwonych koszulkach zimną wodą i wreszcie zabrali się oni do roboty, lecz dwie szanse zainicjowane przez Piotrka Markowskiego okazały się niewystarczające, a na domiar złego po drugiej z nich Ormed wyprowadził kontrę i Mateusz Kowalski podwyższył stan posiadania zespołu Piotrka Dudzińskiego. Żarty się więc skończyły. Ale chociaż Team4Fun zdawał sobie z tego sprawę, to nie za bardzo umiał znaleźć na zaistniałą sytuację antidotum. Wydawało się, że być może w końcówce pierwszej połowy, gdy żółtą kartkę zobaczył Miłosz Pacha, trzykrotni mistrzowie Nocnej Ligi przycisną rywala i zaliczą trafienie kontaktowe, ale zamiast tego również kartonik koloru żółtego zobaczył Daniel Sarna i siły się wyrównały. Co więcej – Ormed miał po dwóch minutach kilkanaście sekund gry z jednym zawodnikiem na parkiecie więcej i wykorzystał to perfekcyjnie, zdobywając gola dzięki Piotrkowi Dudzińskiemu. 3:0! Nie był to może nokaut, bo pamiętamy poprzedni sezon, gdy dawny Duet odrobił jeszcze większą stratę w rywalizacji z Al-Marem, ale tutaj naprawdę nic nie zapowiadało, że może być podobnie. A czarę goryczy przelała pierwsza akcja po wznowieniu gry. Nastąpiła strata, futbolówkę przejął Miłosz Pacha i po raz czwarty pokonał Damiana Zielińskiego. Tutaj nie było już szans na powrót do meczu. I nic w tej sytuacji nie zmienił gol Marcina Kura, bo za chwilę Ormed odpowiedział dwoma – Mateusza Lewandowskiego i Michała Sieńki. Team4Fun snuł się już po parkiecie i myślami był pewnie przy pogodzie, jaka zastanie ich w trakcie powrotu do domu. Przykrego powrotu, bo Ormed do samego końca kontrolował przebieg spotkania i chociaż drugą, zupełnie niepotrzebną żółtą kartkę otrzymał Miłosz Pacha, to nawet 5 minut gry w przewadze nie było wystarczającym argumentem, by ekipa Łukasza Mroza go wykorzystała. Ostateczny wynik brzmiał 8:2 dla Ormedu! Piotrek Dudziński mógł więc triumfować i można było odnieść wrażenie, że mało co sprawia mu taką radość, jak pokonanie właśnie czwartkowych rywali. Trzeba jednak dawnym Sklepom Medycznym oddać, że były zdecydowanie lepsze i to pod każdym względem. Chaotyczna i zupełnie nieskoordynowana gra Team4Fun tego wieczora mogła nie wystarczyć nawet na ekipę z 2.ligi i jeżeli nie zmieni się nastawienie tego zespołu to przyszłość rysuje się w czarnych barwach. Za dużo indywidualności, a za mało jakości – tak w skrócie można spuentować to, co zobaczyliśmy w ich wykonaniu. A Ormed odwrotnie – mądra gra, walka na całym placu i też świetna postawa nowego nabytku, Michała Sieńki. To wszystko dało wyczekiwany efekt, który daje do myślenia wszystkim przyszłym rywalom zespołu z Zielonki. Jeśli więc dopisywałeś sobie z nimi trzy punkty przed meczem, to uważaj, żebyś przed cyfrą „3”, nie musiał dodać minusa.
R.B.