| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Bestry Łukasz
|
||||
| 11 |
Pacuszka Damian
|
2 | |||
| 15 |
Sochacki Hubert
|
||||
| 8 |
Bogusz Daniel
MVP
|
2 | |||
| 13 |
Barzyc Rafał
|
||||
| 20 |
Ratke Patryk
|
||||
| 3 |
Trzaskoma Michał
|
||||
| 7 |
Górny Adrian
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 22 |
Zalewski Karol
|
||||
| 21 |
Błędowski Marcin
|
||||
| 10 |
Tucin Przemysław
|
||||
| 7 |
Turek Zbigniew
|
||||
| 9 |
Boratyński Kamil
|
||||
| 17 |
Kania Michał
|
||||
| 4 |
Kania Łukasz
|
||||
| 23 |
Poczman Maksymilian
|
||||
| 26 |
Kaczmarczyk Łukasz
|
Na godzinę 22:15 w czwartek czekali chyba wszyscy fanatycy Nocnej Ligi. I chociaż pierwszy gwizdek w rywalizacji Niespodzianki z Gold-Dentem zabrzmiał dużo później, to w niczym nie zmieniło to faktu, że na trybunach zasiadło kilkadziesiąt osób, by naocznie sprawdzić, jak poradzi się sobie zespół z Marek w starciu z wicemistrzami NLH. Oba zespoły przeszły małe, ale jednak widoczne zmiany personalne. W ekipie Marcina Bocznia nie dostrzegliśmy Damiana Krasiewicza, Rafała Jeża czy Łukasza Zalewskiego, ale w ich miejsce przyszli Łukasz Bestry, Hubert Sochacki i Daniel Bogusz. Z kolei po stronie Dentystów próżno był szukać Piotrka Rosłona, Radka Benbenkowskiego czy nowo-pozyskanych: Adama Roguskiego i Bartka Januszewskiego. Do gry byli za to gotowi Karol Zalewski, Michał Kania i Łukasz Kania. W całej tej wyliczance była jednak różnica – nowi zawodnicy Niespodzianki od razu wskoczyli do podstawowego składu, a w Gold Dencie tylko Karol Zalewski rozpoczął mecz na parkiecie wraz z inauguracyjnym gwizdkiem. To pokazywało że w pierwszym przypadku mamy do czynienia ze wzmocnieniem składu, a w drugim raczej z jego uzupełnieniem. A jak przełożyło się to na rzeczywistość? Błyskawicznie, bo już w 2 minucie żółtą kartkę obejrzał Marcin Błędowski. Niespodzianka miała więc 120 sekund na to, by umiejętnie rozegrać hokejowy zamek i po raz pierwszy zmusić przeciwnika do rozpoczęcia gry od środka. Ale ta sztuka się nie udała. Przełamanie impasu przyszło za to w 9 minucie. Faul na Rafale Barzycu przed polem karnym i do piłki podchodzi Adrian Górny. Ale chociaż odległość do bramki jest niewielka, to mur ustawiony przez Karola Zalewskiego liczy tylko jedną osobę. To było za mało – silny strzał spowodował, że piłka spokojnie przeleciała obok Łukasza Kani, a bramkarz Gold Dentu miał zbyt mało czasu na reakcję i było 1:0. Dentyści natychmiast odpowiedzieli strzałem Marina Błędowskiego, lecz uderzenie nie należało do tych, do których chętnie przyznałby się Roberto Carlos. Zabrakło nim w mocy i Łukasz Bestry pewnie złapał piłkę. Ale za chwilę Niespodzianka ma kolejny problem – na ławkę kar wędruje Hubert Sochacki. Teraz urwanie każdej sekundy jest na wagę złota, a z pomocą markowianom przychodzi rzut wolny. Tym razem piłka ustawiona jest nieco dalej aniżeli przy golu na 1:0, ale nie przeszkadza to Danielowi Boguszowi podjąć decyzji o strzale. A futbolówka odbija się po drodze od jednego z Dentystów i wpada do siatki obok bezradnego Karola Zalewskiego – 2:0! Gol stracony w przewadze rozkojarza Gold-Dent. Końcówka pierwszej odsłony to absolutna dominacja beniaminka, który widząc co się dzieje, podkręca tempo i za sprawą akcji Rafała Barzyca i Damiana Pacuszki strzela gola na 3:0! Losy spotkania wydają się być przesądzone. I nie chodziło nawet o wynik, lecz o postawę zespołu Przemka Tucina, który w ofensywie praktycznie nie istniał. Także druga połowa rozpoczyna się od ataków Niespodzianki i już w 22 minucie powinno być 4:0, lecz strzał Patryka Ratke trafił jedynie w poprzeczkę. Kolejne okazje również były marnowane przez ekipę Marcina Boczonia i gdy w 30 minucie żółtą kartkę zobaczył Damian Pacuszka, los miał prawo odwrócić się od dwukrotnych zdobywców NLH Cup. Niewykorzystane szanse jednak się nie zemściły, a gdy ekipy dysponowały identyczną liczbą graczy na parkiecie, Damian Pacuszka podwyższył stan posiadania Niespodzianki o jedną bramkę. Przybyszów z Wołomina dobił jeszcze w końcówce Daniel Bogusz i bolesna, lecz całkowicie zasłużona porażka Gold-Dentu została podpisana. Nawet Przemek Tucin, który po meczu zdawał kluczyk od szatni uczciwie stwierdził, że sam nie spodziewał się, że markowianie dysponują taką siłą. W ten sposób chciał chyba trochę ukryć kiepską postawę swojej ekipy. Niespodzianka na niewiele im pozwoliła, lecz zaledwie dwie godne odnotowana okazje na przestrzeni 40 minut to zdecydowanie za mało na tak klasowy zespół. W tamtym sezonie ponieśli zresztą bardzo podobną w stylu i identyczną w wyniku klęskę z In-Plusem, ale mimo to skończyli na 2 miejscu. Teraz będą musieli włożyć dużo więcej wysiłku, by tamten sukces powtórzyć. A Niespodzianka? Każdy kto był na trybunach, a jeszcze przeciwko nim nie grał, na pewno szepnął sobie pod nosem „będzie ciężko”. Ale to nie jest do końca prawda. Będzie jeszcze trudniej, bo zespół Marcina Boczonia najlepiej gra wtedy, kiedy przeciwnik tego od niego wymaga. A w czwartek tak nie było.
R.B.