| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Stankiewicz Mateusz
|
||||
| 17 |
Budryk Łukasz
|
||||
| 5 |
Szymańczuk Paweł
|
||||
| 33 |
Szeliga Karol
|
||||
| 13 |
Ryński Sebastian
|
||||
| 11 |
Góral Filip
|
||||
| 74 |
Kowalski Mateusz
|
||||
| 2 |
Sadocha Maciej
|
||||
| 15 |
Sieczko Przemysław
|
||||
| 7 |
Gall Patryk
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 0 |
Stańczuk Adam
|
1 | |||
| 5 |
Jackiewicz Marcin
|
||||
| 23 |
Zasadziński Jakub
|
||||
| 20 |
Stańczuk Paweł
|
||||
| 11 |
Gołaszewski Paweł
|
||||
| 90 |
Antoniak Mateusz
|
1 | |||
| 9 |
Zawadzki Damian
MVP
|
1 | |||
| 2 |
Pazio Artur
|
||||
| 4 |
Kwiatek Rafał
|
Zwieńczeniem nie tylko 1.ligi, ale całego pierwszego tygodnia zmagań VIII edycji była potyczka Samych Swoich z In-Plusem. W poprzednim sezonie zespoły te spotkały się w ostatniej kolejce i po fantastycznym boju podzieliły punktami – teraz przyszło im zawalczyć już na starcie, co dla obydwu nie było doświadczeniem miłym. Każdy wolałby rozpocząć zmagania od teoretycznie łatwiejszego rywala, by łagodniej wejść w trudy całego sezonu, lecz z drugiej strony - zwycięstwo w takim meczu, z takim przeciwnikiem, dawało potężnego kopa w walce o najwyższe cele. Szanse wydawały się być wyrównane, chociaż w obydwu zespołach doszło do kilku zmian personalnych, przez co ocenę potencjału trzeba było odłożyć na po, a nie przed-meczowe dywagacje. Ale już po pierwszych kilku akcjach widać było, że nowi lepiej wkomponowali się w ekipę Samych Swoich. Z przodu co chwilę obronę In Plusu nękał Damian Zawadzki, a bardzo aktywny był też Paweł Gołaszewski. Z tyłu prym wiódł za to doświadczony Marcin Jackiewicz, który w 3 minucie mógł nawet wyprowadzić SS na prowadzenie – jego uderzenie prześlizgnęło się jednak najpierw po palcach Mateusza Stankiewicza, a następnie po poprzeczce i wyszło w pole. In Plus odpowiedział w 9 minucie, gdy zainicjował koronkową akcję, lecz w jej finalnym momencie Adam Stańczuk okazał się lepszy niż Filip Góral. Z kolei w 13 minucie pada bramka. Wszystko zaczyna się od wymiany podań w strefie obronnej zawodników z Marek. Piłka dolatuje w pewnym momencie do ich bramkarza, a ten od razu chce zaprosić kolejnego zawodnika do akcji, lecz futbolówka spada pod nogi Damiana Zawadzkiego. A ten najpierw kiwa jednego przeciwnika, później o mało nie traci piłki, lecz ostatecznie nie traci też nad nią kontroli i w ekwilibrystyczny sposób czubkiem buta posyła ją obok Mateusza Stankiewicza. Sami Swoi na prowadzeniu! Zespół Patryka Gall musi więc gonić. I chociaż stara się, to groźniejsi są „Swojacy” i gdyby Paweł Gołaszewski wykorzystał dwie wyborne okazje, to jeszcze przed przerwą moglibyśmy oswajać się z myślą, że trzy punkty na pewno pojadą do Kobyłki. Nic z tego jednak nie wyszło, stąd też kilkuminutowa pauza przebiegła przy skromnym wyniku 1:0. Ale jego postać tuż po wznowieniu gry zmieniła się na 2:0! W 24 minucie niepewnie zachował się Mateusz Stankiewicz. Piłka leciała bowiem w okolice narożnika pola karnego i zamiast zdecydowanie do niej wyjść i wyekspediować ją byle dalej, bramkarz In-Plusu pozwolił, by wepchnął się przed niego Damian Zawadzki. Napastnik Samych Swoich osłonił futbolówkę a następnie - mimo że był w pozycji leżącej - podał ją do Mateusza Antoniaka, który bez najmniejszych kłopotów skierował selecta do siatki – 2:0! I jeżeli przed przerwą markowianie mieli problem, to teraz byli już na skraju przepaści. I postanowili zaryzykować – z bramki zszedł Mateusz Stankiewicz, a zastąpił go Paweł Szymańczuk, który pomagał drużynie w rozgrywaniu piłki i osiąganiu przewagi terytorialnej. Tyle że nie było tego efektów. Sami Swoi mądrze się przesuwali i na dobrą sprawę, ani razu nie dali się wykazać umiejętnościami własnemu bramkarzowi. Co więcej – wypuszczali bardzo groźne kontry i jedną z nich w 29 minucie powinien podstemplować Damian Zawadzki, lecz z bliskiej odległości fatalnie spudłował. Dalszego przebiegu spotkania można się było domyślić. Próby rozerwania obrony Samych Swoich, a w razie klapy – błyskawiczne kontry przeciwników. Schemat ten został złamany w 35 minucie. Ekipa Patryka Gall znów nieudolnie rozegrała przewagę pozycyjną i piłkę złapał Adam Stańczuk i błyskawicznym rzutem wpakował ją do siatki przeciwnika. I było po meczu. Piąty zespół poprzedniego sezonu stracił motywację, a na domiar złego Filip Góral niepotrzebną interwencją ręką poza polem karnym pozbawił się możliwości występu w przyszłym tygodniu. Ale bardziej niż to, smuci brak jakości w zespole w niebieskich koszulkach. Przeważał marazm, jakby nikt nie chciał wziąć odpowiedzialności na swoje barki. A to była woda na młyn zdeterminowanych Swojaków, którzy grali cierpliwie i wykorzystywali prawie każdą nadarzającą się okazję. Gdyby więc ktoś teraz spytał, czy w In Plusie jest życie po Michale Madeju, to odpowiedź musiałaby brzmieć – NIE. Bo chociaż często tego zawodnika ponosiła nonszalancja, to w jednej chwili potrafił zrobić coś z niczego. Jeśli ktoś taki szybko się w In Plusie nie wyklaruje, to punktów równie szybko nie przybędzie.
R.B.