| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Silicki Grzegorz
|
||||
| 8 |
Migała Łukasz
|
||||
| 2 |
Prasek Łukasz
|
||||
| 15 |
Jedliński Kamil
|
1 | |||
| 20 |
Strzelecki Patryk
|
1 | |||
| 8 |
Gawara Gracjan
|
||||
| 7 |
Jurkowski Adam
|
1 | |||
| 10 |
Lubelski Sławomir
MVP
|
2 | |||
| 4 |
Poławski Mariusz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 29 |
Sobota Maciej
|
||||
| 19 |
Błoński Rafał
|
||||
| 23 |
Rychta Marcin
|
||||
| 0 |
Radzki Sebastian
|
1 | |||
| 10 |
Maliszewski Paweł
|
1 | |||
| 13 |
Godlewski Łukasz
|
1 | |||
| 5 |
Godlewski Przemysław
|
||||
| 18 |
Godlewski Paweł
|
||||
| 12 |
Kupisiński Karol
|
||||
| 23 |
Reda Łukasz
|
||||
| 9 |
Rychta Adrian
|
Gdy po ostatniej edycji Al-Mar musiał pakować przysłowiowe manatki i udawać się w powrotną podróż do 2.ligi, wiele osób zastanawiało się niczym w znanej angielskiej piosence: „Hey, what's going on”? Pod względem organizacyjnym czy sportowym ekipa Marcina Rychty to nocnoligowa ekstraklasa, ale jeśli przegrywa się wygrane mecze, to niestety później trzeba pokornie stanąć jedynie w drugoligowym szeregu. Ale to ma być tylko roczna kwarantanna, a pierwszym krokiem w kierunku powrotu na właściwe dla siebie miejsce tory, miało być swobodne ogranie Remberticos. Drużyny, którą zawsze traktujemy lekko na wyrost. Wiemy bowiem, że w piłkę grać potrafią, ale co z tego, skoro permanentnie szwankowała umiejętność załatwienia na mecze bramkarza? I choćby nie wiem jak wspaniałe gole zdobywali czy Łukasz Prasek czy Łukasz Migała, wszystko było torpedowane brakiem właściwego człowieka na najbardziej odpowiedzialnej pozycji w zespole. Dlatego tym razem Kamil Jedliński postarał się, by bramkarzy było dwóch, a podstawowym został Grzegorz Silicki. Nie brakowało też nowych twarzy do gry w polu i chociaż początkowo nazwiska takie jak Lubelski czy Jurkowski nic nam nie mówiły, to szybko zaczęły. Ale wynik otworzył nam inny gracz, dobrze znany z poprzedniej edycji Patryk Strzelecki. Wszystko rozpoczęło się od uderzenia z rzutu wolnego Łukasza Praska, które Maciek Sobota obronił, lecz piłka dość szczęśliwie trafiła pod stopy napastnika Remberticos, który nie miał problemów z wstrzeleniem jej do praktycznie pustej braki. 1:0! Ale w 9 minucie powinno być 1:1. Idealną okazję miał Marcin Rychta, który chyba sam nie spodziewał się, że może dojść do tak dogodnych okoliczności i jego uderzenie efektownie obronił Grzegorz Silicki. A ta zmarnowana szansa zemściła się. I to podwójnie! W 10 minucie ładną, indywidualną akcją popisuje się Sławomir Lubelski, oddaje piłkę do Gracjana Gawary a sam wystawia się na pozycję i otrzymuje podanie zwrotne, po którym strzał to jedynie formalność – 2:0! A po chwili jest już 3:0! Tym razem szarżą po skrzydle imponuje Adam Jurkowski i chociaż jest wyraźnie faulowany, to postanawia biec dalej i ostatkiem sił strzela w kierunku bramki i piłka płaskim lotem wpada do świątyni Maćka Soboty. Czyżby ten mecz miał się skończyć, zanim na dobre się zaczął? Było jasnym, że Al-Mar zacznie w końcu grać, ale powstawało zasadnicze pytanie - kiedy? W 18 minucie dostaliśmy odpowiedź - gola na 1:3 zdobył Paweł Maliszewski. I to mógł być ten moment, na który zespół z Wołomina czekał. Wszystko się jednak załamało już chwilę później – Maciek Sobota wyszedł z bramki by pomóc kolegom w rozegraniu akcji i zdecydował się na strzał. Piłka została jednak zblokowana i spadła pod stopy Kamila Jedlińskiego,a ten podniósł głowę, zobaczył że bramka jest pusta i wturlał do niej selecta – 4:1! Tego Al-Mar już nie udźwignął. Bo chociaż w przerwie nie brakowało głosów, że nic nie jest jeszcze stracone, to gdy 4 minuty po wznowieniu gry drugiego gola w spotkaniu zdobył Sławomir Lubelski, wszystko było jasne. Remberticos, mając cztery gole zapasu nieco spuściło z tonu i to w końcu zaskutkowało przejęciem kontrolowanej inicjatywy przez ekipę w czarnych koszulkach. Ale nawet gdy były szanse, to brakowało skuteczności. Dopiero w 36 minucie obrona drużyny z Rembertowa popełniła błąd i robiąc wślizg w zabronionej strefie, sędzia musiał podyktować rzut karny. Skutecznym egzekutorem okazał się Sebastian Radzki i różnica bramek wynosiła trzy. Ale czasu było już tak mało, że była to jedynie walka o jak najniższy wymiar kary. W samej końcówce Al-Marowi udało się zmniejszyć straty na 3:5 i to było wszystko, na co było stać spadkowiczów z 1.ligi. Czyżby więc degradacja z ekstraklasy wcale nie był niezasłużona? Być może to za daleko idące pytanie, lecz gra zawodników z Wołomina absolutnie nie dawała symptomów, że w starciu z którymś z pierwszoligowców wynik mógłby wyglądać lepiej. To na pewno duży problem kapitana zespołu, ale wiemy nie od dziś, że jeśli czasem brakuje tej ferajnie wyników, to nigdy nie zabraknie determinacji. Natomiast drużynie Remberticos należą się gratulacje. Chyba nawet oni się nie spodziewali, że inauguracja wypadnie tak pozytywnie. Czyżby więc po tylu latach tułaczki, mieli wrócić na pierwszoligowe salony? Może wciąż nie są faworytami ku temu, ale na pewno poważnymi kandydatami. Oby tylko tak dalej.
R.B.