| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 13 |
Wyrwiński Adrian
|
||||
| 2 |
Materek Michał
|
1 | |||
| 10 |
Skrzat Piotr
|
||||
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
||||
| 77 |
Minkina Michał
|
1 | |||
| 7 |
Bogut Adam
|
||||
| 17 |
Brzozowski Aleksander
|
||||
| 8 |
Kaczorowski Michał
|
||||
| 11 |
Kołodziejski Piotr
|
1 | |||
| 9 |
Panek Krystian
|
||||
| 18 |
Własenko Paweł
|
||||
| 31 |
Wnuk Mateusz
|
||||
| 0 |
Skrzat Krzysztof
MVP
|
2 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 8 |
Ciok Artur
|
||||
| 13 |
Gilewski Piotr
|
1 | |||
| 20 |
Kamiński Filip
|
1 | |||
| 7 |
Lementowicz Michał
|
1 | |||
| 11 |
Zach Hubert
|
||||
| 12 |
Częścik Marcin
|
1 | |||
| 10 |
Mścisławski Fryderyk
|
2 | |||
| 22 |
Mucha Bartłomiej
|
1 | |||
| 69 |
Ślesicki Łukasz
|
2 | |||
| 23 |
Boniowski Jan
|
W tym sezonie 2.liga zapowiada się jako bardzo wyrównana, ale mecz pomiędzy Juta Jazz a Mir Budem miał być raczej jednostronnym pojedynkiem, z wyraźnym akcentem na Budowlanych. Skoro bowiem w minionym sezonie byli o krok od pierwszej ligi, to w starciu z dawnym MacJackiem mało kto spodziewał się jakichkolwiek problemów. Ekipa Patryka Banaszkiewicza być może nawet spodziewała się, że może zostać zlekceważona, bo 7 edycja na pewno ani idealna ani nawet dobra w ich wykonaniu nie była. Była solidna i wystarczyło to jedynie do zachowania drugoligowego statusu. Czy były przesłanki by sądzić, że tym razem będzie inaczej? To miał wyjaśnić właśnie premierowy mecz. I już nas wstępie trzeba oddać zawodnikom obu ekip, że stworzyły emocjonujące widowisko, które pod koniec oglądało się na stojąco. Zaczęło się od wzajemnego zadawania ciosów – najpierw Artu Ciok wygrał jeden z pojedynków sam na sam z rywalem, ale po drugiej stronie boiska to samo czynił Adrian Wyrwiński. Konto bramkowe zostało otwarte dopiero w 14 minucie. Bezpośrednio z rzutu wolnego uderzył Łukasz Ślesicki i wydaje się, że źle ustawiony mur spowodował, iż golkiper Juty nie miał szans na skuteczną interwencję. Ale nie miało to w sumie większego znaczenia, bo już za chwilę był remis 1:1 za sprawą Piotra Kołodziejskiego. W 19 minucie mieliśmy kolejny remis - 2:2, ale na minute przed końcem pierwszej odsłony trafienie Michała Lementowicza (i to grając w osłabieniu!) spowodowało, że Mir Bud miał lepszą sytuację wyjściową przed drugą połową. A gdy po ponownym starcie Bartek Mucha podwyższył prowadzenie Budowlanych, wszystko zdawało się iść w kierunku, którego należało się spodziewać. Juta Jazz wszystko jednak popsuła. W 25 minucie ładny strzał z lewej nogi Krzysztofa Skrzata i jest 3:4. Za chwilę znowu w roli głównej Krzysztof Skrzat, podanie do Pawła Własenko, ten odgrywa do Michała Materka i 4:4! A od tego momentu powrót do znanego, remisowego schematu. Na trafienie Piotra Wilewskiego błyskawicznie odpowiada wszędobylski Krzysztof Skrzat, a na gola Fryderyka Mścisławskiego ripostuje Michał Minkina. W 38 minucie jest więc 6:6. Wszystko jest jeszcze możliwe. W 39 minucie błąd popełnia jednak Adam Bogut. W sytuacji jeden na jednego przy bocznej linii boiska daje się okiwać przeciwnikowi, którego następnie łapie w pół i słusznie ogląda 2 minuty kary. Juta musi więc radzić sobie do końca spotkania w 3 zawodników w polu. To powoduje, że zespół zacieśnia szyki i koncentruje się w okolicach własnego pola karnego. Ale to nie przynosi efektów. Piłka po rozegraniu rzutu wolnego ląduje tuż przed bramkę Adriana Wyrwińskiego, a Michał Materek, który rozgrywa świetny mecz, próbował leżąc wykopać piłkę byle dalej. Czynił to jednak w bezpośredniej obecności przeciwnika i w tej sytuacji sędzia nie miał możliwości podjęcia innej decyzji – rzut karny! Do piłki podszedł Filip Kamiński i zrobił to, co do niego należało – 7:6! A ekipa Patryka Banaszkiewicza nie miała już mocy, by wrócić do gry. Postawienie wszystkiego na jedną kartę nic nie dało, bo przeciwnik zdobył jeszcze dwa łatwe gole i wygrał ostatecznie 9:6. Trzeba jedna wyraźnie zaznaczyć, że tego wieczora Budowlani na pewno nie byli lepsi o 3 gole. Ba! Być może w ogóle nie byli lepsi od rywali, ale mieli po prostu więcej szczęścia, chociaż nie bez znaczenia była też zimna krew. Juta może czuć się rozczarowana, bo z przebiegu rywalizacji remis wcale nie byłby dla nikogo krzywdzący. Jazzmeni pokazali za to, że w tym sezonie nie ma możliwości, by jakiś mecz odpuścili lub już po kilku minutach spuścili głowy i czekali na najniższy wymiar kary. Skoro byli o włos od pokonania jednego z głównych kandydatów do awansu, to znaczy, że są w stanie na tym poziomie wygrać z każdym. Mir Budowi należą się natomiast słowa uznania - głównie za rozegranie końcówki spotkania. Nie był to jednak ten zdyscyplinowany taktycznie zespół, który podziwialiśmy w minionej edycji. Gdzieś uleciał niezbędny spokój a mnożyły się też proste błędy, których było więcej niż w kilku meczach z poprzedniego sezonu razem wziętych. Cóż, może pierwszy mecz po dłuższej przerwie po prostu musiał tak wyglądać.
R.B.