| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Jaguszewski Artur
|
||||
| 87 |
Andrzejewski Adam
|
||||
| 6 |
Kopania Hubert
|
||||
| 15 |
Błaszczyk Maciej
|
1 | |||
| 69 |
Ziółkowski Adrian
|
1 | |||
| 77 |
Wiśniewski Kamil
|
||||
| 18 |
Pietrzak Adrian
|
||||
| 88 |
Powierża Krzysztof
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 5 |
Kozicki Damian
|
||||
| 6 |
Andruszko Damian
|
||||
| 9 |
Walaszczyk Zbigniew
MVP
|
2 | |||
| 89 |
Romańczuk Adrian
|
||||
| 13 |
Kotuła Rafał
|
2 | |||
| 10 |
Kwiatkowski Grzegorz
|
||||
| 77 |
Królik Krzysztof
|
Pierwszy dzień zmagań ósmej edycji spiął mecz Atomowych Orzechów z FC Gaciulą. Obserwując poczynania tych ekip w poprzednim sezonie, byliśmy blisko stwierdzenia, że prezentowany poziom przez obie ekipy jest zbliżony. I obu w przypadkach brakowało jednego – stabilizacji. Kilku wygranych meczów z rzędu, lub przynajmniej dobrej postawy nie na przestrzeni jednego czy dwóch spotkań, ale przynajmniej trzech czy czterech. Zwłaszcza po Orzechach spodziewano się więcej i chyba sami odpowiedzialni za zespół również doszli do podobnych wniosków, bo skład ekipy mocno się zmienił. Doszedł Adam Andrzejewski, Maciek Błaszczyk, Krzysiek Powierża i Artur Jaguszewski, co dawało nadzieję na pozytywny początek sezonu. A myśli te potęgowała informacja, że Gaciula nie mogła skorzystać tego wieczora ze swojego podstawowego bramkarza, Krzyśka Bieńka. Między słupkami stanął więc początkowo Damian Kozicki, a w połowie pierwszej odsłony zmienił go Adrian Romańczuk. Już wtedy wynik na tablicy świetlnej brzmiał 1:1. Strzelanie rozpoczął w 7 minucie Zbyszek Walaszczyk, ale od razu po wznowieniu gry ze środka wyrównał niezastąpiony Krzysiek Powierża. Po chwili Atomowe mogły nawet wyjść na prowadzenie, lecz Adrian Pietrzak strzelił w słupek. Gaciula na odpowiedź czekała aż do 19 minuty, lecz dwójkowa akcja Zbyszka Walaszczyka z Grześkiem Kwiatkowskim zakończyła się strzałem nad poprzeczką tego pierwszego. Tym samym pierwsza odsłona zakończyła się remisem 1:1. A druga rozpoczęła od mocnego akcentu ekipy Damiana Kozickiego. Na bramkę Artura Jaguszewskiego strzelał Damian Andruszko, a odbitą przez golkipera piłkę spokojnie do siatki skierował Rafał Kotuła. I teraz to Orzechy musiały się martwić odrabianiem strat. A szło im bardzo opornie. W 27 minucie szansę zmarnował aktywnie grający Adam Andrzejewski, a chwilę później stuprocentową okazję zepsuł Adrian Ziółkowski, który po podaniu Huberta Kopani był sam na sam z Adrianem Romańczukiem i postanowił strzelić wprost w niego. Szansa na rehabilitację pojawiła się bardzo szybko, lecz za drugim razem strzał był już dużo gorszej jakości i select nawet nie zamierzał polecieć w światło bramki. Ale do trzech razy sztuka! W 33 minucie Adrian Ziółkowski wreszcie wykonuje misję przeznaczoną dla jego pozycji i zdobywa gola, który wyrównuje stan spotkania. A rozochocone Orzechy nie poprzestają na tym i kilkadziesiąt sekund później rozgrywają kontrę, którą idealnie kończy Maciek Błaszczyk i to Gaciula jest w odwrocie! Teraz to im zależy, by każdą akcję rozgrywać jak najszybciej, a przecież wiadomo, że wtedy najtrudniej o dokładność. Podobnie pomyślał chyba Zbyszek Walaszczyk, który na 3 minuty przed końcem zdecydował się na indywidualny rajd i chociaż mało nie został wytrącony z równowagi, to czubkiem buta zdołał oddać strzał, a piłka przeleciała obok Artura Jaguszewskiego. Remis! I podstawowe pytanie – bronić wyniku czy atakować dalej? Gaciula wybrała to drugie i los odpłacił zawodnikom w czarnych koszulkach po stokroć. O piłkę ponownie powalczył najlepszy na boisku Zbyszek Walaszczyk, a następnie dograł ją do Rafała Kotuły, który mimo rozpaczliwych interwencji dwóch przeciwników, zmieścił ją w siatce i dał minimalny sukces Damianowi Kozickiemu i spółce! Kto by się tego spodziewał jeszcze w 33 minucie?! Atomowe są jednak same sobie winne, bo zamiast uspokoić grę i zmienić proporcje na lekko defensywne, nonszalancja ich nie opuszczała i zostali za to skarceni w najsurowszy z możliwych sposobów. Mimo to warto pochwalić ich postawę, bo była solidna i dawała jasny sygnał, że z tej mąki będzie chleb. Byle tylko nikt nie stracił motywacji po tej pechowej porażce. O zaangażowanie Gaciuli w rozgrywki możemy za to po takim sukcesie być spokojni, a gdy dojdzie podstawowy bramkarz, ich siła jeszcze wzrośnie. O ile? To pokażą najbliższe mecze.
R.B.