| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 11 |
Koza Piotr
|
||||
| 6 |
Radomski Artur
|
||||
| 12 |
Radomski Rafał
|
2 | |||
| 32 |
Czuba Michał
|
||||
| 7 |
Kupiec Konrad
|
1 | |||
| 43 |
Boniecki Adam
|
||||
| 11 |
Waliłko Maciej
MVP
|
2 | |||
| 13 |
Wytrykus Michał
|
||||
| 10 |
Melcher Kamil
|
2 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Słowik Ferdynand
|
||||
| 8 |
Kowalski Hubert
|
||||
| 77 |
Kowalski Mariusz
|
||||
| 10 |
Sosnówka Bartłomiej
|
||||
| 7 |
Jędrzejczyk Mateusz
|
1 | |||
| 44 |
Kowalski Mariusz
|
||||
| 2 |
Rytel-Tyburczy Wojciech
|
||||
| 8 |
Zaremba Marcin
|
||||
| 19 |
Buła Igor
|
||||
| 7 |
Karczewski Chrystian
|
Szóstce tak się ułożył terminarz pierwszych kolejek nowego sezonu, że po trzech meczach bracia Radomscy i spółka mieli prawo myśleć, że uda im się zdobyć komplet dziewięciu punktów. Pierwsze spotkanie z AGD zostało przegrane minimalnie, drugie z Ormedem na własne życzenie i teraz trzeba się było martwić, by zła passa nie rzutowała także na trzeci mecz, pomijając fakt, że rywalem była zamykająca tabelę Cubana Ristorante. Po aktualnych mistrzach Nocnej Ligi nie widać jednak, jakby byli załamani zaistniałymi okolicznościami. Na parkiecie robią swoje i to samo zamierzali uczynić w czwartek. Przeciwnicy chcieli im oczywiście jak najbardziej uprzykrzyć życie, ale na dobrą sprawę trudno oczekiwać od ekipy, która została zmontowana w jeden wieczór, by mogła postawić się tak renomowanemu rywalowi. Tutaj wszystko zdawało się zależeć od Szóstki – jeśli bracia Radomscy i spółka zaprezentowaliby się na swoim poziomie, to trzy punkty bez wątpienia musiały jechać do Duczek. I już pierwsza akcja pokazała, że tak prawdopodobnie będzie. W 33 sekundzie Rafał Radomski dograł na dalszy słupek bramki do Konrada Kupca, a ten idealnie zamknął całą akcję i pokonał grającego pierwszy mecz w nowym sezonie w bramce Ristorante Freda Słowika. Zespół z Zielonki zanim więc wszedł w spotkanie, już musiał gonić, a to nigdy nie jest komfortowa sytuacja. Mimo to w 3 minucie była szansa na wyrównanie – do sytuacji sam na sam z Piotrkiem Koza stanął Mariusz Kowalski II, lecz golkiper Szóstki umiejętnie wyczekał napastnika i piłka poleciała wprost w niego. Kilka chwil później bramkarskimi umiejętnościami mógł pochwalić się także Ferdynand Słowik. Mimo sprytnego uderzenia Rafała Radomskiego nie dał się zaskoczyć i utrzymał stratę na minimalnym poziomie jednego trafienia. W 12 minucie szansę na wyrównanie zmarnował natomiast Hubert Kowalski, który zamiast do bramki strzelił w słupek i wszystko to zemściło się na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy. Strzał po rykoszecie Maćka Waliłko i urzędujący mistrz w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku mógł zejść na zasłużony odpoczynek. Ale chyba relaks nieco się Szóstce przedłużył, bo po powrocie na parkiet, ekipa z Duczek jakby uśpiona bezpiecznym prowadzeniem nie upilnowała Mateusza Jędrzejczyka i zrobiło się tylko 2:1. Rozkojarzenie trwało jednak tylko przez chwilę. Podrażnieni mistrzowie, którzy w tym meczu występowali w swoich starych, sprawdzonych żółto-czerwonych barwach, od razu wzięli się do pracy i za sprawa Rafała Radomskiego podwyższyli stan posiadania bramkowego z dwóch goli do czterech. A dalej już tylko konsekwentnie punktowali pozbawionego wiary oponenta. W 27 i 30 minucie dwa trafienia dołożył Kamil Melcher, a w 31 minucie na 7:1 podwyższył Maciek Waliłko. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie czerwona kartka zarobiona przez Kamila Melchera praktycznie w ostatniej akcji spotkania. Faul na wychodzącym na czystą pozycję Mateuszu Jędrzejczyku i sędziowie decydują się na wykluczenie zawodnika Szóstki nie tylko na ostatnich kilkadziesiąt sekund tego meczu, ale co gorsze – na 40 minut kolejnego. A przecież już w czwartek rywalem Szóstki będą Sami Swoi, a taki zawodnik byłby niezbędny w kwestii odniesienia drugiego z rzędu zwycięstwa. Ale cóż, okazję do wykazania się będą mieli inni gracze. Z kolei Cubanę czeka następny ciężki rywal – In Plus Marki. I dobrze byłoby, gdyby na tym spotkaniu pojawił się któryś z doświadczonych zawodników Ristorante – czy to Krzysiek Kuban czy też Krzysiek Słomski. Ewidentnie bowiem Kubańczykom brakuje spokoju w grze i chociaż mają umiejętności, to za wszelką cenę chcą przede wszystkim zdobywać gole, jakby tracąc świadomość, że na hali kluczowym elementem jest obrona. Brakuje w niej kogoś pokroju Dawida Frączka, a więc twardo grającego i nieustępliwego, który dobrą interwencją mógłby natchnąć kolegów do równie ofiarnej gry. Miejmy nadzieję, że Hubert Kowalski wyciągnie z tego wnioski, szczególnie że w perspektywie spotkania z Rafałem Prażuchem, blok defensywny Cubanty już teraz powinien oglądać mecze z udziałem napastnika In Plusu. A jest i co i kogo analizować.
R.B.