| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 22 |
Zalewski Karol
|
||||
| 4 |
Kania Łukasz
|
1 | |||
| 26 |
Kaczmarczyk Łukasz
|
||||
| 9 |
Boratyński Kamil
|
||||
| 10 |
Tucin Przemysław
|
||||
| 17 |
Kania Michał
|
||||
| 21 |
Błędowski Marcin
|
1 | |||
| 23 |
Poczman Maksymilian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 32 |
Charzyński Michał
|
||||
| 18 |
Dudziński Piotr
|
1 | |||
| 8 |
Lewandowski Mateusz
MVP
|
||||
| 10 |
Sieńko Maciej
|
||||
| 11 |
Pacha Miłosz
|
2 | |||
| 17 |
Sieńko Michał
|
||||
| 10 |
Kowalski Mateusz
|
1 |
Gold Dent w tym sezonie broni tytułu wicemistrzowskiego, zdobytego rzutem na taśmę w poprzedniej edycji. Ale już po dwóch spotkaniach można było odważnie stwierdzić, że to zadanie okaże się niewykonalne. Porażki z In Plusem i Niespodzianką spowodowały, iż zespół Przemka Tucina w pośpiechu musi szukać punktów, by przerwy świąteczno-noworocznej nie spędzić w strefie spadkowej. A czy były racjonalne przesłanki, by sądzić, że Dentyści kiepską passę przerwą właśnie z Ormedem? Wydaje się, że z całym szacunkiem dla zespołu Piotrka Dudzińskiego, pewnie każdy prędzej dopisuje sobie komplet punktów właśnie przed rywalizacją z ekipą z Zielonki, aniżeli np. z Szóstką, która przecież miała przed tą kolejką 6 punktów mniej od Ormedu. Miejscowi są na pewno niedoceniani, ale jak widać – zupełnie im to nie przeszkadza, a każdy komu wydaje się, że czeka go łatwy mecz, po spotkaniu musi posypać głowę popiołem. A jak było tym razem? Sam mecz wielkim widowiskiem nie był, a o pierwszej połowie najlepiej napisać tylko tyle, że się odbyła. Strzałów i dogodnych okazji było jak na lekarstwo, a nasze notatki wykazują tylko trzy szanse, które pod obiema bramkami stworzyli sobie uczestnicy tego wydarzenia. W 4 minucie Mateusz Kowalski zabrał piłkę Łukaszowi Kani, ale strzał pozostawiał już wiele do życzenia. Dentyści tuż po tej sytuacji przeprowadzili natomiast swoją akcję, w której kluczowym zagraniem okazała się piętka Przemka Tucina, otwierająca drogę do bramki Kamilowi Boratyńskiemu. Ale napastnik Gold Dentu chyba miał za dużo czasu a przez to – za dużo kombinacji w głowie jak sytuację wykończyć i ostatecznie posłał selecta obok słupka. Z kolei w 6 minucie okazję zmarnował sam Przemek Tucin, który skorzystał na dobrym zagraniu od Łukasza Kaczmarczyka, lecz strzał podobnie jak w poprzednich wypadkach, nijak miał się do pierwszoligowego poziomu. I w tym miejscu nasze notatki dotyczące pierwszych 20 minut urywają się. Pozostały czas obie ekipy wykorzystały na walkę w środku pola, lecz nikomu w tej kluczowej strefie nie udało się osiągnąć przewagi i do przerwy było 0:0. Na szczęście druga odsłona była już zdecydowanie ciekawsza. W 23 minucie sygnał, że będziemy świadkami wreszcie lepszego widowiska dał Maciek Sieńko, uderzając w poprzeczkę bramki Karola Zalewskiego. Z kolei 60 sekund później Marcin Błędowski wygrał przebitkę w bliskiej odległości do bramki Michała Charzyńskiego i uczynił to tak szczęśliwie, że piłka wylądowała mu przed nosem, a ponieważ bramkarz został w tyle, to strzał do pustej świątyni był jedynie formalnością – 1:0 dla Gold Dentu! I Ormed był realnie zagrożony stratą pierwszych punktów w sezonie. Ale w 28 minucie wyrównał. Na strzał zdecydował się Mateusz Lewandowski, a Karol Zalewski odbił piłkę przed siebie, lecz jego nieszczęście polegało na tym, że dokładnie w tym miejscu gdzie spadł select, czekał już Miłosz Pacha i zakończenia możemy się domyślić – 1:1! I miejscowi odzyskują wigor. W 31 minucie doskonałą okazję marnuje Michał Sieńko, niwecząc przy tym zagranie Mateusza Lewandowskiego. Po chwili Piotrek Dudziński naciska na Marcina Błędowskiego i czyni to na tyle skutecznie, że po chwili futbolówka spada pod nogi Miłosza Pachy, który jest sam na sam z Karolem Zalewskim, lecz ostatecznie ten pojedynek przegrywa. Kluczowa dla losów pojedynku okazuje się za to 36 minuta. Wtedy to kolejną piłkę w środku pola odbiera Ormed a ta ląduje pod stopami Piotrka Dudzińskiego i kapitan Ormedu nie ma problemów z umieszczeniem jej w siatce – 2:1! Teraz to Gold Dent musi przenieść ciężar gry w pole karne rywala i dzieje się tak przez chwilę, gdy Marcin Błędowski strzela niemal w okienko bramki Michała Charzyńskiego, lecz golkiper zespołu z Zielonki staje na wysokości zadania i broni strzał. Od razu w przeciwnym kierunku idzie za to kontra Ormedu, którą kreują Piotrek Dudziński i Mateusz Kowalski. W końcowej fazie akcji ten drugi kładzie bramkarza na ziemi i płaskim strzałem po raz trzeci umieszcza futbolówkę w świątyni Gold Dentu – 3:1! A gdy na 120 sekund przed końcem, Miłosz Pacha po raz drugi w tym spotkaniu znajduje sposób, by piłka przekroczyła linię bramkową zespołu przeciwnego, już wiemy, że dawne Sklepy Medyczne po raz trzeci z rzędu zejdą z parkietu jako triumfator. I chociaż Dentyści w 40 minucie za sprawą Łukasza Kani zmniejszają rozmiary porażki, to na więcej nie jest ich stać. I w ten sposób piękny sen drużyny Piotra Dudzińskiego trwa w najlepsze. 3 mecze, komplet punktów – czego chcieć więcej? Na pewno zwycięstwa w najbliższej kolejce nad Pubem Offside i jeśli tak by się stało, to Ormed byłby największa sensacją I ligi w historii rozgrywek. Kolejny czwartek pokaże, jak tę szansę wykorzystają. A Gold-Dent? Powiedzieć, że nie wygląda to najlepiej byłoby eufemizmem. Teraz trzeba wziąć się w garść i wygrać mecz o życie z Team4Fun. Zła passa musi się przecież kiedyś skończyć, a najbliższy rywal formę również zakopał w miejscu, o którym dopiero niedawno sobie przypomniał.
R.B.