| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Stankiewicz Mateusz
|
||||
| 5 |
Szymańczuk Paweł
|
1 | |||
| 17 |
Budryk Łukasz
|
||||
| 33 |
Szeliga Karol
|
||||
| 9 |
Prażuch Rafał
MVP
|
3 | |||
| 74 |
Kowalski Mateusz
|
||||
| 2 |
Sadocha Maciej
|
||||
| 15 |
Sieczko Przemysław
|
||||
| 14 |
Szwaczyk Sebastian
|
||||
| 7 |
Gall Patryk
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 13 |
Reterski Grzegorz
|
||||
| 14 |
Gajewski Dawid
|
||||
| 12 |
Tlaga Kamil
|
2 | |||
| 11 |
Klimczak Jacek
|
||||
| 10 |
Bula Paweł
|
1 | |||
| 9 |
Klepacki Szymon
|
||||
| 3 |
Męczkowski Bartłomiej
|
||||
| 8 |
Pląska Adrian
|
1 | |||
| 8 |
Suchocki Jakub
|
Z 1:4 do 6:5 – taki, jeden z najlepszych comebacków w historii NLH zaliczył w poprzednim sezonie Pub Offside w rywalizacji z In Plusem. Była to również potyczka Michała Madeja z Kamilem Tlagą i teraz również zapowiadało się na podobny pojedynek, tyle że In Plus zamiast Michała Madeja wystawił do konfrontacji Rafała Prażucha. A to wcale nie mniejszy rozmiar kapelusza, a może nawet i większy? Już w 2 minucie przekonaliśmy się, że być może znak zapytania wcale nie jest w poprzednim zdaniu potrzebny. Napastnik drużyny z Marek fantastycznie zakręcił dwoma przeciwnikami, potem świetnie minął Grześka Reterskiego a kapitalną akcję zakończył celnym strzałem i gdyby odwrócić się w stronę trybun, pewnie u niejednego kibica zobaczylibyśmy otwartą z wrażenia buzię. W ten sposób otworzyliśmy mecz, który liczyliśmy, że przez 40 minut będzie raczył nas podobnymi sytuacjami. I nie zawiedliśmy się. W 5 minucie do gry wziął się bowiem Kamil Tlaga i w jego przypadku również możemy napisać o świetnej, indywidualnej akcji i chociaż nie była ona tak efektowna jak przeciwnika, to ważne że równie skuteczna i był już remis. A spotkanie otworzyło się na dobre. W 8 minucie kolejna szansa dla Rafała Prażucha. Najpierw podanie do Łukasza Budryka, później wystawienie się na pozycję, przyjęcie piłki z powrotem i strzał, ale Grzesiek Reterski wyciąga wnioski z poprzedniej sytuacji i nie daje się pokonać. W 12 minucie oko w oko z Mateuszem Stankiewiczem staje z kolei Paweł Bula. Do całej sytuacji dochodzi dość przypadkowo i być może to powoduje, że strzał jest już słabej jakości i nie wymaga interwencji golkipera In Plusu. Taka musiała z kolei nastąpić chwilę później, gdy ponownie Paweł Bula decyduje się na strzał, lecz tym razem ze stojącej piłki z rzutu wolnego. Mateusz Stankiewicz ustawia mur, ale źle ustawia się w bramce, przez co doświadczony przeciwnik posyła piłkę po długim rogu i Pub Offside wychodzi na prowadzenie! I od razu stara się je powiększyć, bo nie ma lepszej możliwości na kolejne bramki, jak zadanie ciosu błyskawicznie po wyprowadzeniu poprzedniego. Ta sztuka udaje się jednie połowicznie. W 20 minucie żółtą kartkę ogląda bowiem Paweł Szymańczuk i Pub drugą połowę miał rozpocząć od 102 sekund gry w przewadze. Tylko że gdy zespoły wróciły na parkiet po krótkiej przerwie, Offside za mocno chciał przycisnąć rywala i stracił czujność. Wykorzystał to Rafał Prażuch, który dostał dobre podanie z autu i ruszył po skrzydle, po czym ile sił strzelił na bramkę i za chwilę mógł się po raz drugi cieszyć ze zdobytego gola. Ekipie Patryka Gall udało się też przetrzymać grę w osłabieniu bez strat bramkowych, tyle że w 25 minucie kolejny zawodnik w niebieskiej koszulce obejrzał „żółtko” – tym razem był to Mateusz Kowalski. Ale Pub chciał chyba zachować się fair play i po raz drugi nie skorzystał z okazji, którą stworzył mu los. A do końca meczu pozostawało coraz mniej czasu. Tutaj jedna bramka mogła zadecydować o wszystkim i gdy w 31 minucie podanie Pawła Buli wykorzystał Adrian Pląska, wydawało się, iż zespół z Wołomina jest na jak najlepszej drodze do sukcesu. Błędnie, bo In Plus ani myślał wywiesić białą flagę i po szybkim rozegraniu rzutu wolnego przez Rafała Prażucha, idealnie przymierzył Paweł Szymańczuk i znów był remis. Teraz ciężar gry musieli więc wziąć na siebie najlepsi gracze obydwu zespołów i to się potwierdziło. W 34 minucie spuszczony na chwilę bez krycia Kamil Tlaga oddaje strzał i Mateusz Stankiewicz jest pokonany po raz czwarty. Grzesiek Reterski cieszy się jednak tylko przez chwilę z nieszczęścia kolegi po fachu, bo w 35 minucie Rafał Prażuch idealnie wykańcza akcję Mateusza Kowalskiego i Maćka Sadochy i strzałem między nogami pokonuje strażnika świątyni Pubu. 4:4! A na dwie minuty przed końcem kontrowersyjna sytuacja. Walka o piłkę między Rafałem Prażuchem a Kamilem Tlagą i sędziowie dopatrują się faulu tego drugiego, chociaż właśnie wychodził on do sytuacji sam na sam! Wydaje się jednak, że chociaż faktycznie był pociągany za koszulkę, to wcześniej, wyrabiając sobie dogodną pozycję, również użył podobnej metody w stosunku do rywala. Z decyzją arbitrów nie może się pogodzić Jakub Suchocki i otrzymuje żółtą kartkę, niepotrzebnie w ten sposób osłabiając zespół. Ale Pub mądrze się broni i nie daje In Plusowi wykorzystać przewagi. Kończy się więc remisem, który z przebiegu spotkania jest rezultatem oddającym boiskową rzeczywistość. Żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć dwubramkowej różnicy, co byłoby kluczem do ewentualnego sukcesu. Jeden punkt nikogo tutaj nie zadowala, bo w tej sytuacji i jedni i drudzy, jeśli marzą jeszcze o mistrzostwie będą musieli liczyć już nie tylko na siebie, ale też na szczęśliwe zbiegi okoliczności i wyników. A z tymi może być różnie...
R.B.