| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Rytel Krystian
|
1 | |||
| 6 |
Sierociński Artur
|
||||
| 20 |
Krucz Marcin
MVP
|
1 | |||
| 88 |
Bednarowicz Jakub
|
||||
| 20 |
Mularczyk Damian
|
1 | |||
| 3 |
Jachowicz Tomasz
|
||||
| 10 |
Jaskłowski Dariusz
|
||||
| 11 |
Jaskłowski Kamil
|
||||
| 7 |
Rombel Łukasz
|
||||
| 1 |
Sonnenfeld Krzysztof
|
||||
| 5 |
Urbaniak Dominik
|
1 | |||
| 11 |
Jaskłowski Kamil
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Dudek Marcin
|
||||
| 4 |
Kuciak Wojciech
|
||||
| 10 |
Włodyga Maciej
|
1 | |||
| 7 |
Marcinkiewicz Adam
|
||||
| 15 |
Włodyga Krzysztof
|
||||
| 11 |
Janeczek Adam
|
||||
| 5 |
Ordyniak Mateusz
|
Hitowo zapowiadający się pojedynek FC Białowieskiej z Andromedą miał dać odpowiedź czy obydwie te drużyny będą równo walczyły o awans do 1 ligi, czy jednak któraś z nich pokaże, że bardziej na to zasługuje. Dla większości faworytem była drużyna Darka Jaskłowskiego, ale były to tylko zwykłe opinie, które potwierdzić można było wyłącznie na parkiecie. Andromeda nie stała jednak na straconej pozycji. W zeszłym sezonie toczyła bowiem wyrównany pojedynek z Niespodzianką a ich rywale w finale NLH CUP 2013 ulegli zdecydowanie drużynie Marcina Boczonia 0:3. To dowodzi, że zespół Wojtka Kuciaka grać w piłkę potrafi i wcale nie ma zamiaru ułatwiać zadania swoim przeciwnikom. Jako pierwsza zaatakowała Białowieska, ale jej ataki nie przynosiły żadnych korzyści. Ich rywale natomiast bardziej skupiali się na defensywie niż na nękaniu Krystiana Rytla, przez co początkowo byliśmy świadkami nieco usypiającego spotkania. Pierwsza bramka padła w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Damian Mularczyk kopnął piłkę z własnej połowy, która po chwili przelobowała wysuniętego Marcina Dudka. Gracze Wojtka Kuciaka mocno protestowali, że ich bramkarz był w tej sytuacji faulowany, ale sędzia nie dopatrzył się żadnego przewinienia i uznał bramkę. Zdenerwowana Andromeda postanowiła wreszcie odważniej zaatakować, ale strzał Krzyśka Włodygi padł łupem Krystiana Rytla. W 16 minucie było już 2:0 a bramkę zdobył Marcin Krucz, który wykorzystał z zimną krwią podanie od Jakuba Bednarowicza. Minutę później idealną okazję zmarnował Dominik Urbaniak. Zawodnik Białowieskiej mógł podawać do lepiej ustawionego kolegi z drużyny, ale zamiast tego zdecydował się na zakończenie akcji strzałem, który zdołał obronić Marcin Dudek. Tuż przed końcem pierwszej połowy kontaktową bramkę mógł zdobyć Adam Janeczek, ale jego uderzenia nie sprawiły dużych kłopotów Krystianowi Rytlowi. Drugie 20 minut rozpoczęło się podobnie jak pierwsze, czyli od spokojnego rozgrywania piłki bez klarownych sytuacji. Obydwie drużyny grały ospale, jakby zadowalał je aktualny rezultat. Dziwić może zwłaszcza postawa gości, którzy nie mając nic do stracenia zamiast ruszyć odważniej do przodu, grali tak jakby nie mieli pomysłu na sforsowanie bloku obronnego Białowieskiej. Przełomowa dla losów całego meczu była 27 minuta. Marcin Dudek zbyt lekko wybił piłkę, która trafiła wprost pod nogi Dominika Urbaniaka. Zawodnik z Warszawy bez namysłu oddał strzał na bramkę, który ręką zatrzymał golkiper Andromedy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby zrobił to w polu karnym a nie po za nim. Sędzia nie miał żadnych wątpliwości co do winy Marcina Dudka i ukarał go czerwoną kartką. W tej sytuacji zastąpił go Adam Janeczek, który już po chwili musiał wyciągać piłkę z siatki po strzale Dominika Urbaniaka. Od tego momentu mecz wreszcie wyraźnie się otworzył. Wprawdzie powinno to nastąpić znacznie wcześniej, ale w końcu zespół Wojtka Kuciaka zaczął grać bardziej ofensywnie. Odważniejsza gra błyskawicznie przyniosła efekt w postaci bramki zdobytej przez Macieja Włodygę. W 33 minucie swoją drugą bramkę w meczu mógł zdobyć Marcin Krucz, ale piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka. W odpowiedzi gola z cyklu "stadiony świata" mógł strzelić natomiast Mateusz Ordyniak, ale Krystian Rytel nie dał się zaskoczyć. Chwilę później to właśnie ten, który zatrzymał uderzenie gracza Andromedy sam mógł wpisać się na listę strzelców, ale rzucona przez niego piłka obiła tylko aluminium. W 36 minucie byliśmy świadkami praktycznie identycznej sytuacji z tą różnicą, że tym razem Krystian Rytel zdołał dalekim wyrzutem zdobyć bramkę na 4:1. W samej końcówce gości powinien dobić jeszcze Krzysztof Sonnenfeld, ale w sytuacji sam na sam trafił prosto w interweniującego bramkarza. Ale czy 4:1 czy 5:1 - Białowieskiej zwycięstwo po prostu się należało, choć styl w jakim je osiągnęli nie był powalający. Andromeda natomiast nie była zespołem, który mogliśmy oglądać chociażby w poprzedniej kolejce. Kompletnie źle dobrana taktyka wyczekiwania na ruch przeciwnika nie zdała egzaminu w żaden sposób. Czas pomyśleć o jej zmianie, ponieważ to dopiero pierwszy z ciężkich meczów w tym sezonie...
M.B.