| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Kulczycki Konrad
|
||||
| 5 |
Wasiak Adrian
|
||||
| 10 |
Rydzewski Tomasz
|
||||
| 9 |
Nojszewski Tomasz
|
||||
| 13 |
Bagiński Filip
|
1 | |||
| 7 |
Miszczyński Konrad
|
||||
| 17 |
Grabowski Maciej
|
||||
| 4 |
Choiński Paweł
|
||||
| 3 |
Bartczak Daniel
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 13 |
Wyrwiński Adrian
|
||||
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
||||
| 0 |
Skrzat Krzysztof
MVP
|
1 | |||
| 77 |
Minkina Michał
|
||||
| 31 |
Wnuk Mateusz
|
||||
| 7 |
Bogut Adam
|
||||
| 17 |
Brzozowski Aleksander
|
||||
| 8 |
Kaczorowski Michał
|
||||
| 11 |
Kołodziejski Piotr
|
||||
| 2 |
Materek Michał
|
||||
| 10 |
Skrzat Piotr
|
||||
| 18 |
Własenko Paweł
|
Wynik gorszy niż gra – tak pokrótce można skomentować ubiegłotygodniowy występ Juta Jazz. Minimalna porażka z Mir Budem pokazała, że w tym zespole drzemie potencjał, który jeszcze da o sobie znać. Czy FC United miało być pierwszą ekipą, która się o tym przekona? Istniało takie prawdopodobieństwo, bo poziom zaprezentowany przez zespół Maćka Grabowskiego daleki był od ideału. Porażka z Andromedą była wysoka i zasłużona i pozostawiła po sobie jeszcze więcej pytań, aniżeli odpowiedzi. Ale teraz miało być lepiej, bo nie mogło być już chyba gorzej. Tym bardziej, że kapitan zespołu wreszcie mógł wybrać podstawowy skład, bo w 1.kolejce praktycznie nie miał takiej możliwości, bo zawodników do gry było 7, z czego jeden dotarł w połowie pierwszej połowy. Teraz rezerwowych było aż czterech. A jak przełożyło się to na boiskowe wydarzenia? Początek był wyrównany, bo chociaż Juta Jazz miało świetną szansę za sprawa Krzyśka Skrzata, to w słupek uderzył też Adrian Wasiak, więc chociaż tablica wskazywała rezultat 0:0, to równie dobrze mogło być 1:1. Na kolejne akcje czekaliśmy natomiast dość długo. W 14 minucie na strzał z dalszej odległości zdecydował się Michał Minkina, lecz piłka pofrunęła obok słupka. A chwilę później prostą stratę popełnił Michał Materek i przerodziła się ona w możliwość przeprowadzenia akcji przez FC United. Piłkę otrzymał Filip Bagiński i mocnym strzałem zdołał pokonać Adriana Wyrwińskiego i było 1:0 dla miejscowych! I to była świetna informacja dla „błękitnych”, bo z konstruowaniem ataku pozycyjnego mieli oni spore problemy, a teraz to rywal musiał organizować dokładne akcje, a zespół Maćka Grabowskiego czekał na kontry. W 20 minucie nadarzyła się taka szansa, gdy do przodu poszedł Konrad Miszczyński, lecz jego uderzeniu zabrakło precyzji. W odpowiedzi Juta Jazz miało rzut wolny, ale trafiając w mur, wynik do końca pierwszej połowy ani drgnął. Wszystko było więc jeszcze możliwe, chociaż wydawało się, że jeśli to United zdobędzie kolejną bramkę, to zwycięstwa już nie wypuści. Jazzmeni byli więc w trudnej sytuacji. Z jednej strony wciąż trzeba było uważać w defensywie, a z drugiej – kłaść coraz większy nacisk na atak. Niezła okazja wytworzyła się w 23 minucie, gdy żółtą kartką został ukarany Adrian Wasiak, ale zamiast rozegrania hokejowego zamka, to rywal przeprowadził doskonałą akcję, w której Tomkowi Nojszewskiemu zabrakło dosłownie milimetrów, by wślizgiem wbić piłkę do siatki! Cenne sekundy więc uciekały a rozegranie przewagi szło podopiecznym Patryka Banaszkiewicza jak po grudzie. Ale nastąpił przełom. Juta rozegrało aut z bocznego sektora pola karnego i wtedy jak z procy wystrzelił Daniel Bartczak, uzupełniając skład FC United. Błyskawicznie próbował on doskoczyć do Krzyśka Skrzata, ale ten, wykorzystując dosłownie kawałek wolnej przestrzeni, kapitalnie przymierzył z lewej nogi i było 1:1! I od tego momentu piłka zdecydowanie częściej gościła na połowie FCU. Jedną z szans zmarnował Michał Minkina, marnując rozegranie Krzyśka Skrzata. W 33 minucie z kontrą wyszli za to spadkowicze z 1.ligi, lecz Tomek Nojszewski nie mógł wstrzelić się tego wieczora w bramkę i Adrian Wyrwiński mógł odetchnąć. Tego samego nie możemy napisać o Konradzie Kulczyckim. W 36 minucie znów w roli głównej Krzysiek Skrzat, którego uderzenie minęło już nawet bramkarza FCU, ale z linii bramkowej selecta wyekspediował Daniel Bartczak! Golem pachniało więc coraz intensywniej i gdy byliśmy skłonni przymierzać się do zmiany cyfry przy bramkach strzelonych przez Jazzmenów, kolejną wyborną okazję miał Tomek Nojszewski. Strzał z niczego i słupek! Emocje sięgają zenitu. Teraz nie ma już kalkulacji i liczy się tylko zwycięstwo. Juta atakuje i w 39 minucie dysponuje dwiema okolicznościami, które jednak i Michał Minkina i Krzysiek Skrzat obracają w niwecz. Wynik już się nie zmienia...I chyba i po jednej i po drugiej stronie było widać niedosyt. Teraz jednak, z perspektywy czasu, podział punktów trzeba uznać za sprawiedliwy, ale co ważniejsze – obu ekipom wciąż pozostawia on otwór w ścianie, przez który można przedostać się do 1.ligi. Tyle tylko, że im dłużej stan posiadania po obu stronach będzie wynosił 1 punkt, dziura ta będzie się drastycznie kurczyła.
R.B.