| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 8 |
Ciok Artur
|
||||
| 13 |
Gilewski Piotr
|
||||
| 20 |
Kamiński Filip
|
1 | |||
| 7 |
Lementowicz Michał
|
||||
| 11 |
Zach Hubert
|
2 | |||
| 23 |
Boniowski Jan
|
||||
| 12 |
Częścik Marcin
|
1 | |||
| 10 |
Mścisławski Fryderyk
MVP
|
2 | |||
| 22 |
Mucha Bartłomiej
|
2 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
||||
| 30 |
Urbanowski Rafał
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
||||
| 8 |
Lipski Daniel
|
3 | |||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
2 | |||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
||||
| 2 |
Rozbicki Robert
|
||||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
Zawodnicy Mir Budu pewnie się nie spodziewali, że już po dwóch kolejkach osiągną dwa punkty przewagi nad najgroźniejszymi konkurentami w walce o awans. A tak właśnie się stało, tak więc bardzo szybko Budowlani osiągnęli pozycję, która chcą okupować jak najdłużej, czyli do ostatniej kolejki. Ale we wtorek musieli mieć się na baczności, bo ich rywalem była podrażniona ostatnimi niepowodzeniami Multi-Medica. Bracia Rozbiccy zaliczyli klasyczny falstart w VIII edycji i chcąc udowodnić, że nadal trzeba się z nimi liczyć, musieli z Mir Budem wygrać. Zaczęło się jednak od kolejnego falstartu. W 7 minucie po raz pierwszy Tomka Matuszewskiego pokonał bowiem Bartłomiej Mucha, który miękkim uderzeniem pokazał, że w sytuacjach sam na sam warto podnieść głowę i zobaczyć jak reaguje bramkarz przeciwników. Ale w 10 minucie już był remis. Futbolówkę na swojej lepszej lewej nodze zostawił sobie Daniel Lipski i precyzyjnym strzałem nie dał szans na interwencję Arturowi Ciokowi. A po chwili scenariusz się powtarza. Wpierw Marcin Częścik efektownie kończy swoją indywidualną akcję, by dosłownie po kilkudziesięciu sekundach wyrównał Krystian Szóstak. Ale na tym wymiana uprzejmości się skończyła. W 13 minucie koronkową akcję z Piotrkiem Wilewskim przeprowadza Filip Kamiński i mamy 3:2 dla Budowlanych, a w kolejnej sytuacji Medica, chociaż za sprawa Tomka Świerczyńskiego ma stuprocentową sytuację, nie daje rady po raz trzeci doprowadzić do remisu. Co więcej – w 16 minucie Mir Bud może się pochwalić już dwoma golami przewagi! Całą akcję rozpoczyna Jan Boniowski, podaje piętą do Bartłomieja Muchy a ten wydaje się, że chce oddać selecta jeszcze raz koledze drużyny, lecz tor lotu piłki przerywa Robert Rozbicki, ale czyni to tak niefortunnie, że wbija ją do własnej bramki. Medica jest w poważnych tarapatach i udaje jej się złapać oddech w niemal ostatniej akcji pierwszej połowy – kontaktowego gola zdobywa Daniel Lipski i druga odsłona zapowiada się jako ta, w której wciąż każdy scenariusz jest realny. Tym bardziej, że nie mija minuta, a mamy kolejny remis! Stratę popełnia Michał Lementowicz, piłkę wywalcza Daniel Lipski, po czym spada ona pod nogi Krystiana Szóstaka i w ten sposób mamy realne prawo myśleć, że emocje sięgną w tym spotkaniu zenitu. Tyle że Mir Bud ma inne zdanie. Nie dość, iż błyskawicznie odpowiada trafieniem Huberta Zacha, to na przestrzeni kolejnych minut ten sam zawodnik ma przynajmniej cztery sytuacje, których niewykorzystanie można spokojnie nazwać grzechem. Ale tak się dzieje. I nieważne czy bramka była już pusta czy prawie pusta – za każdym razem select leciał nie tam, gdzie chciał go posłać strzelec. I to mogło, a nawet powinno się zemścić, gdy w 28 minucie okazję zmarnował Patryk Maliszewski. Na szczęście w Mir Budzie, który tego wieczora grał dwiema czwórkami, nastąpiła rotacja i nieskutecznego Huberta Zacha zamienił Fryderyk Mścisławski, który przy jednym z pierwszych w tej fazie meczu kontaktów z piłką, od razu wiedział jak umieścić ją w siatce. Dwa gole przewagi w tym spotkaniu już jednak mieliśmy i niewiele one znaczyły, dlatego nadal nie próbowaliśmy ferować wyroków w kwestii zwycięzcy pojedynku. Ale gdy w 35 minucie żółtą kartkę obejrzał Krzysiek Rozbicki, było pozamiatane. Od razu po zejściu jednego z przeciwników z boiska, w bramkę wreszcie wstrzelił się Hubert Zach i rezultat 7:4 nie dawał już Medycznym nawet cienia nadziei na sukces. Szczególnie, iż Mir Bud zdecydowanie lepiej rozegrał końcówkę i po bramkach Fryderyka Mścisławskiego i Bartłomieja Muchy mógł powoli oszczędzać siły na kolejny ligowy pojedynek. Multi stać było jeszcze na trafienie Daniela Lipskiego, ale wynik 5:9 był następnym z rzędu niezadowalających. A w praktyce oznacza on, że Krzysiek Rozbicki jest obecnie kapitanem ostatniej ekipy w 2.lidze. Nie jest to na pewno przyjemne uczucie i oby wyzwoliło sportowego ducha w jego podopiecznych, by jak najszybciej uciec z zagrożonej strefy. A Mir Bud też ucieka, tyle że rywalom. I jeśli w przyszły wtorek wygra z Dar-Marem, to Budowlani zakończą rok na miejscu, w którym będą chcieli zakończyć cały sezon. A na razie wiele wskazuje to, że tak właśnie będzie.
R.B.