| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 29 |
Sobota Maciej
|
||||
| 18 |
Godlewski Paweł
MVP
|
2 | |||
| 0 |
Radzki Sebastian
|
||||
| 5 |
Godlewski Przemysław
|
||||
| 13 |
Godlewski Łukasz
|
2 | |||
| 1 |
Szczęśniak Jakub
|
||||
| 12 |
Kupisiński Karol
|
||||
| 10 |
Maliszewski Paweł
|
1 | |||
| 23 |
Reda Łukasz
|
1 | |||
| 23 |
Rychta Marcin
|
||||
| 9 |
Rychta Adrian
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Kulczycki Konrad
|
||||
| 4 |
Choiński Paweł
|
||||
| 9 |
Nojszewski Tomasz
|
||||
| 9 |
Rzepniewski Tomasz
|
||||
| 13 |
Bagiński Filip
|
||||
| 26 |
Bereda Kamil
|
1 | |||
| 17 |
Grabowski Maciej
|
||||
| 7 |
Miszczyński Konrad
|
||||
| 14 |
Sadowski Tomasz
|
||||
| 5 |
Wasiak Adrian
|
Jeśli już spadek FC United i Al-Maru był w tamtym sezonie dużym zaskoczeniem, to co powiedzieć o sytuacji w tabeli obu tych zespołów już na zapleczu ekstraklasy? Ci pierwsi dysponowali po dwóch kolejkach jednym punktem, a drudzy żadnym i praktycznie po dwóch spotkaniach stało się jasne, że powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej albo urodzi się w ogromnych bólach, albo co bardziej prawdopodobne – w ogóle go nie będzie. Dlatego tak ważny w tym kontekście był bezpośredni mecz. Tutaj nie mogło być już żadnych kalkulacji, bo nawet remis ostatecznie odzierał z nadziei, że sezon można jeszcze uratować. I po pierwszych kilku minutach łatwo było stwierdzić, że to Al-Mar wygląda na zespół bardziej zdeterminowany by osiągnąć cel. Konrad Kulczycki był atakowany niemal nieustannie, a nękał go przede wszystkim Łukasz Godlewski. Żaden strzał nie okazał się jednak na tyle dobry, by znaleźć się w siatce, chociaż zwłaszcza sytuacja z 12 minuty, gdy kolegę z zespołu w bój wypuścił Sebastian Radzki, była znakomita, a okazała się kolejnym bólem głowy dla strzelca i całej drużyny. W 14 minucie w słupek strzelił za to Sebastian Radzki, ale chwilę później zespół z Wołomina wreszcie skruszył mur FC United. Idealne podanie do wychodzącego na pozycję Łukasza Redy zaliczył Marcin Rychta, a nowy nabytek Al-Maru uderzył nie na siłę, lecz precyzyjnie i Konrad Kulczycki musiał wywiesić białą flagę. Teraz ekipie w czarnych koszulkach miało już iść z górki. Tyle że do przerwy nie zanotowaliśmy już ani jednej klarownej sytuacji dla Marcina Rychty i spółki, natomiast rywal postraszył Maćka Sobotę uderzeniem Pawła Choińskiego, lecz zmarnowana szansa zamknęła wynik pierwszej połowy na 1:0. A niespodziewanie rozpoczęła się za to druga. Bo niemrawo grający miejscowi wreszcie się otrząsnęli i po ładnej akcji, w której kluczowe podanie zaliczył Tomek Rzepniewski, debiutujący w barwach FCU Kamil Bereda pokonał bramkarza przeciwników i mieliśmy remis! W tym momencie musiał się pojawić niepokój w zespole Al-Maru. Niby wszystko mieli pod kontrolą, tymczasem ponownie trzeba było budować mozolnie wypracowaną przewagę i być czujnym, bo przeciwnik mógł poczuć wiatr w żaglach. Ale niemoc drużyny z Wołomina trwała krótko. Już w 3 minuty po straconym golu, bramkę na 2:1 zdobył Paweł Godlewski, a gdy ten sam zawodnik podwyższył za moment na 3:1, z FC United zostało już tylko wspomnienie. Podopieczni Maćka Grabowskiego przestali wierzyć nawet w osiągnięcie remisu i dali się zepchnąć do narożnika, w którym byli notorycznie punktowani. W 34 minucie gola zdobył Adrian Rychta, po chwili na listę strzelców wpisał się też Paweł Maliszewski, natomiast ostatnie dwa trafienia to zasługa Łukasza Godlewskiego, który niczym biathlonista, dopiero podczas ostatniej próby na strzelnicy, jakby pogodził się ze swoją bronią i celownikiem. Na rezultacie 7:1 skończyło się więc to widowisko, które chociaż nas nie porwało, to w sytuacji obu ekip, gdzie ważniejsze niż styl są punkty, chyba nawet nie miało prawa nas zauroczyć. Mimo wszystko więcej spodziewaliśmy się po miejscowych, lecz wciąż pokutuje tam brak kilku ważnych zawodników. Nie ma komu rozegrać piłki, nie ma komu jej przytrzymać gdy jest taka potrzeba i niestety rezultat tylko to potwierdza. Sytuacja ekipy z Zielonki jest naprawdę trudna a przecież w przyszłym tygodniu czeka ich rywalizacja z FC Białowieską i aż trudno uwierzyć, że zespół Maćka Grabowskiego zapewni sobie po niej spokojne święta. Ale poczekajmy. Z kolei Al-Mar długo wtorkowego zwycięstwa świętować nie powinien. Mimo wysokiego rezultatu na dobrą sprawę rozstrzygnęło się ono w końcówce, co pokazuje, że wciąż w tej ekipie tkwią rezerwy. Jak duże? Wydaje się, że obiektywnie pokaże to dopiero najbliższy pojedynek – po drugiej stronie boiska stanie bowiem Andromeda. A dopiero zwycięstwo nad takim zespołem, może dać braciom Rychta i spółce prawdziwego kopa i wiarę, że nie wszystko jeszcze w tej edycji stracone.
R.B.