| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 23 |
Puchalski Adrian
|
||||
| 4 |
Kuciak Wojciech
|
||||
| 7 |
Marcinkiewicz Adam
|
2 | |||
| 10 |
Włodyga Maciej
|
2 | |||
| 15 |
Włodyga Krzysztof
|
1 | |||
| 5 |
Ordyniak Mateusz
|
||||
| 14 |
Siuchta Bartosz
|
1 | |||
| 11 |
Janeczek Adam
MVP
|
3 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Kutera Mateusz
|
||||
| 7 |
Żochowski Paweł
|
||||
| 5 |
Murawski Jakub
|
||||
| 10 |
Wojszcz Michał
|
||||
| 13 |
Roguski Rafał
|
||||
| 4 |
Dąbrowski Paweł
|
1 | |||
| 1 |
Kapała Dorian
|
||||
| 4 |
Magierek Mariusz
|
||||
| 99 |
Drewnowski Adam
|
1 |
Już w poprzednim sezonie potyczka Dar Maru z Andromedą przyniosła mnóstwo emocji a decydujący o zwycięstwie gol Maćka Włodygi padł równo z syreną kończącą mecz. Ale że w przyrodzie ponoć wszystko się wyrównuje, to przed tygodniem Dar Mar w identyczny sposób wygrał z Al-Marem i wychodzi na to, że podopieczni Mirka Bryla po prostu lubią emocjonujące końcówki. Nie mieliśmy nic przeciwko, by w ich trzecim meczu obejrzeć kolejną, chociaż wiadomo, że najlepiej zwycięstwo załatwić sobie w miarę wcześnie, bo ślepy los różnie może obdzielić bramkami w ostatnich minutach. Natomiast pierwsze fragmenty meczu to minimalna przewaga Dar Maru, który najpierw zaakcentował ją strzałem Michała Wojszcza, a następnie Pawła Dąbrowskiego. I o ile w pierwszym przypadku Adrian Puchalski, zastępujący między słupkami Marcina Dudka zachował się optymalnie, o tyle w drugiej niewiele mógł zrobić, bo piłka go najpierw przelobowała, później odbiła się od słupka i spadła pod nogi przeciwnika, który z najbliższej odległości wepchnął ją do siatki. Radość w ekipie w czerwonych koszulkach trwała jednak bardzo krótko. W jednej z następnych akcji Adam Janeczek zdecydował się na sprytny strzał, który został źle obliczony przez Mateusza Kuterę. Bramkarz ekipy z Kobyłki sądził, że dojdzie do podania i ustawił się na przecięciu toru lotu piłki, natomiast ta wpadła mu za plecy. O ile jednak w tym przypadku mógł zachować się nieco lepiej, o tyle chwilę później, po fantastycznym rajdzie i strzale Bartka Siuchty nic już nie mógł zrobić i gdyby spotkanie to było komentowane w latynoamerykańskiej telewizji, słowo „golasssssso” byłoby ciągnięte przez kilkadziesiąt sekund. Bramka marzenie. A gorszy od kolegi z zespołu nie chciał być Krzysiek Włodyga i w 10 minucie uderzeniem z prawej nogi po długim rogu po raz trzeci zmusił do kapitulacji golkipera Dar Maru. Z 0:1 zrobiło się 3:1 i zespół Mirka Bryla musiał podkręcić tempo, jeśli już po pierwszej połowie nie chciał żegnać się z trzema punktami. I w 11 minucie Adamowi Drewnowskiemu udało się doprowadzić do stanu 2:3, gdy strzałem z powietrza pokonał Adriana Puchalskiego. To zapowiadało emocje w końcówce pierwszej połowy i taka też było. W 20 minucie idealną szansę marnuje Kuba Murawski, któremu brakuje precyzji, by zmieścić selecta pod poprzeczką bramki Andromedy. Ale czasu na rozpamiętywanie nie było, bo przeciwnik od razy wyszedł ze swoją akcją i Adam Marcinkiewicz zdobył gola na 4:2 dla ekipy Wojtka Kuciaka! Dzięki temu bracia Włodyga i spółka mogli ze spokojem oczekiwać drugiej odsłony. A praktycznie po jej 120 sekundach, byli już niemal pewni, że do domu wrócą z drugim zwycięstwem. Dar Mar wyszedł bowiem na parkiet po przerwie bez należytej koncentracji i najpierw zaspał przy rzucie rożnym nie pilnując Adama Janeczka, a następnie ten sam gracz wykorzystał idealną kontrę Andromedy i mieliśmy już cztery bramki przewagi zespołu w błękitnych koszulkach. To było za dużo, by tak klasowa drużyna mogła zniweczyć cały swój trud i dać się dogonić. Zwłaszcza, że przeciwnik nie rzucił się do huraganowych ataków, jakby mając świadomość nadchodzącej przegranej. Sporo dawał z siebie Paweł Żochowski, który próbował indywidualnych akcji, ale poza strzałem obronionym przez Adriana Puchalskiego nie przynosiły one zamierzonych efektów. Natomiast Andromeda w 32 minucie za sprawą Krzyśka Włodygi podwyższyła na 7:2, a w ostatnich minutach zdobyła jeszcze dwa gole i była o krok od złamania bariery dwucyfrowej. Skończyło się na 9:2, co i tak oddaje różnicę klas, jakie obie ekipy w tym meczu zaprezentowały. Dar Mar nie istniał i nie mógł mieć pretensji, że przegrał tak wysoko. Andromeda nie miała natomiast skrupułów, ale też nie powinna ich mieć, bo tylko takie zwycięstwo, odniesione w dobrym stylu, pozwoliło im w pełni zapomnieć o klęsce z FC Białowieską. Zespół Wojtka Kuciaka wraca więc na właściwe tory i melduje się na trzecim miejscu w tabeli. Idealnej do ataku.
R.B.