| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
||||
| 9 |
Radomski Piotr
|
1 | |||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
||||
| 69 |
Radomski Marcin
MVP
|
2 | |||
| 8 |
Rutkowski Damian
|
||||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
||||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 7 |
Karaszewski Jakub
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 13 |
Kurek Grzegorz
|
||||
| 3 |
Bulik Konrad
|
||||
| 17 |
Frąckiewicz Mateusz
|
1 | |||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
||||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
1 | |||
| 99 |
Oleksiak Mariusz
|
||||
| 9 |
Frąckiewicz Stanisław
|
1 | |||
| 4 |
Wypyski Adam
|
||||
| 2 |
Laskowski Marcin
|
||||
| 12 |
Stryjek Janusz
|
Gracze Maliny K.O. od dawna chcieli przystąpić w szeregi Nocnej Ligi. Znalezienie sponsora, który zagwarantował im finansowy spokój spowodował, że wreszcie mogli zadebiutować na zielonkowskim parkiecie i pokazać, że warto w nich inwestować. Co prawda NLH Cup spisali na straty, ale na inaugurację nie wyobrażali sobie innego scenariusza, niż choćby minimalne, ale jednak zwycięstwo. Tyle że Bad Boys mieli identyczne ambicje. Sympatyczna drużyna z Ostrówka zawsze stawia swoim przeciwnikom wysokie wymagania, a ponieważ szeregi drużyny wzmocnili Albert Michniewicz oraz Adam Wypyski, można było od nich oczekiwać więcej niż zwykle. Mecz długo jednak nie zachwycał. Poza sytuacją z 3 minuty, gdy wspomniany Albert Michniewicz źle wznowił grę i podał piłkę niemal pod nogi Piotrka Paćkowskiego, któremu nie udało się jednak skorzystać z prezentu, nic ciekawego się nie działo. Widać było dużą nerwowość w poczynaniach zawodników, ale nic dziwnego. Takie spotkania bardzo często wygrywa ten, kto zdobędzie bramkę jako pierwszy, dlatego obie drużyny próbowały mozolnie budować swoje akcje i przede wszystkim zabezpieczać obronę. Pierwszy błąd popełniła Malina. W 12 minucie Maciej Tucin chciał pomóc kolegom z zespołu z rozegraniu piłki, ale gdy ta trafiła pod nogi Marcina Szczapy, który efektownym lobem skierował ją w stronę bramki, golkiper Maliny nie zdołał wrócić między słupki i tym sposobem Bad Boys objęli prowadzenie. I utrzymali je do końca pierwszej połowy, chociaż niewiele brakowało by w 19 minucie Marcin Radomski doprowadził do remisu, ale piłkę zmierzającą do siatki wybił jeden z obrońców i ekipa z Ostrówka schodziła na przerwę minimalnie prowadząc. Co jednak nie udało się napastnikowi Maliny w ostatniej minucie inauguracyjnej odsłony, udało się w pierwszej minucie drugiej połowy. Świetne prostopadłe zagranie Maćka Tucina, który znów (ale tym razem skutecznie) podłączył się do ofensywnej akcji zespołu, a odbiorcą był właśnie Marcin Radomski, który z bliskiej odległości nie dał szans bramkarzowi przeciwników – 1:1! Radość z remisu trwała 5 minut – wtedy to dobre zagranie zaliczył Marcin Laskowski, którego nie przeciął z kolei jeden z obrońców Maliny, dzięki czemu select dostał się pod stopę Mateusza Frąckiewicza, a ten wiedział co zrobić w takich okolicznościach – 2:1! Gracze z Wołomina ponownie musieli gonić wynik i za sprawą Marcina Radomskiego po raz drugi ta sztuka im się udała. Tym razem, będąc zaledwie kilka metrów od bramki, podciął piłkę nad leżącym już Albertem Michniewiczem i było 2:2. I gdy mogliśmy sądzić, że Malina wreszcie zacznie grać swoją piłkę, Bad Boys w zaledwie 20 sekund po wznowieniu gry od środka, wyszli na trzecie prowadzenie! O piłkę powalczył Paweł Szczapa, a następnie wystawił ją do Stanisława Frąckiewicza, który z zimną krwią zmusił do trzeciej kapitulacji Maćka Tucina! Dawnemu Al-Budowi parkiet zaczął się palić pod halówkami. Dzięki determinacji Piotrka Radomskiego i jego nawoływań do nieustannego ataku, zespół Kamili Osadnik niemal nie schodził z połowy "Złych Chłopców". Gracze w zielonych koszulkach marnowali jednak kolejne dogodne okazje i dopiero w 34 minucie wreszcie przeprowadzili akcję, po której mieli pełne prawo do celebrowania gola. Marcin Radomski zagrał do swojego brata Piotra, a ten nie miał problemów z ulokowaniem selecta w pustej siatce – 3:3! A emocje nie opadały. Ostatnie minuty to obustronne próby zamatowania przeciwnika i bliżej sukcesu byli Bad Boys. Najpierw w 37 minucie Konrad Bulik wykorzystał fatalną stratę Pawła Porady i stanął oko w oko z Maćkiem Tucinem, ale golkiper K.O. nie dał się oszukać i obronił strzał, po którym piłką odbiła się jeszcze od słupka i wyszła w pole. Za chwilę znów antybohaterem jest Paweł Porada. Tym razem zalicza faul i dostaje 2 minuty kary. Gracze z Ostrówka mogą więc grać do końca spotkania w przewadze, ale daje chyba znać o sobie zmęczenie, bo nie stwarzają sobie żadnej dogodnej okazji do strzelenia zwycięskiego gola i tym samym remis 3:3 stał się wynikiem końcowym. Nikogo on nie skrzywdził, nikomu też nie podciął skrzydeł przed kolejnym meczem, dlatego oba zespoły powinny być z niego zadowolone. Ale ile ten podział punktów faktycznie był wart, przekonamy się w następnych spotkaniach z udziałem tych drużyn.