| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 94 |
Baj Mateusz
|
1 | |||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
||||
| 5 |
Budek Konrad
MVP
|
4 | |||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
1 | |||
| 11 |
Prus Przemysław
|
2 | |||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
2 | |||
| 17 |
Iwański Tomasz
|
||||
| 2 |
Rozbicki Robert
|
1 | |||
| 14 |
Falkenberg Kamil
|
1 | |||
| 0 |
Wardaszka Maciej
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 90 |
Nozderko Maciej
|
||||
| 10 |
Brzumiński Michał
|
||||
| 14 |
Siuchta Bartosz
|
||||
| 8 |
Kowalski Konrad
|
2 | |||
| 5 |
Ordyniak Mateusz
|
1 | |||
| 96 |
Tokarski Przemysław
|
||||
| 15 |
Błaszczyk Maciej
|
1 | |||
| 17 |
Zaorski Mateusz
|
Mecz Multi-Mediki z Al-Kaidą wieńczył zmagania 2.ligi grupy A. Można było się spodziewać wyrównanego spotkania, z lekkim akcentem na "Terrorystów", którzy świetnie zaprezentowali się w NLH Cup, a przecież w tym samym turnieju "Medyczni" nie wyszli nawet z grupy. Wiadomo jednak, że historia, gdy oba zespoły stają po dwóch stronach parkietu, wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego przestaje odgrywać jakiekolwiek znaczenie. Przyszedł czas by napisać nową i o dziwo – długopis do ręki szybciej wzięli Robert Rozbicki i spółka. Już po 3 minutach prowadzili 3:0! Niemal w pierwszej akcji Krzysiek Rozbicki podał do Przemka Prusa a ten ze spokojem pokonał Maćka Nozderko. Za chwilę kapitalny rajd przeprowadził Konrad Budek, który z piłką przy nodze był absolutnie nieuchwytny i nic dziwnego, że bramkarzowi Al-Kaidy przyszło po jego strzałach wyłącznie reagować wzrokiem, bo ciało nie nadążało. A gdy w 3 minucie gola zdobył także Patryk Maliszewski, można było dostrzec ogromne niedowierzanie na twarzy Mateusza Ordyniaka i spółki. To przecież nie tak miało być! To oni mieli atakować, nadawać ton wydarzeniom, cieszyć się z goli i kolejnymi trafieniami jeszcze mocniej frustrować oponenta. Tym czasem sami wyglądali na sfrustrowanych, a spotęgowało się to w 6 minucie, gdy kolejnego gola silnym strzałem zaaplikował im Konrad Budek. Multi-Medice udało się więc to, co przez lata nie udawało się armii Stanów Zjednoczonych – zniszczyć Al-Kaidę. Podopieczni Mateusza Ordyniaka nie mogli nic zrobić i chociaż w 8 minucie wreszcie zaliczyli premierowego gola, to później stracili kolejne trzy. Brylował niesamowity Konrad Budek, a dorównać próbował mu Krystian Szóstak. Wynik 7:1 już wtedy nie pozostawiał złudzeń, kto tutaj zwycięży. Mistrzowie 2.ligi z 5 edycji imali się co prawda różnych sposobów, ale widać było po nich ogromną złość. Próbowali nawzajem się motywować, jednak przy takim wyniku, nawet zawodowi motywatorzy nie byliby chyba w stanie pomóc "Terrorystyom". Pierwsza połowa zakończyła się ostatecznie rezultatem 7:2. I chociaż nie takie straty można odrobić, to widać było wyraźnie, że Medica nie da sobie zrobić krzywdy. Miała genialnego Konrada Budka, a ponieważ inni zawodnicy widząc jego klasę, również starali się wznieść na wyżyny swoich umiejętności, to nic dziwnego, że wynik rósł w coraz szybszym tempie. W 26 minucie było 9:2, w 34 minucie 11:3 i Al-Kadzie nie pomogła nawet dwuminutowa kara dla Mateusza Baja. Tutaj nie dało się już nic zrobić, poza uniknięciem kompromitacji. Ale to też nie wyszło – jeszcze w 36 minucie Maciek Błaszczyk zmniejszył straty na 11:4, jednak ostatnie minuty to znów popis "Medyków", chociaż przy biernej postawie Al-Kaidy, nie wymagało to wielkiego wysiłku i poświęcenia. Bramkę na swoje konto zaliczył nawet Mateusz Baj i niech to będzie za cały komentarz tego, jak wyglądała końcówka meczu. Ostatecznie Multi zmiażdżyła przeciwnika 13:4 a sposób w jaki to uczyniła, pewnie do tej pory budzi w przeciwnikach poczucie ogromnego zakłopotania. Tutaj wynik faktycznie miał się rozstrzygnąć na długo przed ostatnim gwizdkiem sędziego, tyle że to Al-Kaida miała mieć po 40 minutach poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Teraz przyjdzie się jej odbudowywać i ciekawe ile im zajmie powrót na właściwe tory. A na nich daleko z przodu pędzi już ekipa Krzyśka Rozbickiego. Jeszcze przed kilkoma tygodniami nie było pewne, że w ogóle wystartują w drugoligowych zmaganiach, a już po pierwszym meczu można i trzeba ustawić ich w szeregu faworytów do uzyskania awansu. Ale jest w tym wszystkim jeden haczyk i nazywa się Konrad Budek. Dopóki będzie grał, wszystko będzie się układało pod dyktando zespołu w którym występuje. Jeśli jednak go zabraknie, wtedy poznamy prawdziwe oblicze Mediki. A teraz będzie już trudniej, bo rywale wiedzą na kim muszą skupić swoją uwagę. AGD Marking, czyli najbliższy rywal biało-zielonych, pewnie już opracowuje stosowną taktykę i kto wie, czy nie będziemy mieli do czynienia z grą na popularny "plaster". Jedno jest pewne – zapowiada się kapitalne widowisko.