| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Sasin Piotr
|
||||
| 9 |
Radomski Piotr
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
||||
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 69 |
Radomski Marcin
|
||||
| 0 |
Dygnos Damian
|
||||
| 1 |
Gacioch Mateusz
|
||||
| 7 |
Karaszewski Jakub
|
||||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 55 |
Krajewski Mateusz
|
||||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
||||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 6 |
Włodarczyk Krzysztof
|
||||
| 3 |
Choiński Arkadiusz
|
||||
| 9 |
Czapski Adam
|
1 | |||
| 16 |
Kopeć Karol
|
1 | |||
| 11 |
Choiński Łukasz
MVP
|
7 | |||
| 9 |
Ekiert Paweł
|
2 | |||
| 4 |
Roliński Rafał
|
||||
| 82 |
Dębski Michał
|
Gdy zwodnicy Maliny schodzili z parkietu po pierwszej kolejce mogli się czuć, jakby w ciemnym zaułku zostali ograbieni i dostali po głowie. Wcale bowiem nie byli gorsi od Lambady, a gdyby nie honorowe trafienie Mateusza Krajewskiego, przegraliby aż 0:5. Teraz bardzo chcieli zaprezentować się równie dobrze, ale i by wynik był lepszy. Zadanie trzeba było sklasyfikować jako absolutnie do wykonania, lecz klasa przeciwnika powodowała, że Maliny na pewno nie można było nazwać faworytem tego starcia. Stara Gwardia przed tygodniem spokojnie ograła Przepite Talenty, a można było odnieść wrażenie, że to nie wszystko na co ją stać. Teraz ich sytuacja kadrowa wyglądała jeszcze lepiej, bo w bramce uświadczyliśmy Krzysztofa Włodarczyka, a w ataku wystąpił znany z lokalnych boisk Karol Kopeć. To nie oni byli jednak bohaterami pierwszej i to od razu bramkowej akcji ekipy z Rembertowa. Już w 5 minucie doszło do zamieszania w polu karnym Maliny a piłka spadła pod nogi Adama Czapskiego, który nie namyślając się posłał ją w kierunki bramki zaskoczyła ona Piotrka Sasina. Bracia Radomscy i spółka szybko musieli więc odrabiać straty. I starali się jak mogli, lecz trudno było im przedrzeć się przez dobrze ustawiony zespół przeciwny. W dodatku wciąż musieli pamiętać, by nie spuszczać z oka Łukasza Choińskiego i mimo tej wiedzy, nie zawsze udawało się plan realizować. W 13 minucie napastnik Starej Gwardii odwrócił się w kierunku bramki mając na plecach przeciwnika i oddał szybki strzał, ale zabrakło kilku metrów. Z kolei w końcówce pierwszej połowy akcja zaczęła gonić akcję. Najpierw kontra Maliny, ale już za chwilę to Piotrek Sasin musi się uwijać, by nie dopuścić do straty drugiego gola. W 19 minucie udaje mu się obronić strzał Karola Kopecia, a lada moment powinno być 1:1! Mateusz Gacioch miał dwustu-procentową sytuację, lecz strzelił w bramkarza. I to mogło się zemścić, bo gdyby pierwsza połowa trwała 20 minut i 2 sekundy, to strzał Łukasza Choińskiego niemal równo z końcową syreną trzeba byłoby uznać za zdobyty prawidłowo. Wynik pozostał jednak na poziomie ustalonym w 5 minucie. Wszystko było więc jeszcze możliwe i w tym momencie każdy kto zna już wynik domyśla się, co wydarzyło się w drugich 25 minutach. Niestety – Malina, chociaż błyskawicznie po wznowieniu gry miała jeszcze dwie okazje, by doprowadzić do wyrównania, później sama straciła dwa gole i powoli zaczęła spuszczać z tonu. Było to zaskakujące, bo do tego momentu ekipa Piotra Radomskiego trzymała się naprawdę nieźle i nie było podstaw by sądzić, że wynik okaże się dwucyfrowy. A jednak. W 29 minucie na 4:0 podwyższył Paweł Ekiert, a w 32 minucie swój show rozpoczął Łukasz Choiński. Widząc, że przeciwnik stracił wolę walki, postanowił to wykorzystać i praktycznie w każdej akcji albo odbierał piłkę rywalowi, albo zmuszał go do jej oddania. A sam wykorzystywał to kolejnymi trafieniami, a nawet gdy koledzy mieli lepszą pozycję do strzału, to i tak szukali swojego super-snajpera, by to on dokonał egzekucji. W ostatnich 8 minutach napastnik Starej Gwardii zainkasował 6 trafień, a w sumie zdobył ich siedem, co powoduje, że chyba możemy już właśnie jego nazwisko grawerować na statuetce dla króla strzelców 3.ligi. A sam mecz skończył się druzgocącym wynikiem 0:11. I znowu Malina nie grała tak źle, jak mógłby o tym świadczyć rezultat. Gdyby utrzymali jakość gry z pierwszej odsłony, być może nie wygraliby tego meczu, ale na pewno nie polegliby jedenastoma trafieniami. Cóż, wciąż muszą czekać na przełamanie i jeśli za tydzień z Przepitymi Talentami nie zainkasują chociaż punktu, to ich sytuacja stanie się nie do pozazdroszczenia. Zazdrościć można za to Starej Gwardii – i dorobku punktowego i gry i zawodników. Ekipa Arka Choińskiego idzie wydeptaną ścieżką do 2.ligi, ale nie zapominajmy, że tą trasą chce podążyć też kilka innych drużyn. Chociażby Maximus, z którym Gwardziści zmierzą się za dwa tygodnie. Będzie ciekawie.
R.B.