| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 94 |
Baj Mateusz
|
||||
| 14 |
Tobiasz Tomasz
|
||||
| 13 |
Bobrowski Bartosz
|
1 | |||
| 9 |
Marzewski Przemysław
|
1 | |||
| 10 |
Tokaj Mikołaj
MVP
|
4 | |||
| 8 |
Boroszko Kacper
|
1 | |||
| 21 |
Cymbalak Grzegorz
|
1 | |||
| 7 |
Dobrzeniecki Piotr
|
||||
| 87 |
Kulesza Bartosz
|
1 | |||
| 12 |
Rusowicz Rafał
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Jaguszewski Artur
|
||||
| 16 |
Kokosza Łukasz
|
||||
| 21 |
Zalewski Łukasz
|
||||
| 88 |
Powierża Krzysztof
|
||||
| 14 |
Rudnik Damian
|
||||
| 10 |
Brzumiński Michał
|
||||
| 6 |
Kopania Hubert
|
||||
| 18 |
Pietrzak Adrian
|
||||
| 77 |
Wiśniewski Kamil
|
||||
| 69 |
Ziółkowski Adrian
|
Na Maximusie ciąży jeszcze łatka z poprzednich sezonów. Wtedy zespół z Zielonki uchodził za ligowego średniaka, który na trzy mecze wygra jeden. Ale teraz sytuacja nieco się zmieniła – wzmocnienia składu spowodowały, że Maximus już po pierwszej kolejce wyrósł na jednego z faworytów 3.ligi i teraz miał tę opinie potwierdzić. Atomowe Orzechy znane są jednak ze swojej ambicji, dlatego też nie spodziewano się tutaj jednostronnego pojedynku, w którym Adrian Ziółkowski i spółka będą rozpoczynali głównie grę od środka. Co prawda na parkiecie nie zobaczyliśmy Adam Andrzejewskiego, który był najlepszym graczem zespołu przed tygodniem, ale byli za to nieobecni wcześniej Łukasz Kokosza czy Damian Rudnik. Problem w tym, że Maximus dysponował tajną bronią. Okazał się nią Mikołaj Tokaj. Były klubowy kolega Bartka Bobrowskiego ze Startu Otwock już w 4 minucie otworzył wynik spotkania na korzyść ekipy Grześka Cymbalaka i pokazał, że każde spuszczenie go z oka może się skończyć dla rywala bardzo źle. Ale mimo tak szybko straconej bramki, Orzechy nie załamały się. Aktywny był szczególnie Krzysiek Powierża – w 5 minucie jego uderzenie obronił Mateusz Baj, natomiast w 7 minucie we wszystkim przeszkodził słupek. Z kolei w 10 minucie doszło do trzeciego pojedynku między napastnikiem a bramkarzem, lecz i tym razem to były zawodnik Multi-Mediki okazał się być górą. Natomiast Mikołaj Tokaj tylu szans na zdobycie drugiego trafienia nie potrzebował. W 12 minucie źle zachował się Adrian Pietrzak, który wykonując aut niepotrzebnie skierował piłkę w kierunku własnego bramkarza. I o ile z tego pomysłu jeszcze by się wybronił, to idea podania lobem okazała się tragiczna w skutkach. Artur Jaguszewski przegrał przebitkę z rywalem i strzał na pustą bramkę był jedynie formalnością. I mimo tak fatalnego scenariusza, nadal Atomowym nie brakowało chęci do walki. W 15 minucie milimetrów do szczęścia zabrakło Damianowi Rudnikowi, z kolei tuż przed odpoczynkiem, uderzenie filigranowego napastnika Orzechów Mateusz Baj sparował na poprzeczkę a piłka ostatecznie opuściła plac z gry. A po chwili to samo uczynili gracze obu zespołów, kierując się głównie w kierunku dystrybutora z wodą. I gdy i jedni i drudzy zgasili pragnienie, rozpoczęło się kolejne 20 minut walki. Chociaż na dobrą sprawę już po 240 sekundach drugiej połowy wszystko było jasne. Najpierw błąd Artura Jaguszewskiego świetnie wykorzystał Mikołaj Tokaj, a ten sam gracz w kolejnej akcji popisał się następnym technicznym strzałem i wynik brzmiał: Mikołaj Tokaj 4 – Atomowe Orzechy 0. Stało się więc jasne, że zespół Adriana Ziółkowskiego tego spotkania nie wygra a i uszczknięcie remisu będzie graniczyło z cudem. Ten jednak nie nastąpił – Maximus kontrolował grę a gdy nadarzała się okazja, to strzelał gole. W 31 minucie Bartek Bobrowski podwyższa na 5:0, a później dwie świetne akcje zmarnowały Orzechy. To doprowadziło ich do takiej frustracji, że pod koniec spotkania nie liczyli się absolutnie z tym, ile stracą goli, lecz za wszelką cenę chcieli zdobyć honorowe trafienie. Ale nie udawało się – 0:6, 0:7, 0:8 a w 39 minucie Kacper Boroszko zdobył dziewiątą bramkę dla swojej ekipy i miejscowi po raz drugi z rzędu byli o krok od złamania bariery dwucyfrowej. Ostatecznie do tego nie doszło, a jeszcze w 39 minucie i 55 sekundzie Damian Rudnik stanął już przed ostatnią szansą, by w końcu popsuć humor Mateuszowi Bajowi. I chociaż strzelił dobrze, to tradycją tego meczu było to, że bramkarz Maximusa był w swoich interwencjach skuteczniejszy. I tak oto ekipa Grześka Cymbalaka jest absolutnym liderem zmagań a jej bilans bramkowy przedstawia się w takich oto liczbach - 19:0! Ale wiadomo, że przez cały sezon tak łatwo nie będzie. I już w 3.kolejce lider 3.ligi stanie w szranki z innym zespołem, który ma na swoim koncie komplet punktów – Lambadą. Zwycięzca tego pojedynku otworzy sobie może nie na oścież, ale jednak wyraźnie uchyli drzwi do drugoligowego świata. A Orzechy mogą się tej walce jedynie przyglądać. Gra - podobnie jak w starciu z Gaciulą - nie była taka zła, lecz końcówka spotkania zamazała cały pozytywny obraz. Następnym razem warto się chyba zastanowić, czy lepiej przegrać 0:6 czy 1:10...
R.B.