| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Krawczyk Michał
|
||||
| 21 |
Białowarczuk Sebastian
|
||||
| 2 |
Kubicki Adam
|
2 | |||
| 11 |
Wiechetek Michał
|
1 | |||
| 10 |
Waszczuk Sebastian
|
||||
| 9 |
Brzeziński Łukasz
|
1 | |||
| 8 |
Makowiecki Rafał
|
||||
| 7 |
Sidor Paweł
|
||||
| 5 |
Białowarczuk Bartosz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Sasin Piotr
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
1 | |||
| 9 |
Radomski Piotr
MVP
|
1 | |||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
1 | |||
| 69 |
Radomski Marcin
|
||||
| 0 |
Dygnos Damian
|
||||
| 1 |
Gacioch Mateusz
|
||||
| 7 |
Karaszewski Jakub
|
1 | |||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 19 |
Kotański Jakub
|
||||
| 55 |
Krajewski Mateusz
|
3 | |||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
Dla Przepitych Talentów była to szansa na odniesienie drugiego z rzędu zwycięstwa. Triumf nad Słoikami na pewno dodał ekipie z Warszawy dodatkowej wiary, że może i awans jest kwestią raczej z kategorii sciene-fiction, ale miejsce w środku tabeli to cel absolutnie do zrealizowania. Podobne ambicje w tym momencie przyświecają także Malinie. Po pierwszych dwóch przegranych meczach można było zastanawiać się, czy ekipie Piotrka Radomskiego starczy motywacji na kolejne spotkania, lecz dyskusja na ten temat okazała się zupełnie niepotrzebna, bo Malina zjawiła się jak zwykle w szerokim składzie i jak zwykle z tą samą myślą – wygrać. Nie można jednak napisać, że to zadanie było konsekwentnie realizowane od samego początku spotkania. W inauguracyjnych fragmentach to Przepite miały więcej argumentów i już w 12 sekundzie jedną z okazji zmarnował Michał Wiechetek, przegrywając rywalizację z Piotrkiem Sasinem. Co jednak nie udało się wtedy, powiodło się w 8 minucie Adamowi Kubickiego. Skorzystał on na stracie debiutującego w Malinie Jakuba Kotańskiego i wygrał pojedynek sam na sam z golkiperem przeciwnika. Tyle że radość wśród braci Białowarczuk i spółki była krótkotrwała. Praktycznie w następnej akcji świetnie zachował się Mateusz Krajewski, który nie dał sobie odebrać piłki w polu karnym, aż wreszcie zdecydował się na strzał z lewej nogi a futbolówka wpadła pod poprzeczkę i mieliśmy remis. Strzelec tej bramki był zresztą jednym z najbardziej aktywnych zawodników meczu. To on miał również następne okazje, by zmienić stan spotkania, lecz jego uderzenia były albo blokowane albo bronione przez zastępującego w bramce Jarka Barana Michała Krawczyka. Przepitym ciężko było wyjść natomiast z własnej połowy i praktycznie poza strzałem w 18 minucie Sebastiana Waszczuka, trudno wyciągnąć jeszcze inną sytuację, którą warto będzie pokazać w skrócie z pierwszej połowy. Co innego Malina – niemal w ostatniej sekundzie spotkania ładna, zespołowa akcja, którą praktycznie równo z końcową syreną wykańcza Mateusz Krajewski i Przepite dostają przysłowiową bramkę do szatni! I jak się okazało, był to pierwszy z gwoździ do trumny ekipy w czerwonych koszulkach. Gdy bowiem tylko rozpoczęła się druga połowa, zespół Maliny od razu przystąpił do ataku i praktycznie nie pozwalała rywalowi na opuszczanie własnego pola karnego. W 21 minucie Michał Krawczyk musiał nieźle wygimnastykować się, by obronić strzał Piotrka Paćkowskiego, natomiast w 24 minucie był już bezradny, gdy uderzeniem zza pola karnego popisał się Piotr Radomski i było 3:1. Ten sam zawodnik lada moment popisuje się rajdem przez niemal całe boisko, po czym wystawia selecta Mateuszowi Krajewskiemu, który tego wieczora miał doskonale nastawiony celownik i mierzonym uderzeniem skompletował hat-tricka! I w tym momencie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że trzy punkty pojadą do Wołomina. Przepite próbowały się jeszcze odgryźć i gdy w 29 minucie Łukasz Brzeziński zmniejszył straty Talentów, to później niefortunna interwencja Sebastiana Białowarczuka i tak przywróciła trzy-bramkową przewagę Malinie. A po chwili powtórka z rozgrywki – tym razem gol po efektownej akcji Michała Wiechetka, lecz za chwilę Paweł Porada zalicza trafienie dla ekipy w seledynowych koszulkach i mieliśmy 6:3. Widać też było, że Malina gra zdecydowanie z mniejszym obciążeniem psychicznym, co powodowało coraz bardziej efektowne akcji w wykonaniu braci Radomskich i spółki. I przekładały się one na bramki – w 35 minucie pierwszego gola w sezonie zdobył Jakub Karaszewski, a za chwilę cegiełkę do sukcesu dołożył też Piotr Paćkowski. Przepite było stać już tylko na bramkę Adama Kubickiego i rezultat 8:4 dla Maliny poszedł w nocno-ligowy świat. I nie ma tu miejsca na polemikę, bo zwycięstwo było zasłużone, chociaż pierwsza połowa wcale nie wskazywała na to, iż będzie tak okazałe. Zwycięzcy mogą się cieszyć, bo wreszcie przełamali pasmo porażek i teraz będą mogli ze spokojem oczekiwać następnych potyczek. Przepite nie wykorzystały zaś szansy na drugie z rzędu zwycięstwo, lecz spotkania nie da się wygrać, ani nawet zremisować, prezentując niezłą formę przez ledwie 10 minut. Zobaczymy czy w najbliższy poniedziałek uda im się z meczu wycisnąć więcej, bo jeśli nie, to święta mogą spędzić w bliskiej odległości od niechlubnego, ostatniego miejsca w tabeli.
R.B.