| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Włodarz Tomasz
|
||||
| 11 |
Biskupski Robert
|
||||
| 4 |
Roguski Paweł
|
||||
| 14 |
Podleś Dawid
|
||||
| 18 |
Krajewski Michał
MVP
|
2 | |||
| 7 |
Świnarski Paweł
|
||||
| 11 |
Klejnowski Piotr
|
1 | |||
| 5 |
Pastoła Arkadiusz
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 94 |
Baj Mateusz
|
||||
| 14 |
Tobiasz Tomasz
|
||||
| 8 |
Boroszko Kacper
|
2 | |||
| 12 |
Rusowicz Rafał
|
||||
| 10 |
Tokaj Mikołaj
|
2 | |||
| 21 |
Cymbalak Grzegorz
|
||||
| 6 |
Antoniuk Kacper
|
||||
| 7 |
Dobrzeniecki Piotr
|
||||
| 9 |
Marzewski Przemysław
|
Dokładnie dwa lata i trzy dni mija od ostatniej konfrontacji Lambady z Maximusem zakończonej wynikiem 4:2. W trzeciej kolejce drużyny te spotykają się jednak nie jako średniaki a mające na koncie po dwa zwycięstwa. Ciężko z góry upatrywać zwycięzcy, bo o ile trzony obu ekip zostały bez zmiany, to transfery uzupełniające kadry były bardzo trafne. Z jednej strony Mikołaj Tokaj z drugiej zaś Michał Krajewski napędzający ataki Lambady. I już w 4 minucie właśnie wspomniany napastnik wyprowadza kontrę dogrywając na skrzydło do Roberta Biskupskiego, jednak podanie zwrotne pada łupem Mateusza Baja. Nie mijają jednak trzy minuty i zawodnicy zamieniają się rolami – z odmiennym efektem, bo piłka lekko podcięta nad bramkarzem ląduje w siatce (1:0). Dla podopiecznych Grzegorza Cymbalaka była to pierwsza stracona bramka w sezonie. Ale podziałało na nich motywująco, przynosząc okazję do wyrównania – na linii bramkowej golkipera wyręcza jednak Robert Biskupski. Ten sam zawodnik nie był jednak w stanie powtórzyć tego wyczynu w 12 minucie, kiedy to Tomek Włodarz źle wznawia grę podając pod nogi przeciwnika a na listę strzelców wpisuje się Kacper Boroszko. Spotkanie staje się dość chaotyczne i ciężko przewidzieć rozwój wypadków, ale lepsze wrażenie sprawia Lambada nastawiona na kontrataki. Po jednej z trójkowych akcji Piotr Klejnowski trafia w spojenie. W chwilę później ma możliwość ponownie oddać strzał – co też czyni uderzając selecta wprost z powietrza i mamy 2:1. Gdy na zegarze pozostawało 60 sekund do syreny kończącej pierwszą połowę nikt nie spodziewał się, by coś ciekawego mogło przykuć jego wzrok na parkiet. A jednak! Arkadiusz Pastoła wykorzystuje rzut karny po tym jak Mateusz Baj łapie piłkę przewracając najpierw napastnika a chwilę później Michał Krajewski kopiuje swoją bramkę nr jeden i do przerwy mamy 4:1. Z zawodników Maximusa zeszło powietrze i chyba tylko Tomek Tobiasz wierzył, że można odmienić losy tego spotkania podnosząc kolegów na duchu. Tłumaczył, że wynik jest sprawą otwartą, bo czasu jeszcze pozostało sporo. W szeregach Lambady było zaś spokojnie - każdy bowiem wiedział jaką mają przewagę i jak ją utrzymać. Początek drugiej części zawodów pokazał jednak coś innego. Team Grzegorza Cymbalaka rzuca się do ataków, wymuszając błędy na oponencie. Efektem tego Kacper Boroszko zdobywa swojego drugiego gola, zmniejszając różnicę bramkową do dwóch. W 27 minucie Rafał Rusowicz strzela mocno zza pola karnego, ale futbolówka obija jedynie słupek bramki. Więcej szczęścia ma sześćdziesiąt sekund później najlepszy strzelec Maximusa - Mikołaj Tokaj, zdobywając bramkę kontaktową po kontrze przy rzucie wolnym dla Lambady. W tym momencie podopieczni Roberta Biskupskiego zaczynają coraz częściej faulować a gra nie układa im się w żaden sposób – zawodnicy czują, że w każdej chwili może dojść do wyrównania. To był naprawdę ciężki okres gry. Na szczęście Tomek Włodarz pozbierał się jako pierwszy, dzięki czemu można było zobaczyć świetną obronę mocnego strzału Kacpra Antoniuka. W 33 minucie golkiper ten powinien mieć w protokole meczowym dopisaną asystę, ale świetnego podania ręką przez całe boisko nie zamienił na bramkę Piotr Klejnowski. W miarę upływu czasu gra się zaostrzała, co przekładało się na brak jakiejkolwiek płynności w akcjach. Kluczowym momentem w tym spotkaniu okazał się faul Arkadiusza Pastoły we własnym polu karnym. Do piłki ustawionej na szóstym metrze mógł podejść tylko jeden zawodnik – Mikołaj Tokaj. Pewnym strzałem pokonuje on bramkarza, zdobywając swoją drugą w meczu a szóstą w sezonie bramkę. To trafienie w 39 minucie było ostatnim akcentem strzeleckim a drużyny musiały zadowolić się po jednym punkcie. To co przeżywali zawodnicy Lambady schodząc z boiska nie da się opisać - każdy z nich wiedział, że tego meczu nie mogli zremisować a jednak coś poszło nie tak. Po drugiej zaś stronie Maximus, który pomimo skutecznej pogoni i wyrywając dwa punkty przeciwnikowi wiedział, że przy odrobinie szczęścia w drugiej odsłonie mógłby podnieść ręce w geście zwycięstwa. W następnej kolejce obie te drużyny będą miały okazję do podbudowania dorobku punktowego, ale nie będzie to proste – grają bowiem z liderami. Bracia Choińscy przerwę świąteczną chcą spędzić w wygodnym fotelu lidera, więc na ekipie Grzegorza Cymbalaka punktów stracić nie mogą. Z kolei Bad Boys przy ewentualnym zwycięstwie na zakończenie tegorocznych rozgrywek, w sylwestrowy wieczór będą mogli bawić się w tańcu „lambada”.
A.C.