| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 13 |
Reterski Grzegorz
|
||||
| 8 |
Pląska Adrian
|
||||
| 14 |
Gajewski Dawid
|
1 | |||
| 8 |
Suchocki Jakub
|
||||
| 12 |
Tlaga Kamil
|
1 | |||
| 2 |
Górski Przemysław
|
||||
| 9 |
Klepacki Szymon
|
||||
| 3 |
Męczkowski Bartłomiej
|
||||
| 15 |
Kulma Kamil
|
||||
| 10 |
Bula Paweł
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Rosłon Piotr
|
||||
| 2 |
Dudek Mateusz
MVP
|
1 | |||
| 4 |
Kania Łukasz
|
||||
| 21 |
Błędowski Marcin
|
||||
| 10 |
Tucin Przemysław
|
||||
| 9 |
Boratyński Kamil
|
1 | |||
| 7 |
Januszewski Bartosz
|
||||
| 26 |
Kaczmarczyk Łukasz
|
||||
| 17 |
Kania Michał
|
||||
| 23 |
Poczman Maksymilian
|
1 |
Dla Gold Dentu druga część sezonu to nieustanne pasmo meczów o życie. Niestety, kiepski początek sezonu spowodował, że podopieczni Przemka Tucina w każdym ze spotkań muszą gryźć parkiet, bo nawet jeśli nie przyniesie to oczekiwanych efektów, to nie będą sobie mogli zarzucić, że nie zrobili wszystkiego co w ich mocy, by zapobiec spadkowi. A na dobrą sprawę w czwartek chyba nikt nie musiał ich specjalnie motywować, bo po drugiej stronie boiska stanął Pub Offside, a historię meczów tych ekip zna każdy. Zawsze są zacięte, niemal zawsze przyprawiają o stan przedzawałowy i bardzo często decydowały też o najwyższych zaszczytach. Teraz nie był to mecz kolejki, ale bez wątpienia był jednym ze smaczków piątej serii gier. I jak to zwykle bywa w tych bezpośrednich potyczkach, początek spotkania do najbardziej intensywnych nie należał. Tutaj nawet nie spodziewaliśmy się wielu ofensywnych akcji, bo jak zwykle dominowała zasada – „przede wszystkim nie strać”. Dopiero więc w 7 minucie nasze notatki wskazują na sytuację, którą warto było zapisać. W roli głównej Kamil Tlaga, który ładnie zszedł z piłką na lewą nogę i popisał się mocnym strzałem, ale świetnie interweniował Piotrek Rosłon. W 14 minucie kolejną dobrą okazję marnuje Pub, tym razem za sprawą Bartka Męczkowskiego, który dość przypadkowo otrzymał piłkę będąc tuż przed bramką rywali, lecz znowu intuicyjną paradą popisał się golkiper Gold Dentu. Z kolei na akcję Dentystów przyszło nam czekać do 15 minuty. Wtedy dogodne okoliczności do otwarcia wyniku posiadał Przemek Tucin. Zbyt długo zbierał się jednak do strzału, co wykorzystał Grzesiek Reterski, podchodząc do przeciwnika i skracając mu kąt, co w konsekwencji spowodowało, że kapitan oponentów nie miał jak zmieścić piłki w siatce. O wiele lepszą okazję ten sam zawodnik miał w 17 minucie. Tym razem doszedł do sytuacji sam na sam ze strażnikiem świątyni Offsidu i chociaż był lekko wytrącony z równowagi przez atakującego go obrońcę, to zdołał oddać strzał, który jednak znowu świetnie odbił Grzesiek Reterski. Przed golkiperem Pubu w pierwszej połowie było więc jeszcze tylko jedno wyzwanie - to z 19 minuty. Rzut wolny wykonywał wtedy Mateusz Dudek, który zdecydował się na bezpośrednie uderzenie. I chociaż mur stał w dobrym miejscu, a piłka wcale nie leciała z prędkością światła, to bramkarzowi Pubu i tak zdążyła ona wpaść przy prawym jego słupku, co spotkało się z dezaprobatą kolegów z zespołu. To było na pewno uderzenie do obrony, ale nie było już do czego wracać, zwłaszcza że po kilkudziesięciu sekundach skończyła się pierwsza połowa i trzeba było przygotować plan taktyczny na drugą. Paweł Bula wiedział, że musi namówić kolegów do jeszcze agresywniejszej gry, by jak najwcześniej spróbować odebrać piłkę rywalowi. I to zaczęło przynosić efekty. W 24 minucie kapitan Offsidu zdołał nawet strzelić w słupek, a chwilę później na strzał zdecydował się także Adrian Pląska, lecz zabrakło centymetrów. Ale że stare porzekadło głosi, iż do trzech razy sztuka, to w 27 minucie ładnie rozprowadzona akcja przez Pub zostaje idealnie wykończona przez Dawida Gajewskiego i mistrz V edycji osiągnął po upragniony na ten moment remis. Ale cieszył się z niego ledwie kilkadziesiąt sekund. Dentyści zareagowali bowiem na straconą bramkę w najlepszy z możliwych sposobów – odpowiedzieli tym samym! Świetny, indywidualny rajd przeprowadził Michał Kania, po czym inteligentnie wycofał piłkę do nadbiegającego Maksa Poczmana, a ten przymierzył po dalszym rogu i było 2:1! I faworyci znów musieli rzucić się do odrabiania strat. W 30 minucie byli od tego o dosłownie kilkanaście centymetrów, bo właśnie tyle zabrakło Szymonowi Klepackiemu, by z bliska, po dużym zamieszaniu w polu karnym zmieścić piłkę do siatki. Dobitką dysponował też Bartek Męczkowski, lecz tego wieczora piłka wyraźnie nie siedziała mu na stopie. A przeciwnikom i owszem! W 32 minucie w roli głównej Mateusz Dudek, który wystawia piłkę Kamilowi Boratyńskiemu i jest 3:1! Pub staje więc na skraju przepaści i nie ma już czasu, by przeprowadzać przemyślane akcje. Nie było czasu na rozgrywanie i pieczołowite przygotowywanie sobie pozycji, chociaż w 36 minucie mnóstwo i czasu i miejsca miał Bartek Męczkowski, który jednak w fatalny sposób zmarnował wysiłek Kamila Tlagi. Nic więc dziwnego, że wspomniany Kamil Tlaga postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i w 37 minucie zdobył dość przypadkowego gola, gdy Piotrek Rosłon był tak zajęty zawodnikami, którzy stali przed nim, że stracił wzrok z piłki i futbolówka przeleciała mu między nogami. W tym momencie zawodnikom Gold Dentu mogło się przypomnieć spotkanie przed Świętami, gdzie również prowadzili z Team4Fun, a ostatecznie polegli 3:4. Ale teraz byli na to lepiej przygotowani. Trzymali skoncentrowaną obronę w ryzach i chociaż w 39 minucie Dawid Gajewski był o włos od wyrównania, to ostatecznie przestrzelił i mimo że Pub walczył do ostatnich sekund, to nie był już w stanie doprowadzić nawet do remisu. Gold Dent zwyciężył! I pewnie mało kto się tego spodziewał, lecz Dentyści zaprezentowali dobry, równy poziom i przede wszystkim przez cały mecz nie stracili nawet na chwilę chłodnej głowy. To było kluczem do sukcesu i być może pozwoli ekipie Przemka Tucina nieco odetchnąć przed kolejnymi, nie mniej ważnymi meczami. Natomiast Offside postawił się w bardzo trudnej sytuacji przed ostatnimi czterema kolejkami. Strata do liderujących Samych Swoich to już pięć punktów i chociaż przy tak wyrównanej stawce niczego nie można wykluczyć, to trzeba pamiętać, że zespół Pawła Buli ma przed sobą jeszcze bardzo trudne mecze. Z obydwoma beniaminkami, z zawsze niewygodną dla siebie Szóstką i odradzającym się Team4Fun. W takich okolicznościach triumf w VIII edycji jawi się jako mission impossible, a i podium wcale nie będzie sprawą oczywistą. A przecież to nie tak miało być...
R.B.