| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 23 |
Zieliński Damian
|
||||
| 13 |
Bajkowski Oskar
|
1 | |||
| 10 |
Wicher Daniel
|
||||
| 46 |
Sochocki Jarosław
|
||||
| 39 |
Kur Marcin
|
1 | |||
| 19 |
Gontarz Mateusz
|
||||
| 3 |
Bajszczak Grzegorz
|
||||
| 19 |
Groszek Łukasz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 0 |
Stańczuk Adam
|
||||
| 5 |
Jackiewicz Marcin
|
||||
| 23 |
Zasadziński Jakub
MVP
|
1 | |||
| 20 |
Stańczuk Paweł
|
||||
| 11 |
Gołaszewski Paweł
|
1 | |||
| 90 |
Antoniak Mateusz
|
||||
| 8 |
Cieślak Aleksander
|
||||
| 2 |
Pazio Artur
|
||||
| 9 |
Zawadzki Damian
|
2 |
Derbami Nocnej Ligi zakończyła się 5.kolejka zmagań najwyższej klasy rozgrywkowej. Pojedynek dwóch najbardziej utytułowanych ekip w zmaganiach, które chociaż ostatnimi czasy nie odgrywały najważniejszych ról w 1.lidze, to ich bezpośredni pojedynek zawsze przykuwa uwagę. Zwłaszcza, że Swojacy powoli wracają na należne im miejsce i po czterech kolejkach byli liderami tabeli. Nieco gorzej, by nie powiedzieć – zdecydowanie gorzej wiedzie się ekipie Łukasza Mroza. Z możliwych dwunastu punktów ekipa w czerwonych koszulkach zdobyła ledwie trzy i to rzutem na taśmę. Teraz też nie była faworytem, lecz z każdą kolejką trzykrotny mistrz Nocnej Ligi prezentuje się coraz lepiej i spodziewaliśmy się, że jeśli nawet nie urwie punktów najbliższym przeciwnikom, to przynajmniej napsuje im sporo krwi. I tak też było już od samego początku spotkania. Nie minęła minuta, a przed doskonałą okazją otwarcia wyniku stanął Marcin Kur, który jak zwykle przebiegł kilkanaście metrów z piłką po skrzydle, ale ten zawodnik ma jednak problem z precyzją przy strzale i tak też było tym razem - piłka zamiast obok Adama Stańczuka poleciała wprost w niego. W odpowiedzi Sami Swoi mieli szansę za sprawą Marcina Jackiewicza, lecz w ostatniej chwili strzał tego zawodnika został zablokowany. Ten dość dynamiczny początek zwiastował jednak dobre spotkanie, którego kolejnym akcentem była 13 minuta i żółta kartka dla Marcina Kura. Wyraźne przewinienie dało szansę Swojakom na zbudowanie hokejowego zamka a kto jak kto, ale oni tę formę rozegrania mają akurat dopracowaną do perfekcji. Nastąpiło kilka szybkich podań, aż wreszcie piłka doleciała do stojącego przed bramką Damiana Zawadzkiego, który nie miał żadnych problemów z pokonaniem Damiana Zielińskiego. I ten gol spowodował, że Sami Swoi nieco wycofali się z kolejnymi atakami. Być może była to taktyka, mająca na celu wciągnąć przeciwników na swoją połowę, by w konsekwencji móc wyprowadzić groźne kontry. I faktycznie Team4Fun zaczął mieć więcej z gry i w 15 oraz 16 minucie dysponował dwiema szansami, po których mógł pokusić się o wyrównanie. Ale obie okazały się nieskuteczne, natomiast Swojacy nie zdążyli już zasiać zagrożenia pod polem karnym rywala i do przerwy mieliśmy skromne prowadzenie 1:0. Nie był to jednak rezultat, który pozwalał faworytom na względny spokój w drugiej połowie, tak samo jak nie odbierał szans Team4Fun na porzucenie myśli o przynajmniej remisie. Zwłaszcza, że chwilę po przerwie żółty kartonik obejrzał tym razem przedstawiciel SS, Mateusz Antoniak. Ale jak się okazało, lider rozgrywek potrafi grać nie tylko w przewadze, ale też w stracie, bo dosłownie w następnej akcji Kuba Zasadziński ograł w sytuacji 1 na 1 Jarka Sochockiego, czym otworzył sobie drogę do bramki Damiana Zielińskiego. Podciągnął więc jeszcze kilka metrów z piłką i idealnie zmieścił ją obok wylatującego z bramki golkipera – 2:0! Ale przegrywający natychmiast odpowiedzieli. Akcja duetu Marcin Kur – Mateusz Gontarz i ten pierwszy wreszcie znajduje sposób na Adama Stańczuka. Rezultat pozostaje więc nadal sprawą otwartą, lecz Swojacy po wyrównaniu sił podkręcili tempo. W 26 minucie Paweł Gołaszewski trafił w słupek, z kolei 3 minuty później ten sam zawodnik odebrał piłkę Oskarowi Bajkowskiemu i następnie podał ją do Damiana Zawadzkiego, który z najbliższej odległości nie miał kłopotów z podwyższeniem prowadzenia Swojaków. To był zresztą okres dobrej gry tego zespołu, który został udokumentowany następną bramką – tym razem na listę strzelców po akcji Marcina Jackiewicza wpisał się Paweł Gołaszewski. Trzy gole różnicy były w tej fazie wystarczającą przewagą, by móc powoli dopisywać Swojakom komplet oczek. Tyle że nie mający nic do stracenia Team4Fun nie poddał się. W 35 minucie Oskar Bajkowski dobił strzał Jarka Sochockiego i było już tylko 4:2. A dosłownie w następnej akcji na bramkę ponownie uderzał strzelec poprzedniego gola, a niefrasobliwą interwencją popisał się Adam Stańczuk, który chcąc chyba przyjąć piłkę, dał jej niefortunnie odbić się od własnej nogi, a ta wpadła do bramki. I było już o krok od podziału punktów! Zespół Łukasza Mroza wyczuł swoją szansę i naciskał jeszcze mocniej, lecz poza strzałem Marcina Kura, który poleciał minimalnie obok słupka, nie stworzył już sobie żadnej sytuacji, którą moglibyśmy nazwać stuprocentową. Także Swojacy, chociaż jeszcze dwukrotnie przedostali się w strefę obronną rywala, także nie grzeszyli skutecznością i ostatecznie dowieźli do końcowego gwizdka korzystny, choć skromny rezultat 4:3. Dla lidera tabeli różnica bramek nie była jednak najważniejsza – liczyły się trzy punkty i cel został zrealizowany. Trzeba jednak oddać Team4Fun, że postawili naprawdę bardzo wysoko poprzeczkę i w niczym ta drużyna nie przypomina już tej z pierwszej kolejki, gdzie mieliśmy poważne wątpliwości, czy aby na pewno mamy do czynienia z zespołem o najpiękniejszej karcie w historii Nocnej Ligi. Powoli wszystko się w tej ekipie normuje, a nie jest jeszcze za późno, by kilku rywalom pokazać miejsce w szeregu. Natomiast Sami Swoi śmiało podążają w kierunku trzeciego mistrzostwa, które oznaczałoby zrównanie się tytułami właśnie z dawnym Duetem. Wszystko idzie na razie w dobrym kierunku, zwłaszcza że Swojacy prezentują formę, którą zdecydowanie można nazwać stabilną. A przecież na końcu nie zawsze wygrywa ten, kto gra najlepiej, ale ten kto gra najrówniej.
R.B.