| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 11 |
Koza Piotr
|
||||
| 32 |
Czuba Michał
|
||||
| 12 |
Radomski Rafał
|
||||
| 43 |
Boniecki Adam
|
||||
| 7 |
Kupiec Konrad
|
||||
| 10 |
Melcher Kamil
|
||||
| 6 |
Radomski Artur
|
||||
| 13 |
Wytrykus Michał
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Skrok Paweł
|
||||
| 5 |
Szymańczuk Paweł
|
||||
| 17 |
Budryk Łukasz
MVP
|
2 | |||
| 33 |
Szeliga Karol
|
1 | |||
| 9 |
Prażuch Rafał
|
1 | |||
| 12 |
Stankiewicz Mateusz
|
||||
| 7 |
Gall Patryk
|
||||
| 14 |
Szwaczyk Sebastian
|
||||
| 2 |
Sadocha Maciej
|
||||
| 33 |
Madej Michał
|
3 |
In Plus Marki nie jest zespołem który leży Szóstce. Nawet w poprzednim, mistrzowskim sezonie podopieczni Artura Radomskiego musieli uznać wyższość podopiecznych Patryka Galla i teraz zapowiadało się, że może dojść do powtórki z rozrywki. Głównie za sprawą przeciętnej formy aktualnych mistrzów, którzy zanotowali do tego momentu aż trzy porażki, co przy jednym zwycięstwie ledwie wychylało ich nad strefę spadkową. Z kolei In Plus pnie się coraz to wyżej w tabeli i w czwartek zamierzał uczynić kolejny krok, w kierunku upragnionego podium 1.ligi. A tego wieczora dysponował też dodatkowo pierwszy raz w tym sezonie Michałem Madejem. To zdecydowanie zwiększało siłę rażenia markowian, chociaż niosło też pewne obawy. Nie od dziś bowiem wiadomo, że czołowy napastnik naszych rozgrywek lubi, gdy gry jest skoncentrowana wokół jego osoby, tymczasem w dotychczasowych meczach siłą In Plusu był kolektyw. Początek spotkania tylko to potwierdził, bo Szóstka została zmuszona do biegania za piłką, a ta z kolei była płynnie wymieniana przez zawodników drużyny przeciwnej. I w 3 minucie mogło być już 1:0, gdy szansą dysponował Paweł Szymańczuk, lecz jego strzał okazał się minimalnie chybiony. Więcej szczęścia miał za to Łukasz Budryk, który w 6 minucie dopadł do zablokowanego strzału Rafała Prażucha i silnym uderzeniem zmusił do pierwszej kapitulacji Piotrka Kozę. Szóstka mogła jednak błyskawicznie wyrównać, gdy po ładnej akcji Michała Czuby, na bramkę Pawła Skroka uderzał Konrad Kupiec, lecz dosłownie w ostatniej chwili został zblokowany i z remisu wyszły nici. Podobnie jak z powiększenia przewagi przez In Plus. A były ku temu okazje – pierwszą fatalnie zmarnował Michał Madej, natomiast w drugiej Łukaszowi Budrykowi zabrakło milimetrów, bo select trafił jedynie w słupek. Z kolei w 12 minucie przed wyborną okazją stanął Rafał Radomski. Po odbiciu futbolówki przez Pawła Skroka do selecta doskoczył właśnie najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu, ale piłka dość nieszczęśliwie ześlizgnęła mu się ze stopy podczas strzału i select uderzył jedynie w ścianę za bramką. A kolejne emocje przyszły na 3 minuty przed końcem pierwszej odsłony. Najpierw piłkę niechybnie zmierzającą do bramki In Plusu wybił Łukasz Budryk, a w odpowiedzi kontra In Plusu przyniosła bramkę Michała Madeja i było 2:0. A Szóstka jakby nie sądziła, że w tej połowie może się jej stać jeszcze coś gorszego i na kilka chwil przed końcem Rafał Prażuch podał do Karola Szeligi, a ten przedłużył tor lotu piłki, która ku zaskoczeniu wpadła między nogami Piotrka Kozy i zamknęła wynik w stosunku 3:0. I był to początek końca tego meczu. Aktualni mistrzowie Nocnej Ligi zdawali sobie sprawę, że tylko szybko strzelony gol na początku drugiej połowy może im pozwolić na powrót do spotkania, lecz dobrze ustawiona defensywa In Plusu ani myślała na to pozwalać. W dodatku odpowiedzialni za strzelanie goli w tej ekipie byli naprawdę w niezłej formie i chociaż wpierw kilka sytuacji koncertowo zmarnowali, to w 26 minucie Łukasz Budryk uderzeniem z lewej nogi po raz czwarty zmusił bramkarza Szóstki do wyciągania piłki z siatki. W tym momencie dopisanie trzech punktów In Plusowi nie było już żadnym ryzykiem. Widział to również Patryk Gall, który coraz częściej rotował składem i pozwolił sobie nawet na zmianę bramkarza – skutecznie interweniującego Pawła Skroka, który zaliczył bardzo dobry powrót po kontuzji, zastąpił Mateusz Stankiewicz. Ale sytuacji boiskowej praktycznie w żadnym stopniu to nie zmieniło. In Plus dążył do jak najwyższych rozmiarów zwycięstwa i czynił to skutecznie. W 27 minucie na 5:0 podwyższył Rafał Prażuch, a dwa ostatnie trafienia stały się udziałem Michała Madeja. Skończyło się więc na bolesnym dla Szóstki 0:7. Zespół braci Radomskich grał jakby nie miał wiary w sukces i brakowało charakteru, z którego ta drużyna jest znana. Być może zdawali sobie sprawę, że w perspektywie walki o utrzymanie – tak, tak – urzędujący mistrz musi poważnie obawiać się spadku! – ważniejsze będą inne mecze. Z kolei In Plus tym zwycięstwem awansował na 3 miejsce w tabeli i jeśli utrzyma obecną formę, to z jego strony Samym Swoim czy AGD Marking może grozić największe zagrożenie w kwestii walki o mistrzostwo. A wiele w tym temacie wyjaśni najbliższy mecz – zespół Patryka Gall zmierzy się bowiem z Niespodzianką. Przegrany z tej pary będzie musiał ostatecznie pożegnać się z marzeniami o triumfie w Nocnej Lidze, ale też znakomicie skomplikuje sobie sprawę w kwestii podium. Zapowiadają się więc nie lada emocje.
R.B.