| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Rytel Krystian
MVP
|
4 | |||
| 20 |
Krucz Marcin
|
3 | |||
| 10 |
Jaskłowski Dariusz
|
2 | |||
| 88 |
Bednarowicz Jakub
|
1 | |||
| 1 |
Sonnenfeld Krzysztof
|
1 | |||
| 3 |
Jachowicz Tomasz
|
2 | |||
| 6 |
Sierociński Artur
|
1 | |||
| 5 |
Urbaniak Dominik
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 9 |
Panek Krystian
|
||||
| 8 |
Kaczorowski Michał
|
||||
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
||||
| 0 |
Skrzat Krzysztof
|
||||
| 9 |
Pietrzyk Maciej
|
2 | |||
| 13 |
Wyrwiński Adrian
|
||||
| 18 |
Własenko Paweł
|
||||
| 10 |
Skrzat Piotr
|
W związku ze słabym, chociaż zwycięskim występem przeciwko FC United, mogliśmy przypuszczać że i to starcie FC Białowieskiej z ekipą dużo niżej notowaną przyniesie niemałe emocje. Oczywiście mecz meczowi nierówny i aż trudno było przypuszczać, że podopieczni Darka Jaskłowskiego drugi raz z rzędu do ostatnich chwil będą drżeli o wynik, to niczego nie można było tutaj przesądzić. Zwłaszcza, że Juta Jazz potrzebowała punktów natychmiast, bez względu czy miały one przyjść po heroicznym boju, czy po przypadkowym trafieniu. Byliśmy więc gotowi na wszystko, chociaż pierwsze symptomy, że raczej powinniśmy spodziewać się jednostronnego widowiska pojawiły się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Juta nie dysponowała bowiem bramkarzem, przez co między słupkami musiał początkowo stanąć Krystian Panek. W dodatku brakowało kilku ważnych ogniw ekipy z Rembertowa – chociażby Michała Materka czy Michała Minkiny. A gdyby i tego było mało, to fatalnie rozpoczął się też dla nich sam mecz. Już w 2 minucie mogło być 0:1, gdy w słupek strzelił Krzysiek Sonnenfeld, ale pierwsza bramka padła niewiele później, bo już w następnej akcji Białowieska zmusiła do oddania piłki rywala i Marcin Krucz nie miał problemów z umieszczeniem jej w siatce. W 6 minucie powinien być jednak remis. Maciek Pietrzyk zabrał piłkę Krystianowi Rytlowi i miał przed sobą pustą bramkę, do której nie umiał jednak umiejętnie skierować futbolówki. A po chwili za swoje poprzednie zagranie zrehabilitował się Krystian Rytel. Po raz kolejny wziął udział w ofensywnej akcji swojego zespołu, aż wreszcie dostał piłkę i zdecydował się na strzał. A futbolówka chociaż mocno uderzona, prawdopodobnie zostałaby złapana, gdyby na bramce stał bramkarz. Ale ponieważ Krystian Panek umiejętnościami obronnymi nie imponował, to uderzenie ostatecznie przepuścił. A dosłownie chwilę później między słupkami zmienił go spóźniony Adrian Wyrwiński. Tyle że czas gry, jaki zanotował nowy-stary bramkarz Juty wynosił ledwie kilkadziesiąt sekund. Przy jednej z interwencji nabawił się on bowiem kontuzji, która uniemożliwiła dalszy występ. A tym samym powrót na bramkę musiał zaliczyć Krystian Panek. Cała ta sytuacja odebrała ochotę do gry Jazzmenom. Co prawda przez kilka minut po straconym drugim golu trzymali się naprawdę nieźle, lecz w końcówce pierwszej połowy zaczęło się robić coraz gorzej. W 16 minucie drugą bramkę w spotkaniu wrzucił im Krystian Rytel, a w samej końcówce dwa trafienia dołożyli Marcin Krucz i Artur Sierociński. Do przerwy było więc gładko – 5:0. I gdyby tylko podopieczni Patryka Banaszkiewicza mogli, na pewno poprosiliby o skrócenie w tym momencie ich męk. Ale nie było takiej możliwości – spotkanie trzeba było dograć, co dla Białowieskiej wcale nie było przykrym obowiązkiem. Wręcz przeciwnie – wykorzystali oni całą sytuację by podreperować indywidualne statystyki i regularnie zaczęli powiększać swój dorobek. Dwa gole zdobył Tomek Jachowicz, później jedno trafienie dołożył Dominik Urbaniak i lista zawodników FCB, którzy brali udział w meczu, a którzy nie zdobyli jeszcze gola stawała się coraz krótsza. Przy stanie 8:1 na listę strzelców wpisał się też Kuba Bednarowicz. Za chwilę to samo uczynił również Darek Jaskłowski i w tym momencie już tylko Krzysiek Sonnenfeld pozostawał w ekipie z Warszawy bez trafienia. Gracze Juta chyba nawet nie zdawali sobie sprawy, że biorą udział w tak przykrej dla nich zabawie i chociaż zdołali za sprawą Maćka Pietrzyka zdobyć w sumie dwa gole, to w 38 minucie stracili gola na 2:13 właśnie za sprawą Krzyśka Sonnenfelda. W końcówce dobili ich jeszcze Krystian Rytel i Darek Jaskłowski, a warto wspomnieć, że pierwszy z nich w sumie zdobył aż cztery gola, co jak na bramkarza jest na pewno wydarzeniem bez precedensu w Nocnej Lidze. Ostateczny wynik 15:2 nie potrzebował nawet komentarza. Wydaje się, że gdzieś uciekła wiara w ekipie Jazzmenów i trudno będzie ponownie poskładać to wszystko w jedną całość. Ambicje przed sezonem były duże, lecz rzeczywistość brutalnie zweryfikowała plany ekipy z Rembertowa. Ale nadzieja wciąż się tli – strata do bezpiecznego miejsca do tylko trzy punkty, a można je przecież odrobić w jednym spotkaniu. I oczywiście najlepiej byłoby to uczynić już w następnym, ale Andromeda raczej na to nie pozwoli. Spadek idzie po Jutę naprawdę dużymi krokami. Natomiast Białowieska odwrotnie – równie pewnymi susami zmierza do 1.ligi. I według większości zawodników i obserwatorów 2.ligi będzie to awans zasłużony, bo ten zespół na taki przeskok jest po prostu jakościowo przygotowany.
R.B.