| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
||||
| 5 |
Antczak Michał
|
||||
| 12 |
Głuszek Krzysztof
|
||||
| 8 |
Lipski Daniel
MVP
|
4 | |||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
1 | |||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
||||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Szczęśniak Jakub
|
||||
| 23 |
Rychta Marcin
|
||||
| 0 |
Radzki Sebastian
|
||||
| 10 |
Maliszewski Paweł
|
1 | |||
| 13 |
Godlewski Łukasz
|
1 | |||
| 12 |
Kupisiński Karol
|
||||
| 9 |
Rychta Adrian
|
1 | |||
| 18 |
Godlewski Paweł
|
Sytuacja Multi Mediki przed tym spotkaniem nie była do pozazdroszczenia. Zdobycie jednego punktu w czterech spotkaniach na pewno nie dawało powodów do dumy drużynie Krzyśka Rozbickiego. Dodatkowo mecz z Al Marem nie zapowiadał się jako ten, w którym miałoby nastąpić przełamanie. Zespół Marcina Rychty po słabszym początku sezonu zaczął bowiem wracać na właściwie tory a zwycięstwo nad Andromedą w poprzedniej kolejce stawiało go w roli zdecydowanego faworyta pojedynku z ekipą z Zielonki. I choć nikt nie przekreślał szans Multi Mediki na uzyskanie korzystnego rezultatu, to nawet nasz przedmeczowy "typer", Darek Jaskłowski, zwiastował ostateczny triumf nominalnych gości. I być może wszelkie przesłanki za zwycięstwem Al Maru zgubiły ten zespół już na początku spotkania, gdy błyskawicznie na listę strzelców wpisał się Daniel Lipski. Nie minęło kilka minut a mogło być już 2:0, ale Jakub Szczęśniak zdołał sparować selecta na rzut rożny po strzale Krystiana Szóstaka. W 7 minucie w końcu do głosu doszedł Al Mar, który za sprawą Łukasza Godlewskiego doprowadził do wyrównania w swojej pierwszej godnej uwagi akcji. Popularny "Golden" mógł po chwili ukąsić po raz drugi, ale najpierw lepszy od niego okazał się Tomek Matuszewski a przy dobitce górą byli defensorzy rywala. W 12 minucie źle rozegrany rzut wolny przez Daniela Lipskiego mógł ostatecznie zakończyć się bramką Krzyśka Rozbickiego, ale kapitan gospodarzy minimalnie chybił. W odpowiedzi bramkę przeciwników niemiłosiernie obili Łukasz Godlewski i Sebastian Radzki. Najpierw pierwszy z nich trafił w słupek, będąc sam na sam z bramkarzem a minutę później jego kolega z zespołu sprawdził wytrzymałość poprzeczki. Dwie niewykorzystane sytuacje zemściły się w 16 minucie, gdy rzut karny za zagranie piłki ręką przez Adriana Rychtę na bramkę zamienił Daniel Lipski. Tuż przed przerwą do wyrównania mógł doprowadzić brat winowajcy z poprzedniej akcji - Marcin Rychta, ale jego uderzenie padło łupem Tomka Matuszewskiego. Wynik 2:1 dawał wyraźne sygnały, że z całą pewnością to nie koniec emocji, jakie będą na nas czekały w drugiej części meczu. Podobnie jak w pierwszej połowie tak i teraz jako pierwsi zaatakowali gracze Krzyśka Rozbickiego. Strzał Patryka Maliszewskiego był co prawda bardzo mocny, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Ktoś kto myślał, że Al Mar rzuci się do odrabiania strat musiał przecierać oczy ze zdumienia. Drużyna Marcina Rychty zaczęła bowiem sprawiać wrażenie zespołu, który zapomniał po co przyjechał. Brak zrozumienia, niedokładność oraz niepotrzebne dyskusje między sobą otworzyły drzwi do zwycięstwa Multi Medice. W 28 minucie na pozycji ostatniego obrońcy znalazł się Łukasz Godlewski, który przegrał pojedynek główkowy z Patrykiem Maliszewskim. Z błędu napastnika gości skorzystał niezawodny tego dnia Daniel Lipski i zrobiło się 3:1. W 33 minucie koszmarny błąd popełnił Karol Kupisiński, który stracił piłkę na rzecz Krystiana Szóstaka. Napastnik Multi Medici wystawił ją natomiast Tomkowi Świerczyńskiemu i widmo zbliżającej się porażki co raz mocniej zaczęło zaglądać w oczy Marcinowi Rychcie i spółce. Na domiar złego kryzys jaki wstąpił w szeregi Al Maru nie był w dalszym ciągu zażegnany. Taki obrót sprawy ułatwił zdobycie bramki Patrykowi Maliszewskiemu, któremu na wpisanie się na listę strzelców nie przeszkodził ani jeden defensor gości. Przebudzenie zespołu z Wołomina nastąpiło dopiero w 37 minucie, gdy najpierw do protokołu meczowego wpisał się Adrian Rychta a po kilku sekundach to samo uczynił Paweł Maliszewski. To był jednak tylko łabędzi śpiew w wykonaniu zespołu z Wołomina, ponieważ ostatnie słowo należało do Daniela Lipskiego, który tym samym ustalił wynik spotkania na 6:3. To zwycięstwo pozwoliło Multi Medice nie tylko odbić się od dna, ale także wydostać się ze strefy spadkowej. Konsekwencja w grze oraz uważna gra w obronie pozwoliły jej w końcu zainkasować komplet punktów. Teraz trzeba tylko udowodnić w kolejnym meczu, że wygrana z Al Marem nie była przypadkowym dziełem. Zespół Marcina Rychty natomiast, o ile nie przekreślił marzeń o awansie to w sposób zdecydowany się od niego oddalił. I nie sposób nie odnieść wrażenia, że o punkty w tym spotkaniu było znacznie łatwiej niż będzie to miało miejsce w kolejnym spotkaniu. W tak doświadczonym zespole nie może mieć miejsca tak rażący brak zrozumienia. Jeżeli nie zostanie to błyskawicznie naprawione, to Mir Bud z pewnością znajdzie sposób jak to wykorzystać...
M.B.