| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Kulczycki Konrad
|
||||
| 3 |
Bartczak Daniel
|
||||
| 26 |
Bereda Kamil
|
1 | |||
| 13 |
Bagiński Filip
|
||||
| 19 |
Nowak Jakub
|
||||
| 4 |
Choiński Paweł
|
||||
| 17 |
Grabowski Maciej
|
||||
| 7 |
Miszczyński Konrad
|
1 | |||
| 9 |
Nojszewski Tomasz
|
||||
| 9 |
Rzepniewski Tomasz
|
||||
| 14 |
Sadowski Tomasz
|
||||
| 5 |
Wasiak Adrian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 8 |
Ciok Artur
|
||||
| 13 |
Gilewski Piotr
|
||||
| 20 |
Kamiński Filip
|
1 | |||
| 7 |
Lementowicz Michał
|
2 | |||
| 11 |
Zach Hubert
|
4 | |||
| 12 |
Częścik Marcin
MVP
|
3 | |||
| 10 |
Mścisławski Fryderyk
|
1 | |||
| 22 |
Mucha Bartłomiej
|
2 | |||
| 69 |
Ślesicki Łukasz
|
Po tym spotkaniu trochę sobie obiecywaliśmy. Oczywiście tabela mówiła zupełnie co innego, bo Mir Bud i FC United dzieliło kilka dobrych pozycji, ale to co zaprezentował zespół Maćka Grabowskiego w rywalizacji z Białowieską, dawało nadzieję na kolejny, trzymający do samego końca w napięciu piłkarski thriller. Zwłaszcza, że miejscowi w takim starciu mogli grać na dużo mniejszym - aniżeli rywal - obciążeniu psychicznym – oni jedynie mogli, a Mir Bud po raz kolejny musiał, a przynajmniej powinien. I już wstęp do spotkania pokazał, że z naszych przedmeczowych założeń nic chyba nie wyjdzie. Budowlani błyskawicznie objęli dwubramkowe prowadzenie, jakby od samego początku chcieli ustawić mecz w taki sposób, by nie przeżywać podobnych katuszy co w rywalizacji z Dar-Marem. United wyglądało w początkowym okresie bardzo kiepsko i chociaż odgryzło się dwoma akcjami, to zarówno w przypadku Tomka Sadowskiego jak i Tomka Rzepniewskiego brakowało precyzji przy wykończeniu. Jeszcze lepszą okazję zespół w niebieskich koszulkach miał w 7 minucie, gdy piłkę z linii bramkowej musiał wybijać Fryderyk Mścisławski i gdy wydawało się, że faktyczne gol dla United wisi w powietrzu, drugie trafienie w meczu zaliczył Hubert Zach i było już 3:0. Ale rywal wciąż dawał oznaki życia – w 14 minucie rozegranie piłki z autu, podanie do Kamila Beredy a ten strzela i piłka po rykoszecie zmusza Artura Cioka do kapitulacji. I w ekipie Maćka Grabowskiego słychać głosy, że jeszcze tylko dwie bramki i mecz rozpocznie się na nowo. A te faktycznie padają, tyle że dla przeciwników. W chwilę po straconym golu do gry ponownie zabiera się Hubert Zach, który wygrywa walkę o pozycję z Maćkiem Grabowskim i strzela a Konrad Kulczycki znów jest bezradny. Natomiast pod koniec pierwszej połowy trafienie zalicza także Marcin Częścik i przy stanie 5:1 zespoły opuściły parkiet na kilka minut oddechu. Więcej powietrza w płuca nabrali chyba Budowlani, bo to oni znowu weszli w spotkanie z większym impetem. W 24 minucie na 6:1 podwyższył Filip Kamiński, a kilka chwil później gola zdobył także Marcin Częścik i przewaga była już naprawdę znacząca. United odpowiedziało trafieniem Konrada Miszczyńskiego, ale tego wieczora to było niestety wszystko, na co było stać spadkowiczów z 1.ligi. Druga część drugiej połowy to absolutna dominacja Mir Budu, który widząc możliwość znacznej poprawy bilansu bramkowego, zaczął wykorzystywać niemal każdą nadarzającą się okazję. I licznik wskazywał coraz więcej trafień – w 36 minucie pokazywał już 10 goli, a w końcówce po jednym trafieniu dołożyli jeszcze Marcin Częścik, Fryderyk Mścisławski i Bartłomiej Mucha. Ostatecznie zakończyło się więc na jedenastu golach przewagi, co mówi o tym spotkaniu praktycznie wszystko. FC United zmierza niestety dziarskim krokiem do 3.ligi, a sprawa będzie niemalże przesądzona, jeżeli za tydzień miejscowi nie dadzą rady urwać punktów Multi-Medice, która zajmuje miejsce tuż przed nimi i jest ich bezpośrednim rywalem w walce o ostatnie, bezpiecznie miejsce w tabeli. Tyle że z taką grą, aż trudno oczekiwać, by udało się zgarnąć komplet punktów. Kapitan zespołu musi jednak sprawić, by jego podopieczni uwierzyli w sukces, bo to naprawdę ostatnia deska ratunku dla mistrzów 2.ligi VI edycji. Natomiast zupełnie odmienne nastroje panują w Mir Budzie. Zespół całkowicie wymazał z pamięci wpadkę z Dar-Marem i tym razem zaprezentował wszystkie przymioty, z jakich jest znany. W dodatku tabela ułożyła się tak korzystnie, że na obecną chwilę ekipa Artura Cioka ma aż cztery punkty przewagi nad goniącym peletonem, co powoduje, iż Budowlani w teorii mogą sobie nawet pozwolić na jedną wpadkę, która przy reszcie zwycięstw i tak nie zabierze im upragnionego awansu. Nie ma co jednak wykorzystywać tej możliwości zbyt szybko, tym bardziej, że terminarz Mir Bud ma trudny. Za tydzień Al-Mar Wołomin, a później jeszcze Andromeda, Białowieska i Plastan. To będą dla nich mecze prawdy, które jeśli faktycznie dadzą awans do 1.ligi, to pokażą również, ile w najwyższej klasie rozgrywkowej Mir Bud będzie w stanie ugrać. Bo jak pokazuje przykład właśnie FC United – o wiele łatwiej jest tam awansować, aniżeli później się tam utrzymać.
R.B.