| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 0 |
Stańczuk Adam
|
||||
| 90 |
Antoniak Mateusz
|
1 | |||
| 20 |
Stańczuk Paweł
|
1 | |||
| 23 |
Zasadziński Jakub
MVP
|
2 | |||
| 11 |
Gołaszewski Paweł
|
||||
| 2 |
Pazio Artur
|
||||
| 5 |
Jackiewicz Marcin
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 22 |
Zalewski Karol
|
||||
| 2 |
Dudek Mateusz
|
||||
| 21 |
Błędowski Marcin
|
||||
| 7 |
Januszewski Bartosz
|
1 | |||
| 10 |
Tucin Przemysław
|
||||
| 9 |
Boratyński Kamil
|
||||
| 26 |
Kaczmarczyk Łukasz
|
||||
| 17 |
Kania Michał
|
||||
| 23 |
Poczman Maksymilian
|
||||
| 4 |
Roguski Adam
|
Była to rywalizacja odpowiednio drugiej z trzecią drużyną poprzedniego sezonu. Te cyfry mówiły same za siebie, a dodatkowemu smaczku konfrontacji dodawał fakt, iż historia meczów między tymi zespołami sięga jeszcze pierwszej edycji. Tyle że przez wszystkie te lata Gold Dent pozostawał mocno w cieniu Swojaków i dopiero przed rokiem po raz pierwszy udało się zawodnikom tej ekipy być w tabeli wyżej aniżeli bracia Stańczuk i spółka. W tym sezonie na taki scenariusz nie ma już szans. Sami Swoi wyraźnie prowadzą w tabeli, a Dentyści znajdują się na miejscu spadkowym i istnieje ryzyko, że aktualny wicemistrz dozna pierwszej w swojej historii degradacji w rozgrywkach. Ale niczego nie można było ostatecznie przesądzać, zwłaszcza że w czwartek Przemek Tucin zebrał wszystkich najlepszych zawodników swojej drużyny, z kolei rywal miał wyraźne problemy kadrowe. Brakowało Damiana Zawadzkiego, a cały mecz tylko na ławce rezerwowych spędził Marcin Jackiewicz. Ekipa z Kobyłki dysponowała więc tylko jednym zawodnikiem na zmianę i to na pewno wymuszało na nich taktykę umiejętnego gospodarowania energią i ograniczyło pole do jakiegokolwiek manewru. W tym momencie trzeba więc było liczyć nie tylko na siebie, ale też na błędy popełniane przez przeciwników a nie od dziś wiadomo, że korzystanie z nich to najlepszy i najłatwiejszy sposób na zdobywanie bramek. I Dentyści szybko takie prezenty swoim oponentom zafundowali. Zaczęło się w 6 minucie, gdy żółtą kartkę za faul zobaczył Marcin Błędowski. Swoje trzy grosze do całej sytuacji dorzucił jeszcze Przemek Tucin, lecz w okolicznościach w jakich znalazła się drużyna, było to absolutnie niepotrzebne i sędziowie zdecydowali, że także kapitan Gold Dentu musi usiąść na ławce kar. Swojacy mieli więc 120 sekund w grze 4 na 2 w polu i jak na lidera rozgrywek przystało, błyskawicznie wypracowali sobie w tym okresie bezpieczną przewagę. Najpierw Adam Stańczuk podał do Mateusza Antoniaka a ten odnalazł Kubę Zasadzińskiego i strzał z lewej nogi w prawy róg zmusił do kapitulacji Karola Zalewskiego. A lada moment błąd popełnił właśnie golkiper drużyny w niebiesko-żółtych koszulkach, który trafił piłką w Pawła Stańczuka i ta spadła pod nogi Kuby Zasadzińskiego, który nie miał żadnych problemów z umieszczeniem jej w siatce. I w ten sposób Dentyści na własne życzenie musieli odrabiać już dwubramkową stratę. Szło im ciężko i dopiero w końcówce pierwszej połowy udało im się przesunąć ciężar gry na stronę rywali i najpierw Łukasz Kaczmarczyk strzelił tuż obok słupka, a po chwili Michał Kania z Bartkiem Januszewskim kapitalnie wymienili się podaniami na małej przestrzeni i drugi z nich z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. 2:1! I z takim wynikiem oba zespoły zeszły z parkietu na odpoczynek. Stracony gol na pewno wprowadził nerwowość w szeregach aktualnego lidera tabeli, mając w pamięci, że przy tylko jednym rezerwowym sił będzie ubywało coraz szybciej. I faktycznie druga połowa to inicjatywa leżąca po stronie Gold Dentu. To oni częściej byli przy piłce, chociaż nie do końca przekładało się to na groźniejsze sytuacje podbramkowe. Ze strony Swojaków wciąż groziło im ogromne niebezpieczeństwo i chociażby w 26 minucie mogło być już 3:1, gdy Kuba Zasadziński ograł Maksa Poczmana, ale strzelił wprost w Karola Zalewskiego. Z kolei w 29 minucie kapitalną okazję dla drużyny z Wołomina zmarnował Bartek Januszewski. Po rzucie rożnym udało mu się dojść do naprawdę dobrej okazji, lecz zamiast podawać do jeszcze lepiej ustawionego Przemka Tucina zdecydował się na strzał, a Adam Stańczuk będąc bardzo bliski piłki, został nią trafiony i niebezpieczeństwo zostało zażegnane. A dosłownie chwilę później było po meczu. Akcję w swoim stylu przeprowadził Paweł Gołaszewski, który nie dał zabrać piłki Marcinowi Błędowskiemu, po czym zbiegł z nią w okolice narożnika pola karnego a następnie kapitalnie odegrał do będącego bez opieki Pawła Stańczuka, a ten tylko dołożył nogę i było 3:1! I Dentyści wiedzieli co to oznacza. Teraz nie było już nic do stracenia i z proporcji „dwóch na obronie, dwóch na ataku”, trzeba było większa liczbę zawodników pchnąć do przodu. Dla Samych Swoich była to woda na młyn, bo ich blok defensywny funkcjonował bez zarzutu i w 35 minucie to właśnie z tej strefy boiska Kuba Zasadziński dograł do Mateusza Antoniaka, a ten będąc sam na sam z Karolem Zalewskim, ustalił wynika tego spotkania na 4:1. Tym samym zwycięzcy wykonali następny krok w kierunku celu, który im przyświeca. Nie był to może porywający występ, ale na tym etapie rozgrywek trzeba przede wszystkim zbierać punkty. Teraz Swojaków czeka mecz z Cubaną i kto wie – być może będące drugie w tabeli AGD straci punkty z In Plusem i losy tytułu zostaną rozstrzygnięte? Taki scenariusz na pewno trzeba wkalkulować. Z kolei Gold Dent właśnie zafundował sobie skok z samolotu bez spadochronu. W ostatnich dwóch spotkaniach Dentyści muszą zainkasować 6 punktów, bo w każdym innym przypadku, przynajmniej na rok pożegnają się z elitą. I tym samym grono drużyn, które od zawsze grają w 1.lidze, skurczy się o bardzo zasłużonego przedstawiciela. Ale cóż - w Nocnej Lidze nawet za zasługi immunitety nie przysługują.
R.B.