| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 18 |
Dudziński Piotr
|
2 | |||
| 10 |
Sieńko Maciej
|
1 | |||
| 10 |
Kowalski Mateusz
MVP
|
||||
| 8 |
Lewandowski Mateusz
|
1 | |||
| 11 |
Pacha Miłosz
|
1 | |||
| 19 |
Rudnik Adrian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Słowik Ferdynand
|
||||
| 77 |
Kowalski Mariusz
|
||||
| 10 |
Sosnówka Bartłomiej
|
2 | |||
| 8 |
Kowalski Hubert
|
1 | |||
| 7 |
Jędrzejczyk Mateusz
|
||||
| 44 |
Kowalski Mariusz
|
1 | |||
| 8 |
Zaremba Marcin
|
Zespoły Ormedu i Cubany doskonale się znają. Ich mecz w tamtym sezonie wzbudził zresztą sporo kontrowersji, bo Kubańczycy nie wyglądali na szczególnie zmobilizowanych by wygrać z ówczesnymi Sklepami Medycznymi, co w konsekwencji dało zwycięstwo rywalom i zapewniło im pozostanie w 1.lidze. Ale teraz o jakimkolwiek układzie nie mogło być mowy. Ormed wciąż jest w walce o 3 miejsce w tabeli, z kolei zespół Huberta Kowalskiego desperacko stara się uciec ze strefy spadkowej, stąd też mogliśmy się spodziewać wyniku, który do samego końca miał oscylować w okolicach remisu. I wszystko to się sprawdziło co do joty. Ale na dobrą sprawę mecz ten mógł rozpocząć się od 20 minuty, bo o pierwszej połowie trzeba jak najszybciej zapomnieć. Kiepskie tempo, dużo niedokładności a akcji bramkowych jak na lekarstwo. Królowały niecelne strzały z daleka lub takie, które obaj bramkarze mogli łapać w zęby. W sumie padła więc tylko jedna bramka a jej autorem był Mariusz Kowalski II. Całą akcję przeprowadził wspólnie z Bartkiem Sosnówką i ładnym wykończeniem otworzył wynik pojedynku. Ormed niby chciał szybko wyrównać, lecz za chęciami nie szły konkretne czyny i poza słupkiem z rzutu wolnego po strzale Mateusza Lewandowskiego, nasze notatki nie wykazały innych groźnych akcji ze strony faworytów. Druga odsłona była już na szczęście zdecydowanie żywsza, ciekawsza i obfitująca w bramki. W 23 minucie Mateusz Kowalski podaje do Mateusza Lewandowskiego a ten świetnym strzałem pod poprzeczkę pokonuje Freda Słowika i mieliśmy remis. Za chwilę Cubana ma szansę by ponownie wyjść na prowadzenie, lecz po dużym zamieszaniu do jakiego doszło w polu bramkowym Piotrka Dudzińskiego, ostatecznie select nie znalazł się w siatce. W 29 minucie niezłą okazję zmarnował z kolei Adrian Rudnik, który niepotrzebnie decydował się na strzał z pierwszej piłki, mogąc spokojnie podejść z nią kilka metrów i stworzyć sobie lepsze warunki do oddania strzału. Chwilę później blisko szczęścia był Bartek Sosnówka. Błąd w tej sytuacji popełnił Piotrek Dudziński, który wyszedł z bramki by wybić piłkę głową, ale posłał ją wprost pod nogi rywala, który kopnął selecta w kierunku opuszczonej świątyni rywala, lecz nieznacznie się pomylił. A w 30 minucie to Ormed mógł cieszyć się z drugiego gola. Mateusz Kowalski zalicza drugą asystę a szczęśliwym egzekutorem okazuje się Maciek Sieńko. Tyle że już po kilkudziesięciu sekundach był remis. Strzał z lewej nogi Bartka Sosnówki i błąd Piotrka Dudzińskiego, który liczył na podanie i ostatecznie się przeliczył. Na szczęście co faworyt tracił w defensywie, szybko udawało się nadrobić w ataku. W 33 minucie hat-tricka pod względem asyst zalicza Mateusz Kowalski, a z jego podania korzysta tym razem Miłosz Pacha i jest 3:2. Lada moment następuje też zmiana w bramce Ormedu. Piotrek Dudziński wchodzi do pola, a rękawice zakłada Maciek Sienko. I ta decyzja okazuje się trafiona. W 37 minucie Mateusz Lewandowski okazuje się sprytniejszy przy linii bocznej od Bartka Sosnówki, po czym dogrywa piłkę do swojego kapitana i robią się dwa gole różnicy na korzyść ekipy wyżej usytuowanej w tabeli. Tyle że wystarczyło 6 sekund, by Kubańczycy rozegrali piłkę ze wznowienia a otrzymał ją Bartek Sosnówka i mocnym strzałem doprowadził do bramowego kontaktu. Wszystko było więc na styku, lecz gdy w 39 minucie Piotrek Dudziński zmienił rezultat na 5:3, wydawało się, że trzy punkty zostały przyklepane. Ristorante grało jednak do końca i w 40 minucie Hubert Kowalski zmniejszył straty do minimalnego stanu. I nadal napierał, jakby czując, że to wcale nie jest ostatnie słowo, jakie może w tej rywalizacji powiedzieć. I faktycznie! Na 5 sekund przed końcem spotkania do idealnej szansy doszedł Marcin Zaremba. Wystarczyło, by w odpowiedniej chwili delikatnie podciął piłkę nad sunącym po ziemi Maćkiem Sienko, lecz zabrakło mu zimnej krwi i trafił jedynie w bramkarza. Od razu złapał się za głowę, a gdy usłyszał dźwięk kończącej syreny, doskonale wiedział, że zaprzepaścił fenomenalną okazję do zainkasowania jakże ważnego punktu. Cubana jest w tym momencie w dramatycznej sytuacji, bo chociaż do bezpiecznej strefy traci cztery oczka, to fakt iż w następnej kolejce gra z Samymi Swoimi, mówi wszystko. Tego chyba nie da się już uratować. Natomiast Ormed doszlusował do czołówki tabeli i korzystając na potknięciach Niespodzianki i In Plusu nadal pozostaje w rywalizacji o brązowe medale. A ponieważ w czwartek zagra właśnie z ekipą Marcina Boczonia, to dość szybko okaże się, jak te marzenia będą się miały do rzeczywistości. Emocji zabraknąć nie powinno.
R.B.