| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Skrok Paweł
|
||||
| 5 |
Szymańczuk Paweł
|
1 | |||
| 2 |
Sadocha Maciej
|
1 | |||
| 18 |
Juchniewicz Paweł
|
||||
| 11 |
Góral Filip
|
1 | |||
| 7 |
Gall Patryk
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 23 |
Zieliński Damian
|
||||
| 13 |
Bajkowski Oskar
MVP
|
2 | |||
| 10 |
Wicher Daniel
|
||||
| 39 |
Kur Marcin
|
2 | |||
| 83 |
Ciok Norbert
|
||||
| 46 |
Sochocki Jarosław
|
2 |
Dla In Plusu nie było lepszej informacji tego wieczora niż strata punktów przez Niespodziankę. To wciąż dawało ekipie Patryka Galla szansę na zajęcie pierwszego w historii drużyny podium Nocnej Ligi. Ale jak się okazało, to był koniec dobrych wiadomości na dziś. Znowu bowiem nie dopisał skład zespołu, który podobnie jak w ostatniej kolejce, tak i teraz okazał się mocno ograniczony. Na ławce rezerwowych był tylko kapitan drużyny, a w wyjściowej piątce brakowało Rafała Prażucha czy Karola Szeligi. Ale i czwartkowy rywal markowian pod tym względem wcale nie prezentował się dużo lepiej. Team4Fun przybył na mecz również w sile sześciu graczy, a wśród nich nie było Łukasza Groszka i Piotrka Markowskiego. Do tego zdążyliśmy się już jednak przyzwyczaić, więc miejscowi chyba nawet za bardzo się tą informacją nie przejęli. Ich cel na to spotkanie także się nie zmienił – liczyło się tylko zwycięstwo, bo tylko ono w znaczący sposób oddalało zespół od zagrożonych rejonów. I trzykrotny mistrz Nocnej Ligi od samego początku spotkania realizował postawione zadanie. Piłka płynniej krążyła co prawda w ekipie In Plusu, ale niewiele z tego wynikało. Co więcej – w 5 minucie Marcin Kur powinien dać prowadzenie T4F, lecz po szybkim wyjściu z obrony i podaniu od Jarka Sochockiego trafił jedynie w słupek. W odpowiedzi w tę samą część bramki strzelił Maciek Sadocha i gdy wytrzymałość obramowania została sprawdzona po obu stronach, czekaliśmy na pierwsze bramki. I w 10 minucie stało się – Norbert Ciok zagrywa w polu karnym do Marcina Kura a ten z najbliższej odległości wpycha piłkę do bramki Pawła Skroka – 1:0! I ten gol pozwolił ekipie Łukasza Mroza nieco cofnąć się na własną połowę i grać to, co najbardziej lubi, czyli kontry. A tych zaczęło być co niemiara, bo In Plus popełniał banalne straty, które co chwilę prowokowały szybki atak oponentów. W 13 minucie Oskar Bajkowski decyduje się na strzał po długim rogu a ponieważ nikt do niego nie doskakuje, to może przymierzyć bardzo dokładnie i piłka wpada tam, gdzie chciał strzelec – 2:0! Kolejna akcja i selecta traci Paweł Juchniewicz a Marcin Kur wykorzystuje prezent i po położeniu bramkarza, mieści go w opuszczonej bramce – 3:0! A w 17 minucie ciąg dalszy obijania In Plusu – Oskar Bajkowski rozprowadza piłkę do Jarka Sochockiego a ten oddaje strzał i nie myli się – 4:0! Ale zdruzgotany zespół Patryka Galla jeszcze oddycha i tuż przed przerwą Paweł Szymańczuk zalicza trafienie na 1:4 i takim wynikiem pierwsza połowa się kończy. I powoli trzeba oswajać się z myślą, że to chyba również koniec emocji w tym spotkaniu. Lecz gracze w niebieskich koszulkach wcale nie zamierzają się poddać. I gdy druga połowa się rozpoczyna, ich gra zaczyna się zazębiać. Przejmują inicjatywę, zaczynają stwarzać zagrożenie i w 26 minucie Paweł Juchniewicz podaje do Maćka Sadochy, ten wystawia piłkę do Filipa Górala i jest 4:2. A sytuacja robi się znacznie ciekawsza, gdy w 31 minucie Norbert Ciok fauluje wychodzącego na czystą pozycję Maćka Sadochę i sędziowie pokazują mu czerwony kartonik! Wszystko zmienia się diametralnie i Team4Fun musi teraz wytrzymać 5 minut, by nie pozwolić się dogonić. Ale jest coraz trudniej. Paweł Juchniewicz w 31 minucie strzela z dystansu w słupek, a chwilę później czyni to samo, tyle że po ładnej akcji zespołu. Ten sam gracz jest też głównym aktorem sytuacji z 33 minuty, gdy sam zostaje ukarany żółtą kartkę i na dwie minuty siły się bilansują. Ale to In Plus nadal ma inicjatywę i w 34 minucie Filip Góral zagrywa do Maćka Sadochy a ten pokonuje Damiana Zielińskiego i mamy bramkę kontaktową! A tempo spotkania nie spada. Za chwilę szansę zmarnuje Marcin Kur, a lada moment zawodnicy z Marek będą się domagali faulu na swoim zawodniku, który jednak nie zostaje odgwizdany i w tej samej akcji Oskar Bajkowski zdobywa gola na 5:3 dla Team4Fun! I to odbiera ochotę do gry przegrywającym. Co prawda w 36 minucie szansę na gola numer 4 ma Paweł Szymańczuk, lecz intuicyjną interwencją popisuje się Damian Zieliński, a dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry wynik na 6:3 ustala Jarek Sochocki i miejscowi mogą się cieszyć z zapewnienia sobie pierwszej ligi na przyszły sezon! W przypadku trzykrotnych mistrzów NLH nie jest to wielki wyczyn, ale w perspektywie kiepskiego początku ósmej edycji, na pewno znacznie podbuduje morale drużyny i spotęguje motywację na kolejne spotkania. A jak klaruje się przyszłość In Plusu? Wygląda to źle, a wszystko kończy się i zaczyna w tym samym punkcie – w liczbie osób chętnych do gry. Gdy zawodnicy przyjeżdżali In Plus wygrywał jak chciał, a teraz z góry jest skazany na porażkę To musi boleć i frustrować, bo przecież ten sezon miał być przełomowy. I chociaż miało być jak nigdy, to wydaje się, że skończy się jak zawsze...
R.B.