| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Szałajski Norbert
|
||||
| 2 |
Motyczyński Mateusz
|
||||
| 3 |
Graczyk Marcin
|
||||
| 8 |
Polak Grzegorz
|
||||
| 8 |
Bogusz Daniel
|
||||
| 11 |
Pacuszka Damian
|
||||
| 10 |
Zalewski Łukasz
MVP
|
3 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 11 |
Koza Piotr
|
||||
| 6 |
Radomski Artur
|
||||
| 12 |
Radomski Rafał
|
1 | |||
| 7 |
Kupiec Konrad
|
1 | |||
| 10 |
Melcher Kamil
|
||||
| 13 |
Wytrykus Michał
|
||||
| 11 |
Waliłko Maciej
|
||||
| 32 |
Czuba Michał
|
1 |
Szóstka długo czekała na ten mecz, a konkretnie na możliwość rewanżu za dotychczasowe pojedynki z Niespodzianką. Przypomnijmy, że te zespoły spotkały się najpierw w półfinale NLH Cup 2013 i wtedy minimalnie lepsi okazali się markowianie. Następnie do ich bezpośredniego starcia doszło przed rokiem w finale Pucharu Ligi – tutaj wątpliwości kto jest lepszy nie było – ekipa Marcina Boczonia odniosła gładkie zwycięstwo 3:0. Z kolei w NLH Cup 2014 wydawało się, że ekipa braci Radomskich wreszcie przełamie kompleks markowian, lecz mimo prowadzenia 1:0 w półfinale, mecz w regulaminowym czasie zakończył się remisem a po dramatycznych rzutach karnych do finału awansowała Niespodzianka. Przyszła więc pora na konfrontację numer 4, ale tym się ona różniła od poprzednich, że do dyspozycji obu drużyn było aż 40 minut gry. Trzeba też wyraźnie zaznaczyć, że ekipa z Marek znacznie zmieniła swój skład w porównaniu choćby do tego z finału Pucharu Ligi. Dziś patrząc na wyjściową piątkę tej ekipy, nie było w niej ani jednego gracza z pola, który wtedy wyszedł w pierwszym składzie. Nie zmienił się tylko bramkarz – Norbert Szałajski. Dla Szóstki nie miało to pewnie jednak większego znaczenia – z racji swojej sytuacji w tabeli i tak ten mecz chcieli za wszelką cenę wygrać. I trzeba przyznać, że pierwsze 20 minut to świetna gra ekipy z Duczek. Szybka, odważna, ale też dokładna i w całej tej układance brakowało tylko jednego czynnika – skuteczności. Zaczęło się w 4 minucie gdy Konrad Kupiec idealnie wystawił futbolówkę Kamilowi Melcherowi, a ten zamiast do bramki posłał piłkę nad poprzeczką. W 10 minucie swoją szansę zmarnował natomiast Artur Radomski a po chwili listę zawodników, którzy przegrali pojedynek z Norbertem Szałajskim uzupełnił Konrad Kupiec. Jeszcze bliżej trafienia nadal urzędujący mistrz był w 11 minucie - tym razem golkiper Niespodzianki popełnił błąd, źle podając piłkę do jednego z kolegów i przejął ją Kamil Melcher. Tyle że w sytuacji oko w oko bramkarz z Marek nie miał sobie równych i wynik pozostał nietknięty. Gol ewidentnie wisiał w powietrzu a gdy w 15 minucie Maciek Waliłko miał doskonałą okazję, by wreszcie to uczynić, to zamiast delikatnie podciąć piłkę nad będącym już niemal na ziemi bramkarzem, strzelił wprost w niego. To mogło frustrować, a gdyby tego było mało, to Niespodzianka w 19 minucie zarobiła rzut wolny, który bardzo sprytnie rozegrała. Damian Pacuszka podał do Łukasza Zalewskiego a gdy wszyscy myśleli, ze filigranowy napastnik odda piłkę swojemu koledze, ten tak umiejętnie dostawił stopę do podania, że skierował futbolówkę w światło bramki i ta zatrzepotała w siatce – 1:0! I takim, chyba nie do końca zasłużonym rezultatem pierwsza połowa została sfinalizowana. Gracze Szóstki bardziej niż sfrustrowani, byli chyba rozbawieni całą sytuacją. Być może zaczęli nawet przypuszczać, że tego wieczora nie ma nawet co próbować uderzać, bo i tak nic nie wpadnie. Ale gdy gra została wznowiona, przybysze z Duczek wreszcie dopięli swego. Przede wszystkim wykorzystali możliwość gry w przewadze po głupiej żółtej kartce dla Damiana Pacuszki i po szybkim rozegraniu Konrad Kupiec znalazł się w okolicach bramki i zmieścił futbolówkę przy bliższym słupku. Był więc remis, lecz po chwili sytuacja się odwróciła. Dwiema minutami kary został upomniany Kamil Melcher, a Niespodzianka wie jak rozgrywać takie fragmenty gry i za sprawą bezbłędnego tego wieczora Łukasza Zalewskiego zdobyła gola najpierw na 2:1, a po chwili na 3:1! I losy meczu wydawały się rozstrzygnięte. Szóstka zgłosiła jednak weto i w 33 minucie Michał Czuba wkopał piłkę w pole karne, chcąc prawdopodobnie zagrywać do Konrada Kupca. Ten jednak selecta nie dotknął, przez co nikogo nie niepokojona futbolówka wpadła do bramki Niespodzianki. A do końca spotkania było wystarczająco dużo czasu, by ekipa Marcina Boczonia została zmuszona do wyjęcia trzech punktów z bagażnika, gotowych już do podróży do Marek. Bracia Radomscy zaczęli grać agresywniej, ale w 35 minucie o mało nie stracili gola pieczętującego ich porażkę, gdy 100% szansę po zagraniu Mateusza Motyczyńskiego zmarnował Grzesiek Polak, a za chwilę tylko w słupek uderzył Damian Pacuszka. Teraz więc szczęście było po stronie Szóstki, lecz czas nieubłaganie uciekał. W pewnym momencie na zegarze była już 39 minuta i 57 sekunda. Piłkę miał wtedy przy sobie Piotrek Koza, który nie miał wyjścia – musiał wyrzucić ją w kierunku świątyni przeciwników, licząc że któryś z kolegów umiejętnie ją strąci. Ale tam doszło do kuriozalnej sytuacji – Norbert Szałajski zupełnie niepotrzebnie popchnął Michała Wytrykusa, który nawet nie miał szans dojść do futbolówki, która ewidentnie zmierzała za bramkę. Sędziowie nie mieli więc wyjścia – błyskawicznie wskazali na rzut karny i przy okazji ukarali bramkarza żółtą kartką. Teraz Szóstce pozostawało jedynie zdobyć bramkę po strzale z 6 metrów i do selecta podszedł Rafał Radomski. Chwila nerwów, uderzenie i gol! 3:3! I to co wydawało się nierealne, stało się faktem. Beniaminek 1.ligi stracił pewne dwa punkty i prawdopodobnie do tej pory zastanawia się dlaczego tak się stało. Nie był to bowiem wyłącznie błąd golkipera Niespodzianki – łańcuszek wpadek zaczął się wcześniej, bo zawodnicy z pola nie potrafili przytrzymać piłki w ostatnich sekundach, chcąc za wszelką cenę zdobyć jeszcze jednego gola. I to zemściło się w sposób kategoryczny. Dzięki jednemu oczku i porażkom zespołów ze strefy spadkowej urzędujący mistrz powiększył przewagę nad 9 miejscem w tabeli. Ale nadal sytuacja tej ekipy jest trudna i wciąż nie można wykluczyć, że aktualny czempion spadnie do 2.ligi. Wiele, a być może wszystko wyjaśni się w następny czwartek, gdy ich rywalem będzie sąsiadujący z nimi w tabeli Gold Dent. Z kolei Niespodzianka zmarnowała szansę, by wyraźnie umocnić się na trzecim miejscu. Ale mimo to nadal jest najpoważniejszym kandydatem by sięgnąć przynajmniej po brąz 1.ligi. I także w tym przypadku wiele może się rozstrzygnąć w kolejce numer 8. Przeciwnikiem Damiana Pacuszki i spółki będzie Ormed - jedyny zespół, który w tamtym sezonie pokonał Niespodziankę. Co prawda w Pucharze Ligi, ale jednak.
R.B.