| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Rosłon Piotr
|
||||
| 2 |
Dudek Mateusz
|
||||
| 7 |
Januszewski Bartosz
|
||||
| 17 |
Kania Michał
|
||||
| 10 |
Tucin Przemysław
|
1 | |||
| 4 |
Roguski Adam
|
||||
| 4 |
Kania Łukasz
|
||||
| 26 |
Kaczmarczyk Łukasz
|
||||
| 9 |
Boratyński Kamil
|
||||
| 23 |
Poczman Maksymilian
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 11 |
Koza Piotr
|
||||
| 12 |
Radomski Rafał
|
1 | |||
| 6 |
Radomski Artur
MVP
|
2 | |||
| 10 |
Melcher Kamil
|
2 | |||
| 7 |
Kupiec Konrad
|
1 | |||
| 32 |
Czuba Michał
|
||||
| 13 |
Wytrykus Michał
|
1 |
Przed przedostatnią kolejką spadek z 1.ligi groził trzem zespołom – Szóstce, Gold Dentowi i Pubowi Offside. W najgorszej sytuacji byli Dentyści, którzy w czwartek mierzyli się właśnie z Szóstką i musieli wygrać, by zachować szansę na wyprzedzenie przynajmniej jednej z dwóch pozostałych ekip w tabeli. Ale gdzieś cały ten plan budził poważne wątpliwości. Owszem, zespół Przemka Tucina swoich dotychczasowych spotkań nie przegrywał wysoko, a zwłaszcza w ostatnim czasie prezentował się nieźle i często brakowało mu szczęścia. Jednak czy faktycznie rozsądnym było wierzyć, że nagle zła karta się odwróci i najbardziej optymistyczny ze scenariuszy się ziści? Oczywiście w ekipie z Wołomina nikt nie dopuszczał innej możliwości. Wszyscy wyglądali na zdeterminowanych i świadomych o co grają i z kim. A Szóstka jak to Szóstka. Przed meczem wyglądali na dość spokojnych, tym bardziej, że nawet w przypadku porażki, pierwszoligowy byt mogli zapewnić sobie za dwa tygodnie. Ta furtka pozostawiała duży komfort psychiczny, ale wiadomym było, że najlepiej załatwić sprawę od razu. I kto by przypuszczał, że już po kilkunastu minutach tego spotkania faktycznie będzie po wszystkim? A zaczęło się dynamicznie, bo w 3 minucie Przemek Tucin był blisko otwarcia wyniku dla swojej ekipy, lecz mimo iż był blisko bramki Piotrka Kozy, to nie zdołał wstrzelić piłki w jej światło i wciąż urzędujący mistrz mógł odetchnąć. A po chwili sam przeprowadził akcję, w której Kamil Melcher starał się zagrywać do Konrada Kupca, lecz po drodze futbolówka odbiła się od jednego z przeciwników i wpadła do bramki obok zaskoczonego Piotrka Rosłona. To była chyba najgorszy sposób, w jaki można było stracić pierwszego gola w takim ważnym spotkaniu. A był to dopiero początek problemów Gold-Dentu. W 8 minucie akcję Szóstki rozprowadza Artur Radomski, podaje do Michała Czuby i było jasne, że za chwilę nastąpi podanie zwrotne do kapitana ekipy z Duczek. I chociaż wszyscy to wiedzieli, to obrońcy Dentystów wyglądali na zdezorientowanych, gdy piłka faktycznie wróciła pod stopy Artura Radomskiego i strzał z kilku metrów był formalnością. 2:0! Przegrywający stracili wtedy zupełnie rytm gry. Nie dość, że pozbawieni swojego najlepszego obrońcy, wykartkowanego Marcina Błędowskiego, popełniali fatalne błędy w defensywie, to nic im nie wychodziło, gdy dysponowali piłką na połowie przeciwnika. A bracia Radomscy i spółka tylko na to czekali. W 13 minucie Rafał Radomski zabiera selecta Mateuszowi Dudkowi i dochodzi do sytuacji 2 na 1, którą najlepszy gracz poprzedniego sezonu rozwiązuje wspólnie, a co najważniejsze – skutecznie z Konradem Kupcem i jest 3:0. W 15 minucie robi się 4:0, gdy gola zdobywa Kamil Melcher, a chwilę później trafienie dokłada również Konrad Kupiec i ze spotkania, które miało trzymać w napięciu do samego końca, ostał się tylko tytuł. Treść była zupełnie inna niż miała być. Gold Dent wyglądał na bezradnego i chwycił się ryzykownego posunięcia, którym było zastąpienie w bramce Piotrka Rosłona przez Przemka Tucina. Na krótką metę ta decyzja się opłaciła, bo wylotny golkiper Dentystów zdobył nawet gola w 18 minucie, lecz po chwili Michał Wytrykus wykorzystał brak strażnika w świątyni przeciwników i tuż przed przerwa posłał efektownego loba, który zakończył pierwszą połowę w stosunku 6:1. I nie było już wątpliwości – to miał być początek ostatnich 60 minut w 1.lidze ekipy Przemka Tucina. Tu nie mogło się już nic wydarzyć i chociaż przegrywający stwarzali sobie na początku drugiej odsłony bardzo dobre okazje, a zwłaszcza w 28 minucie Maks Poczman wręcz musiał trafić do siatki, to stan posiadania Dentystów nie zmieniał swojej postaci. A Szóstka kontrowała, chociaż w pewnym momencie nie musiała nawet marnować sił na bieganie od bramki do bramki i w 31 minucie Kamil Melcher znów wykorzystał fakt, że nikogo nie było między słupkami u rywali i strzelił do pustej siatki zza połowy boiska. A w 33 minucie ekipę w niebiesko-żółtych koszulkach dobił ostatecznie Artur Radomski i w ten przykry sposób, jedna z najbardziej zasłużonych ekip w Nocnej Lidze została zdegradowana o jedną klasę rozgrywkową. To na pewno szok – nie tylko dla zawodników tej ekipy, ale wszystkich kibiców rozgrywek. Okazało się, że poziom 1.ligi jest bezwzględny i nie ma litości dla zespołów, które nie prezentują odpowiedniej jakości. Dentystom wyraźnie czegoś w tym sezonie zabrakło. Albo kogoś, lidera z prawdziwego zdarzenia, który pociągnąłby zespół nie tylko słowem, ale i czynem. Teraz trzeba jednak skoncentrować się na ostatnim meczu, wyciągnąć odpowiednie wnioski i zrobić wszystko, by pobyt na zapleczu elity okazał się tylko jednorocznym, chociaż wcale nie będzie to proste. A Szóstka tego problemu uniknęła. W czwartkowej rywalizacji pokazała klasę i ze spokojem wypunktowała swojego oponenta, choć pewnie nie spodziewała się, że przyjdzie to jej tak łatwo. Poziom ich zgrania i zrozumienia bił jednak na głowę to, co zaprezentował przeciwnik i wynik był absolutne zasłużony. Tak jak to, że Szóstkę za rok ponownie zobaczymy w 1.lidze. Tutaj jest ich miejsce, nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
R.B.