| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Słowik Ferdynand
|
||||
| 10 |
Sosnówka Bartłomiej
|
||||
| 7 |
Jędrzejczyk Mateusz
|
||||
| 77 |
Kowalski Mariusz
|
||||
| 44 |
Kowalski Mariusz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 0 |
Stańczuk Adam
|
||||
| 90 |
Antoniak Mateusz
|
2 | |||
| 2 |
Pazio Artur
|
1 | |||
| 23 |
Zasadziński Jakub
|
2 | |||
| 11 |
Gołaszewski Paweł
MVP
|
7 | |||
| 8 |
Cieślak Aleksander
|
1 | |||
| 20 |
Stańczuk Paweł
|
1 | |||
| 9 |
Zawadzki Damian
|
1 |
Gdy spotyka się lider z ostatnią drużyną w tabeli, to wynik łatwo można przewidzieć. Oczywiście ryzyko niespodzianki istnieje zawsze, taki jest ten sport, lecz w czwartkowy wieczór zawodnicy Cubany bardzo szybko pozbawili złudzeń i siebie i nas w kwestii jakichkolwiek szans na sprawienie sensacji. Gdy jeden z zawodników tej drużyny podszedł do stolika organizatorskiego i spytał, czy w czterech graczy można rozpocząć mecz, stało się jasne, jakie spotkanie nas tutaj czeka. Ferdynand Słowik, Bartek Sosnówka, Mariusz Kowalski II i Mateusz Jędrzejczyk – ta czwórka starała się podjąć walkę z najtrudniejszym z możliwych rywali i nie było sensu się czarować – misja ta była z góry skazana na pożarcie. Co prawda jeden z przedstawicieli Ristorante miał jeszcze dojechać na halę, ale sytuacji to nie zmieniało. Swojacy wiedzieli że wygrają i mieli świadomość, że rezultat będzie na ich korzyść bardzo wysoki. Szczególnie, że już po 6 minutach było 4:0, a pierwsza z bramek padła po 30 sekundach. Jej autorem był Kuba Zasadziński, a kolejne zapisali na swoje konto Artur Pazio, Mateusz Antoniak i ponownie Kuba Zasadziński. I ten mecz się szybko skończył. Sami Swoi mieli ogromną przewagę i robili na parkiecie co tylko chcieli, a w 12 minucie zaliczyli dwa gole i stan ich posiadania wynosił już sześć trafień. Dopiero wtedy na hali pojawił się Mariusz Kowalski I i od razu popisał się ładną akcją po skrzydle, po której podał futbolówkę Bartkowi Sosnówce, a ten był o włos, by pokonać Adama Stańczuka. Ale piłki w siatce nie zmieścił i szanse na honorowe trafienie trzeba było odłożyć na później. W tym momencie bardziej trzeba było koncentrować się, by uniknąć totalnej kompromitacji, a ponieważ do przerwy wynik brzmiał 9:0, to wiele wskazywało na to, że będziemy mieli do czynienia z rekordowym wynikiem w tym sezonie. Sytuacja z perspektywy Cubany mogła się nieco poprawić tuż po przerwie. Zespół Ristorante dysponował wtedy idealną kontrą, którą wyprowadził Mariusz Kowalski II. I zamiast podawać do jeszcze lepiej ustawionego Mateusza Jędrzejczyka, zdecydował się na uderzenie, które w świetnym stylu obronił Adam Stańczuk. Złość kolegów z drużyny była duża, bo w takich okolicznościach, mając ledwie kilka ofensywnych wypadów, nie można marnować takich okazji. Cała ta sytuacja spowodowała, że Swojacy większą uwagę zaczęli przykładać do obrony, chcąc po raz trzeci w sezonie zakończyć mecz bez straconej bramki. A sami zdobywali kolejne. W 23 minucie barierę dwucyfrową złamał Paweł Gołaszewski, dla którego była to zresztą kapitalna szansa, by nie tylko dogonić, ale przegonić Rafała Prażucha i wyrobić sobie nad nim i resztą stawki odpowiednią przewagę w klasyfikacji strzelców! A koledzy doskonale o tym wiedzieli i w podbramkowych sytuacjach szukali swojego najlepszego zawodnika. A ten nie marnował okazji – w 31 i 32 minucie zdobył dwa gole i w tym momencie był już samodzielnym liderem tabeli najlepszych egzekutorów. W sumie zaliczył w tej potyczce aż siedem trafień, a Swojacy jako drużyna aż szesnaście! Kubańczycy nie mieli argumentów, by jakkolwiek zapobiec tej katastrofie, lecz mimo to dzielnie walczyli do samego końca. Nie odstawiali nogi, ratowali się faulami, ale więcej zrobić nie mogli. Tym samym w fatalny sposób pożegnali się przynajmniej na rok z rozgrywkami 1.ligi. I chociaż z góry byli na to skazywani, to po zwycięstwie nad Niespodzianką na pewno była w nich wiara, że uda się odbić od ligowego dna. Kolejne spotkania zweryfikowały ten pogląd, przez co miejscowi za rok staną do rywalizacji o mistrzostwo 2.ligi. I tam jest chyba ich miejsce. A jak pokazuje przykład FC United, spadek o jedną klasę rozgrywkową wcale nie oznacza, że będzie łatwiej. Szczególnie, jeśli Hubert Kowalski wraz ze wszystkimi odpowiedzialnymi za tę ekipę nie podejmie stosownych decyzji dotyczących wzmocnień. Sami Swoi takiego problemu oczywiście nie mają, chociaż o czwartkowym meczu również będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Nikt nie lubi brać udziału w takich pojedynkach, ale nie jest winą liderów rozgrywek, że rywal nie potrafił się zorganizować. Bracia Stańczuk i spółka mają zresztą inne sprawy na głowie – za dwa tygodnie czeka ich mecz o złote medale z AGD Marking! Swojakom do mistrzostwa wystarczy remis, lecz na pewno zagrają o zwycięstwo, bo ten zespół do triumfów przez wiele lat był po prostu przyzwyczajony. Teraz wraca na właściwą ścieżkę i do dwóch tytułów mistrzowskich, będzie chciał dorzucić trzeci. Ewentualna porażka i drugie miejsce będzie ogromnym rozczarowaniem i Swojacy będą gryźli parkiet, by to przykre doświadczenie spotkało nie ich, a przeciwników. To zwiastuje kapitalne emocje, których na pewno nie odda ani film z meczu, ani opis. Tam trzeba po prostu być! Czwartek, 26 lutego. Tego wieczora w okolicy na pewno nie będzie nic bardziej emocjonującego. Do zobaczenia!
R.B.