| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 31 |
Wnuk Mateusz
|
||||
| 2 |
Materek Michał
|
||||
| 8 |
Kaczorowski Michał
|
||||
| 18 |
Własenko Paweł
|
||||
| 9 |
Pietrzyk Maciej
|
3 | |||
| 7 |
Bogut Adam
|
||||
| 17 |
Brzozowski Aleksander
|
||||
| 10 |
Skrzat Piotr
|
2 | |||
| 31 |
Wnuk Mateusz
|
||||
| 4 |
Banaszkiewicz Patryk
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
||||
| 0 |
Maliszewski Patryk
|
||||
| 5 |
Antczak Michał
|
||||
| 5 |
Świerczyński Tomasz
|
3 | |||
| 8 |
Lipski Daniel
MVP
|
5 | |||
| 14 |
Falkenberg Kamil
|
||||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
1 |
Kolejnym przeciwnikiem Juta Jazz w walce o być albo nie być w 2.lidze była zielonkowska Multi-Medica. Na pewno nie był to wymarzony rywal dla ekipy Patryka Banaszkiewicza, bo chociaż Medyczni mieli w tym momencie na swoim koncie tylko 7 punktów, to ich forma ostatnio wyraźnie poszła w górę i to nie było dobrą informacją dla ekipy Jazzmenów. Kolejną złą była nieobecność we własnych szeregach Krzyśka Skrzata, który pauzował za czerwoną kartkę obejrzaną w starciu z Andromedą i teraz mógł się jedynie przyglądać z perspektywy ławki rezerwowych, jak koledzy z drużyny starają się zanotować pierwsze, jakże potrzebne zwycięstwo w ósmej edycji. Nadzieja to jedno a boiskowa rzeczywistość to czasem zupełnie coś innego i już start meczu brutalnie zweryfikował marzenia outsiderów. W 5 i 6 minucie Juta popełnia dwa fatalne w skutkach błędy w obronie, które z zimną krwią wykorzystali dwaj najlepsi strzelcy ekipy przeciwnej – Daniel Lipski i Krystian Szóstak. Medica mogła więc grać o wiele spokojnie i na dobrą sprawę wszystko układało się po myśli drużyny Krzyśka Rozbickiego. Oni nadal nie musieli atakować i skupiali się przede wszystkim na wykorzystywaniu niedokładności przeciwników, a tych nie brakowało. Przegrywający wzięli się jednak w garść i w 9 minucie Maćkowi Pietrzykowi udało się pokonać podcinką Tomka Matuszewskiego i mogło się wydawać, że to spotkanie wcale nie uciekło zespołowi w białych koszulkach na tyle daleko, by nie rozpoczynać za nim pogoni. Niestety zmorą Juty były tego wieczora indywidualne wpadki, które niemal co chwilę pozwalały napastnikom Multi na sytuacje jeden na jednego z bramkarzem. Adrian Wyrwiński miał więc pełne ręce roboty, a w 12 minucie pomógł mu Aleksander Brzozowski, który wybił piłkę z linii bramkowej. Po chwili Jazzmeni zdecydowali się zresztą na zmianę golkipera i między słupkami powitaliśmy Michała Materka. Na niewiele się to jednak zdało. W 15 minucie kolejna strata w rozegraniu piłki i Daniel Lipski podwyższa prowadzenie Mediki do dwóch goli. Rywal znowu dysponuje okazją, by zbliżyć się na minimalną odległość jednego trafienia, lecz Piotrek Skrzat, który sprytnie wygrywa walkę o pozycję z Krystianem Szóstakiem, nie daje rady pokonać Tomka Matuszewskiego. A na domiar złego tuż przed syreną oznajmiającą koniec pierwszej połowy, hat-tricka kompletuje Daniel Lipski i wynik do przerwy brzmiał 4:1 na korzyść faworytów. To dawało jasny pogląd na ocenę sytuacji – Juta potrzebowała cudu. A na ten cud musiało się złożyć kilka czynników, na czele z nagłym załamaniem formy przeciwników. Tyle że ci zaczęli drugą odsłonę od trafienia na 5:1 Tomka Świerczyńskiego. Jazzmeni także postarali się o bramkę i do meczowego protokołu wpisał się Piotrek Skrzat, lecz w 27 minucie cztery gole różnicy przywrócił Daniel Lipski. I od tego momentu gra Multi faktycznie podupadła. Zawodnikom w biało-zielonych koszulkach wydawało się, że spotkanie samo się dogra, a nawet jeśli nie, to z tą (nie)skutecznością którą prezentuje oponent i tak uda się obronić wypracowaną przewagę. I chociaż ekipa Patryka Banaszkiewicza nadal wiele okazji marnowała, to w 30 minucie doprowadziła do stanu 6:3 po ładnym strzale z lewej nogi Piotrka Skrzata. W 34 minucie było już tylko 6:4, gdy wreszcie sytuację sam na sam z bramkarzem wykorzystał Maciek Pietrzyk. Sytuacja zrobiła się bardzo ciekawa i kolejny gol miał zadecydować, w którym kierunku to spotkanie ostatecznie pójdzie. I ten decydujący cios zadali faworyci. Strzał z rzutu wolnego Tomka Świerczyńskiego, piłka odbija się od słupka, następnie od Michała Materka i wpada do siatki, automatycznie odbierając nadzieję ostatniej ekipie w tabeli na chociażby remis. Końcówka spotkania była już tylko sztuką dla sztuki i ostateczny wynik brzmiał 9:5 na korzyść drużyny Medycznych. Tym samym ekipa Krzyśka Rozbickiego wyprzedziła w tabeli Remberticos i obecnie plasuje się na szóstym miejscu. Niezłym jak na fatalny początek sezonu, lecz na pewno nie na takim, na jakim wszyscy przedstawiciele tego zespołu chcieliby być. Multi nie ma szans na awans, ale też nie musi się obawiać o spadek a dwa ostatnie mecze z jej udziałem ważniejsze niż dla niej samej, będą dla jej przeciwników. Najpierw Dar-Mar a później Andromeda, a więc dwie ekipy które nadal są w rywalizacji o 1.ligę i które ten mecz będą musiały wygrać. A Medica na pewno im tego nie ułatwi. Natomiast gracze Juty są już o włos od drzwi z numerem III i wycieraczką z napisem „WELCOME”. Patryk Banaszkiewicz i spółka potrzebują sześciu punktów w dwóch ostatnich meczach, by uratować się przed spadkiem. Teraz zagrają z Al-Marem, który jest ich bezpośrednim rywalem w walce o 8 miejsce. Wygrana da nadzieję, porażka sprawi, że – jak mawia klasyk – nie będzie niczego. A jak faktycznie będzie, przekonamy się już w najbliższą środę.
R.B.