| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Szczęśniak Jakub
|
||||
| 23 |
Rychta Marcin
|
||||
| 18 |
Godlewski Paweł
|
||||
| 5 |
Godlewski Przemysław
|
1 | |||
| 10 |
Maliszewski Paweł
|
1 | |||
| 13 |
Godlewski Łukasz
MVP
|
1 | |||
| 23 |
Reda Łukasz
|
1 | |||
| 12 |
Kupisiński Karol
|
1 |
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 2 |
Materek Michał
|
||||
| 8 |
Kaczorowski Michał
|
||||
| 18 |
Własenko Paweł
|
||||
| 11 |
Kołodziejski Piotr
|
||||
| 0 |
Skrzat Krzysztof
|
1 | |||
| 17 |
Brzozowski Aleksander
|
||||
| 10 |
Skrzat Piotr
|
||||
| 55 |
Kaczorowski Adrian
|
Sytuacja Al-Maru i Juta Jazz była przed tą kolejką ciężka. Poziom trudności był jednak różny, bo o ile Al-Mar Wołomin zajmował ósme miejsce w tabeli i miał dość bezpieczną przewagę pięciu punktów nad strefą spadkową, to ich przeciwnicy byli właśnie tuż za nimi i w dwóch ostatnich kolejkach mieli za cel odrobienie tej straty i wyprzedzenie na finiszu najbliższych przeciwników. Nie było sensu oceniać procentowo ich szans, bo w 2.lidze wiele meczów rządzi się swoimi prawami a wiele wskazywało na to, że ten będzie należał do tych bardzo wyrównanych a wytrzymałość parkietu zostanie poddana najwyższej próbie. Tutaj nie było już miejsca na choćby chwilę wytchnienia – trzeba było dać z siebie wszystko, ten przedostatni raz w sezonie. Ale stawka tego meczu chyba nieco usztywniła obie ekipy. Można to było zrozumieć, co oczywiście nie pomagało w odbiorze spotkania, które zwłaszcza w pierwszej połowie sytuacji podbramkowych niemal nie przynosiło. Aktywny po stronie Juta Jazz był głodny gry, bo wracający po czerwonej kartce Krzysiek Skrzat, ale i jemu zdarzały się niedokładności, których wcześniej nie widzieliśmy. Na dobrą sprawę, na pierwszą godną odnotowania sytuację czekaliśmy aż do 7 minuty, gdy strzałem wprost w bramkarza popisał się Paweł Godlewski, a dobitka Pawła Maliszewskiego była niecelna. W odpowiedzi Krzysiek Skrzat podał do Alka Brzozowskiego, ten uderzył ile sił z prawej nogi, lecz precyzja pozostawiała wiele do życzenia. Z kolei w 10 minucie blisko szczęścia był Łukasz Godlewski. Juta źle rozegrała akcję od własnej bramki i napastnik Al-Maru otrzymał piłkę, którą dosłownie za kilka sekund wcelował w słupek. Szanse na dobitkę miał Karol Kupisiński, lecz stojący w bramce Jazzmenów Michał Materek intuicyjnie zostawił rękę i obronił strzał przeciwnika. Goli więc nie było. Ale stało się jasne, że ten, kto zdobędzie prowadzenie, znakomicie ułatwi sobie zadanie, bo zmusi oponenta do odsłonienia się, co może dać okazję do kolejnych trafień. I w 18 minucie doczekaliśmy się przełomu. Najpierw Łukasz Godlewski przegrał co prawda pojedynek niemalże sam na sam z bramkarzem Juty, lecz obaj panowie po chwili ponownie się spotkali i tym razem strzał z najbliższej odległości napastnika z Wołomina okazał się skuteczny i drużyna Marcina Rychty cieszyła się ze skromnego, ale jednak prowadzenia do przerwy w stosunku 1:0. Sytuacja była o tyle korzystna, że tuż przed syreną kończącą pierwszą odsłonę, żółtą kartkę zobaczył Krzysiek Skrzat, dzięki czemu Al-Mar na początku drugiej dysponował jeszcze kilkudziesięcioma sekundami gry w przewadze. Ale nie wykorzystał jej, jakby nawet nie starając się tego uczynić. Dominowała taktyka polegająca na unikaniu błędów i być może stąd zachowawcze zachowanie, mimo że przeciwnik grał w osłabieniu. To mogło się zemścić, bo w 23 minucie Piotr Kołodziejski był o krok od pokonania Kuby Szczęśniaka, lecz trafił wprost w bramkarza. A decydujące dla losów meczu okazał się następne minuty. W 26 Marcin Rychta dogrywa z rzutu rożnego do Przemka Godlewskiego a ten wbija piłkę do bramki i jest 2:0! Nie mija 120 sekund, a Łukasz Godlewski zabiera selecta Alkowi Brzozowskiemu i podaje go do Pawła Maliszewskiego, który również nie ma problemów z ulokowaniem go w siatce. I ciśnienie z drużyny Al-Maru spada. W tym momencie już wiedzą, że nie powtórzą wyczynu FC United i nie zanotują drugiego z rzędu spadku. A jeśli nawet miał ktoś co do tego jakiekolwiek wątpliwości, to golem na 4:0 rozwiał je Łukasz Reda. Juta także była pogodzona z losem i chociaż udało się jej, za sprawą Krzyśka Skrzata zaliczyć trafienie honorowe, to w 37 minucie dobił ich Karol Kupisiński. Tym samym zespół Patryka Banaszkiewicza od ostatniej kolejki w praktyce zaczyna przygotowania do gry w 3.lidze. Nie tak miało to wyglądać, zwłaszcza że ta ekipa miała potencjał na zdecydowanie więcej. Na pewno szkoda braci Skrzat, ambitnego Michała Kaczorowskiego czy też kilku innych graczy, lecz rzeczywistość jest brutalna. W następnej edycji, o ile zdecydują się podnieść rękawicę, zagrają w najniższej klasie rozgrywkowej. Al-Mar tego uniknął, co trudno jednak uznać za sukces. I tutaj apetyty były większe, a po wygranej z Andromedą można było przypuszczać, że zespół z Wołomina włączy się nawet do walki o awans. Teraz może jedynie komuś tę promocję uniemożliwić. Za dwa tygodnie bracia Rychta i spółka zmierzą się z FC Białowieską i znając ich charakter, na pewno nie odpuszczą liderowi rozgrywek. I chociaż są zdecydowanie niżej w tabeli, to można wysnuć wniosek, że w tej chwili to Białowieska bardziej boi się Al-Maru niż odwrotnie. Jedni mają bowiem do stracenia wszystko, a drudzy mogą tylko zyskać. I cała 2.liga będzie się temu pojedynkowi na pewno bacznie przyglądać.
R.B.