| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
||||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
||||
| 9 |
Radomski Piotr
|
||||
| 14 |
Tucin Damian
|
2 | |||
| 0 |
Dygnos Damian
|
1 | |||
| 1 |
Gacioch Mateusz
MVP
|
1 | |||
| 7 |
Karaszewski Jakub
|
1 | |||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 55 |
Krajewski Mateusz
|
||||
| 69 |
Radomski Marcin
|
||||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Michniewicz Albert
|
||||
| 6 |
Szczapa Paweł
|
||||
| 3 |
Bulik Konrad
|
||||
| 98 |
Szczapa Marcin
|
||||
| 15 |
Domżalski Piotr
|
||||
| 97 |
Brzózka Zbigniew
|
||||
| 13 |
Kurek Grzegorz
|
||||
| 99 |
Oleksiak Mariusz
|
||||
| 22 |
Przybysz Jarosław
|
||||
| 4 |
Wypyski Adam
|
||||
| 12 |
Stryjek Janusz
|
Bad Boys i Malina miały przed spotkaniem pewien komfort. Zwycięstwa w trzech ostatnich meczach sezonu pozwalały bez patrzenia na wyniki przeciwników, cieszyć się z przynajmniej 3 miejsca w rozgrywkach. Problem polegał na tym, że już wtorkowa konfrontacja jednej z drużyn miała tę szansę odebrać, dlatego obie podeszły do spotkania zdeterminowane, by nie zaprzepaścić możliwości postawienia sobie pucharu w klubowej gablotce. Źli Chłopcy dysponowali jak zwykle szeroką kadrą i chociaż brakowało w niej Roberta Czajkowskiego, którego nieobecność zwykle kończy się porażkami drużyny, to na parkiecie zjawili się za to dawno nieoglądani Konrad Bulik i Jarek Przybysz. Do personalnego ideału zabrakło więc bardzo niewiele. Z kolei w ekipie Maliny wystąpili wszyscy gracze z pola, którzy mogli dać jej najwyższą jakość. Nie było za to Piotrka Sasina i między słupkami zastępował go Maciek Tucin. Okazało się jednak, że równie dobrze w pierwszej połowie na bramce mógł stać w tej drużynie jakikolwiek inny gracz, a pewnie zakończyłby ją na zero – to niestety efekt słabej gry w pierwszych 20 minutach zespołu z Ostrówka. Co prawda długo było 0:0, lecz w 12 minucie nieszczęśliwą interwencję zaliczył Grzesiek Kurek. Zaczęło się od dobrego podania Mateusza Krajewskiego do Pawła Porady, a obrońca Maliny zdecydował się na centro-strzał w pole karne i resztę można sobie wyobrazić. Ten gol znacznie zubożył morale w ekipie Bad Boys. Z kolei przeciwnik wyraźnie złapał wiatr w żagle i w 16 minucie podwyższył stan posiadania. Z akcją poszedł Mateusz Gacioch i rozprowadził futbolówkę do dobrze ustawionego Damiana Tucina, a ten strzelił pod poprzeczkę i zaliczył pierwsze oficjalne trafienie po kilkuletnim rozbracie z piłką. Brawo! A za chwilę miał okazję zainkasować dublet. Tym razem uderzył jednak zbyt lekko i Albert Michniewicz nie miał kłopotów ze złapaniem selecta. A gdy nie udaje się zdobyć gola, warto czasem pomóc w tej czynności kolegom z zespołu. I tak też wspomniany Damian Tucin zrobił tuż przed przerwą, gdy świetnym podaniem obsłużył Kubę Karaszewskiego, a ten z bliskiej odległości po raz trzeci zawstydził defensywę Złych Chłopców. Ale nie tylko ta formacja ekipy z Ostrówka miała o czym myśleć w przerwie spotkania. Wszystko to szło w złym kierunku, ale wciąż pozostało sporo minut, by odwrócić losy pojedynku. Po ponownym starcie niezłą okazję by rozpocząć pościg zmarnował Konrad Bulik. Mając naprawdę dogodne okoliczności do zdobycia gola, które wypracował mu Marcin Szczapa, nie trafił w bramkę. I to się zemściło. W 23 minucie niefortunnie interweniujący defensorzy Bad Boys znów wbijają sobie piłkę do bramki i Albert Michniewicz może tylko pokiwać głową w geście rozczarowania i powolnego godzenia się z porażką. Szczególnie, iż przeciwnik ani myślał przestawać w tworzeniu kolejnych okazji i w 28 minucie za sprawą Damiana Tucina było już 5:0. A mogło być dużo wyżej, lecz wieloma fantastycznymi robinsonadami popisywał się golkiper z Ostrówka Koledzy z zespołu dali mu możliwość intensywnej rozgrzewki każdego mięśnia, bo co chwilę widzieliśmy, jak Albert Michniewicz musi się rzucać raz w jedną a raz w drugą stronę. Zwłaszcza w 33 minucie ręce same złożyły się do oklasków, gdy w kapitalny sposób odbił uderzenie Piotrka Radomskiego. Ale wszystkiego obronić nie mógł – w końcówce spotkania jeszcze dwukrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki i ostatecznie uczynił to aż siedem razy. Jego vis-a-vis ani razu, co dało nam prosty rachunek – 7:0. Nie tego się spodziewaliśmy, bo przecież te zespoły miały przed godziną 20:00 we wtorek tyle samo punktów. Ale z drugiej strony już od dłuższego czasu widzieliśmy, że Źli Chłopcy nieco spuścili z tonu w porównaniu do startu sezonu, z kolei Malina odwrotnie. Po falstarcie jaki zaliczyła w pierwszych dwóch kolejkach, teraz może się pochwalić serią pięciu z rzędu zwycięstw! Do tego wciąż są aktywni w Pucharze Ligi. I chociaż pewnie siedzi w nich fakt, że awans pozostaje już tylko kwestią matematyczną, to w perspektywie następnego sezonu udowodnili przede wszystkim sobie, że umieją nie tylko wygrywać, lecz czynić to niezłym stylu. Ale zanim 9 edycja to wpierw muszą obronić pozycję, na której obecnie się pasują. I wszystko to, co przed chwilą zostało napisane wzięłoby w łeb, gdyby ta misja zakończyła się niepowodzeniem.
R.B.