| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Kowalczyk Piotr
|
||||
| 2 |
Gajewski Radosław
|
3 | |||
| 10 |
Płócienniczak Adrian
MVP
|
1 | |||
| 0 |
Giera Daniel
|
2 | |||
| 8 |
Augustyniak Piotr
|
2 | |||
| 6 |
Jezierski Konrad
|
||||
| 11 |
Łupiński Paweł
|
||||
| 19 |
Markozashvili Giorgi
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 1 |
Bieniek Krzysztof
|
||||
| 5 |
Kozicki Damian
|
2 | |||
| 17 |
Sieńko Michał
|
2 | |||
| 89 |
Romańczuk Adrian
|
||||
| 10 |
Kwiatkowski Grzegorz
|
||||
| 13 |
Kotuła Rafał
|
||||
| 7 |
Gucwa Paweł
|
||||
| 4 |
Janowski Artur
|
||||
| 9 |
Walaszczyk Zbigniew
|
AGD Marking zaczyna się jawić jako postrach drugoligowej rywalizacji w grupie A. Komplet zwycięstw, świetnie zorganizowana gra, zbilansowana kadra, duże piłkarskie doświadczenie – to tylko część atutów, jakie klub ze Słupna wniósł do rozgrywek Nocnej Ligi. O ich wtorkowym przeciwniku pewnie tak wielu komplementów nie dalibyśmy radę zebrać, jednak FC Gaciula to solidna ekipa, której na pewno nie można lekceważyć. Do osiągnięcia pułapu AGD oczywiście dużo im brakuje i już pierwsze sekundy tego spotkania, w 100% tę tezę potwierdziły. Pierwsza akcja graczy w czarnych koszulkach idealnie nadawałaby się do piłkarskiego elementarza pod tytułem "jak nie należy rozpoczynać meczu piłki halowej". Już w 9 sekundzie AGD prowadziło 1:0 i jest tym bardziej dziwne, że to przeciwnik rozpoczynał grę od środka. Zespół Markingu postanowił błyskawicznie zastosować pressing, a Michał Sieńko niepotrzebnie chciał wdać się w drybling już przy pierwszej nadarzającej się okazji i strata piłki przyniosła również stratę bramki. Ta sytuacja odbiła się na kondycji psychicznej zespołu Damiana Kozickiego. Zaczęli popełniać banalne straty, a piłka zamiast przyklejać się im do stopy, tylko odbiła się od niej i padała łupem przeciwników. A ci ani myśleli zwalniać tempo. W 2 minucie Radek Gajewski strzela w poprzeczkę, ale za chwilę ten sam zawodnik już się nie myli i perfekcyjnie wykańcza łańcuszek podań swoich kolegów – 2:0! W tym momencie postronny kibic mógł się zacząć bać o FC Gaciulę. Wszystko wskazywało na to, że ten mecz będzie dla nich piekłem, a końcowy gwizdek stanie się wydarzeniem ważniejszym i bardziej wyczekiwanym, niż niejedna strzelona w tym sezonie bramka. Ale na szczęście dla widowiska stało się inaczej. Oczywiście AGD przeważało, lecz FCG w końcu przełamała niemoc i mozolnie zaczęła odbudowywać swoją pozycję na boisku. W 5 minucie szansę na gola miał Zbyszek Walaszczyk, ale piłka poszybowała minimalnie obok słupka. Za chwilę blisko sukcesu będzie Michał Sieńko, który minął nawet Piotrka Kowalczyka, lecz selecta na linii zatrzymał Daniel Giera. Marking odpowiedział akcją z 10 minuty, ale za to skuteczną, bo Adrian Płócienniczak dopisał do swojego dorobku gola, a Radek Gajewski asystę. Gaciula czekała z ripostą do 10 minuty. Krzysiek Bieniek mądrze odnalazł wyrzutem Damiana Kozickiego, a ten miękko przyjął piłkę i błyskawicznie posłał ją obok bezradnego Piotrka Kowalczyka – 3:1. W końcu. Ten gol miał uwolnić z zespołu cały stres, ale nawet jeśli tak się stało, to Marking taktycznie i piłkarsko był nadal na zupełnie innym poziomie. I gdy w 13 minucie ekipa ze Słupna zdobyła dwa gole pod rząd, czyniąc to na ogromnej dynamice i swobodzie, mogliśmy się zastanawiać, czy oba zespoły na pewno prezentują tę samą dyscyplinę sportu. I nic w tym temacie nie zmienił gol Michała Sieńko z 15 minuty, który zamknął pierwszą połowę. Wynik 5:2 nie pozostawiał złudzeń. Druga połowa miała być tylko dograniem sprawy. Gaciula chociaż nie wyglądała, jakby już pogodziła się z porażką i tak miała świadomość, że musiałaby wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, by cokolwiek jeszcze tutaj zdziałać. Damian Kozicki i spółka podjęli to ryzyko, a ponieważ jakość gry Markingu musiała trochę spaść, to mecz wreszcie przypominał rywalizację, a nie solowy popis jednego z uczestników. W 27 minucie pierwszy sygnał ostrzegawczy wysłał Michał Sieńko, którego strzał obronił jednak Piotrek Kowalczyk. Za chwilę golkiper AGD jest już bezradny, gdy pomocnik FCG decyduje się na uderzenie, a select odbija się po drodze od jednego z zawodników i leniwie wpada do siatki – już tylko 5:3! Nie mija minuta, a kolejną kontrę wypuszczają gracze w czarnych koszulkach. Inicjuje ją Damian Kozicki, ale jego strzał zostaje zblokowany. Do piłki dopada Adrian Romańczuk, zwraca ją swojemu kapitanowi, a ten nie zastanawia się i po raz czwarty zmusza do kapitulacji golkipera ze Słupna – 5:4! A w 30 minucie powinien być już remis! Znowu w roli głównej Damian Kozicki, lecz tym razem jego strzał ląduje o milimetry obok słupka! Dla AGD chwilowe rozluźnienie mogło skończyć się tragicznie. Na szczęście dla nich w 34 minucie Daniel Giera skorzystał na podaniu Adriana Płócienniczaka i Marking mógł ponownie budować swoją przewagę. A zadanie miał ułatwione, bo zmęczeni kilkuminutową kampanią gracze FCG stracili siły. Wykorzystał to w 34 minucie Radek Gajewski, który w ciągu kilkudziesięciu sekund dwa razy otrzymywał od swoich kolegów brawa za umieszczenie piłki w siatce i było jasne, że AGD drugi raz powrócić przeciwnikom do meczu już nie da. Wynik 7:4 nie poddał się już żadnej obróbce. Wygrali ci, którzy mieli zwyciężyć, ale chwała Gaciuli, że potrafiła napędzić sporo strachu faworyzowanego oponentowi. Dla nich to była dobra lekcja, do jakiego poziomu muszą dążyć, chociaż wiadomo, że bardziej niż nauka przydałyby się punkty. 8 lokata na pewno nie jest tym, czego oczekiwali po pierwszych 4 meczach. A Marking z pozycji współ-lidera może być dumny. Teraz przedstawiciele tej ekipy będą z niecierpliwością oczekiwali terminarza i sprawdzali, w której kolejce los sparuje ich z FC Białowieską. Ale spokojnie. Najpierw Święta i Sylwester.