| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 19 |
Pisarek Olaf
|
||||
| 14 |
Deptuła Patryk
MVP
|
3 | |||
| 0 |
Kraszewski Kacper
|
1 | |||
| 6 |
Kamiński Łukasz
|
||||
| 2 |
Urbaniak Karol
|
2 | |||
| 8 |
Kalinowski Kamil
|
||||
| 6 |
Antoniuk Kacper
|
1 | |||
| 5 |
Zieliński Mateusz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 91 |
Tucin Maciej
|
||||
| 6 |
Porada Paweł
|
||||
| 9 |
Radomski Piotr
|
||||
| 5 |
Paćkowski Piotr
|
||||
| 69 |
Radomski Marcin
|
2 | |||
| 4 |
Gajewski Daniel
|
1 | |||
| 28 |
Klewicki Mateusz
|
||||
| 18 |
Żukowski Łukasz
|
Na ten mecz oba zespoły czekały cały tydzień. Spotkać się bowiem miały dwie drużyny o podobnej sile rażenia i umiejętności. Zarówno Antek Delikatesy jak i Malina K.O. miały po trzech kolejkach jedynie po jednym punkcie na swoim koncie i ogromną chęć na zdobycie pierwszego kompletu oczek. Można było przypuszczać, że oba teamy bardziej skupią się na grze ofensywnej, chcąc uzyskać jak najlepszy wynik niż bronić się przed stratą bramki, która miałaby przesądzić losy spotkania. Tak też się stało. Już w 4 minucie Patryk Deptuła strzelił chyba najłatwiejszą bramkę w swojej karierze. Malina wznawia piłkę z autu na połowie przeciwnika, po chwili select wędruje do tyłu wzdłuż linii w kierunku bramki, tam przepuszcza go obrońca mając nadzieję, że będący za jego plecami bramkarz rozegra akcję, jednak napastnik uprzedza go delikatnym muśnięciem futbolówki i finalizuje akcję stworzoną przez oponenta strzałem do pustej bramki. Na hali słychać jeszcze głośne krzyki zawodników Maliny wyjaśniających sobie kto zawinił w poprzedniej sytuacji, a na tablicy wyników widnieje już remis 1:1. To Marcin Radomski wykańcza trójkową akcję rozpoczętą prosto od wznowienia po stracie gola. Walka rozwija się na dobre. Obie drużyny grają systemem 1-1-2 skupiając się tylko na ofensywie. W 8 minucie Marcin Radomski nie znajduje sposobu na Olafa Pisarka, który broni jego strzał – piłka wpada jednak pod nogi Pawła Paćkowskiego - ten z całej siły uderza jedynie w poprzeczkę. Na domiar złego w pechowej 13 minucie ten sam zawodnik popełnia błąd przy wyprowadzaniu akcji z własnej połowy, a współudział w stracie bierze po raz kolejny Maciej Tucin, który chciał ograć Kacpra Antoniuka - ten jednak wykazał się sprytem i również jak jego kolega z drużyny zakończył akcję strzałem na pustą bramkę. Od tego momentu Malina już się nie pozbierała - ciągłe krzyki i pretensje przyniosły wymierny efekt. Antek Delikatesy zaczął dominować na parkiecie. Dwie minuty wystarczyły, by wynik został podwyższony. Strzelcem Kacper Kraszewski przy wielkim udziale Patryka Deptuły i po raz kolejny – tych samych graczy Maliny. W 17 minucie w protokole meczowym dopisany zostaje Karol Urbaniak, który strzela gola po wznowieniu z rzutu rożnego. W tym przypadku po raz kolejny radość trwała sekundy, bowiem po raz drugi Malina od razu po gwizdku sędziego redukuje różnicę wyniku na 4:2. Strzelcem drugi raz Marcin Radomski. Takim rezultatem kończy się pierwsza połowa, a zawodnicy udają się na kilkuminutowy odpoczynek przed decydującą częścią spotkania. Druga połowa przyniosła zmianę gry w ekipie Antka. Doświadczenie i wnioski z poprzednich spotkań zostały wyciągnięte. Drużyna cofnęła się na własną połowę przyjmując ataki przeciwnika i groźnie wyprowadzając kontry. W 25 minucie jedna z nich daje upragniony efekt - Patryk Deptuła po akcji z Karolem Urbaniakiem zdobywa trafienie na 5:2. Malina rzuca wszystkie siły, by zmniejszyć różnicę bramkową, jednak tego wieczoru szczęście sprzyjało przeciwnikom. Olaf Pisarek mógł zawdzięczać stratę jedynie dwóch bramek dzięki solidnej postawie... słupka swojej twierdzy. Trzy razy to właśnie aluminium ratowało go przed wyciągnięciem piłki z siatki. Dopiero jego indywidualny błąd przy wyprowadzeniu piłki z pola karnego przyniósł utratę bramki a na listę strzelców wpisał się Daniel Gajewski. To jednak wszystko na co stać było Malinę, nie pomogła nawet przeprowadzka Maćka Tucina do ataku. Antek Delikatesy ustawił wysoko poprzeczkę, a z każdą minutą jej wysokość była jeszcze wyższa. W 34 minucie pięknym uderzeniem zza pola karnego hat tricka kompletuje Patryk Deptuła. Delikatesy miały jeszcze kolejne sytuacje, ale nie potrafiły ich wykorzystać i dopiero w ostatniej akcji Karol Urbaniak ustala wynik meczu na 7:3. Stało się - pierwszy komplet punktów powędrował do debiutantów z Kobyłki. Te trzy punkty należały im się jak najbardziej zasłużenie - to oni wykazali się większą skutecznością i mieli pomysł na grę. Teraz czeka ich przerwa świąteczna i zasłużony odpoczynek na szóstej pozycji w tabeli. Malina niestety pozostaje czerwoną latarnią ligi i na polepszenie sytuacji będzie musiała mocno zapracować, bo przeciwnicy nie oddadzą pola bez walki, zwłaszcza znając tyle słabych punktów ekipy Damiana Tucina.