| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 8 |
Migała Łukasz
|
1 | |||
| 3 |
Choiński Arkadiusz
|
||||
| 77 |
Minkina Michał
|
||||
| 20 |
Strzelecki Patryk
|
2 | |||
| 11 |
Choiński Łukasz
|
||||
| 11 |
Leszczyński Paweł
|
||||
| 2 |
Prasek Łukasz
|
| # | Zawodnik | ||||
|---|---|---|---|---|---|
| 94 |
Baj Mateusz
|
||||
| 5 |
Budek Konrad
|
3 | |||
| 14 |
Falkenberg Kamil
|
2 | |||
| 11 |
Prus Przemysław
MVP
|
3 | |||
| 10 |
Szóstak Krystian
|
||||
| 12 |
Matuszewski Tomasz
|
1 | |||
| 0 |
Wardaszka Maciej
|
||||
| 7 |
Rozbicki Krzysztof
|
1 |
Ciosy, które w tym sezonie spadają na Remberticos mogłyby zwalić z nóg niejedną drużynę. Sezon rozpoczęli od wyraźnej porażki z AGD Marking i chociaż później pokonali Antek Delikatesy, to przed tygodniem oddali trzy punkty zdziesiątkowanej Akademii CC Kobyłka. Ból tym większy, że grali praktycznie w najsilniejszym składzie, a przecież przyjdą jeszcze mecze, gdy nie uda się zebrać optymalnej piątki i co wtedy? Czy naprawdę graczy z Rembertowa nie stać w tym sezonie na nic innego, niż na próbę uniknięcia za rok gry w 3.lidze? Brzmi to jak ponury żart. Multi-Medica jest w nieporównywalnie lepszej sytuacji. Co prawda i oni zaznali klęski z rąk (a raczej z nóg) AGD Marking, ale nadal liczą się w walce o 1.ligę. To ważne, bo dla takich graczy jak Konrad Budek czy Krystian Szóstak gra za rok na pierwszoligowym zapleczu byłaby stratą czasu. Wtorkowy mecz lepiej rozpoczęli jednak przeciwnicy. Już w 3 minucie wytrzymałość poprzeczki sprawdził Arek Choiński, z kolei w 5 minucie blisko pokonania Mateusza Baja był jego brat Łukasz, ale i jemu do szczęścia zabrakło centymetrów. Braci pogodził chwilę później Patryk Strzelecki – najpierw spokojnie wyprzedził Konrada Budka, który nie kwapił się do wejścia w pojedynek biegowy, a następnie miękko ulokował selecta obok bramkarza Mediki. Cóż jednak z tego, skoro w następnej akcji Tomek Matuszewski wykłada piłkę jak na tacy Krzyśkowi Rozbickiemu i jest 1:1. Remberticos nie odpuszczają i w 10 minucie mają okazję by odzyskać prowadzenie, ale tym razem to Mateusz Baj jest górą w starciu z Patrykiem Strzeleckim, umiejętnie skracając kąt i broniąc strzał z bliskiej odległości. Po chwili swoją okazję marnuje też Michał Minkina, ale w powietrzu czuć zapach drugiej bramki dla ekipy z Rembertowa. Ale ta nie pada, a coraz groźniej zaczyna się robić pod ich własnym polem karnym. Łukasz Migała, który tego wieczora awaryjnie stanął między słupkami, w 13 minucie obronną ręką wyszedł z rywalizacji z Konradem Budkiem, ale później tak skuteczny w swoich interwencjach już nie był. W 16 minucie z najbliższej odległości pokonał go Kamil Falkenberg, po chwili kolejną asystę zalicza Krzysiek Rozbicki i Tomek Matuszewski podwyższa na 3:1. A w ostatniej akcji tej połowy także Konrad Budek wpisuje się na listę strzelców i Remberticos już wiedzą, że w drodze powrotnej do domu świętowania raczej nie będzie. Niby wszystko układało się po ich myśli, ale nagle gra przestała się kleić i na opłakane skutki nie musieliśmy długo czekać. Determinacji im jednak nie brakowało. Drugą połowę rozpoczęli z animuszem, cierpliwie wymieniali ze sobą futbolówkę, mieli optyczną przewagę, rozciągali przeciwnika i...wszystko na nic. Zaczynało się od straty piłki, później nikt nie wracał za uciekającymi oponentami i w 21 minucie Przemek Prus zdobył gola na 5:1. A scenariusz się powtarzał. Podopieczni Łukasza Migały nadal próbowali grać swoją grę, ale wystarczył najmniejszy błąd, by Medyczni z chirurgiczną precyzją finalizowali kontry. W 25 minucie jedną z nich kończy Kamil Falkenberg i jest 1:6. Przegrywający próbują coś zmienić i między słupki wchodzi Arek Choiński. To przynosi efekty, bo za chwilę Patryk Strzelecki zdobywa gola numer 2, a Łukasz Migała numer 3 i wynik z beznadziejnego, zmienia się w dający nadzieję. Na krótko. W 32 minucie Przemek Prus przejmuje piłkę źle rozegraną przez Arka Choińskiego i strzałem z połowy melduje swojemu kapitanowi wykonanie zadania. Remberticos wywieszają białą flagę. Od tego momentu jakby nie było ich na parkiecie, a Medica skrzętnie korzysta z sytuacji i po raz trzeci wygrywa mecz, w którym zdobywa dwucyfrową liczbę goli. Tym samym może się pochwalić najlepszym dorobkiem bramkowym w całej lidze. Inna sprawa, że Krzysiek Rozbicki pewnie ochoczo oddałby kilka bramek w zamian za stracone trzy punkty w rywalizacji z Markingiem. Ale co mają powiedzieć Remberticos? 4 mecze, 3 punkty i dopiero siódma pozycja w tabeli. Jeszcze rok temu zastanawialiśmy się, czy faktycznie są za słabi na pierwszą ligę. Teraz może się okazać, że umiejętności nie starczy im nawet na drugą...